Skandal wokół lewicowego polityka! Nagi salutował na cześć Hitlera. Przyznał się też do... pedofilii?

Polityk lewicy z nazistowskim pozdrowieniem
Michael Vetter z Pulheim był do tej pory niewyróżniającym się lokalnym działaczem SPD, który nigdy nie pełnił poważniejszej funkcji politycznej czy samorządowej. Mężczyzna działał jedynie w strukturach swojego okręgu, pełniąc od 2022 roku funkcję zastępcy przewodniczącego lokalnego oddziału SPD (Ortsverein Pulheim). Najpewniej na długo pozostałby anonimowym dla większości kraju politykiem, gdyby nie ujawnienie pewnych kontrowersyjnych treści z jego udziałem.
Wszystko zaczęło się od ujawnienia krótkiego nagrania, na którym mężczyzna pozuje przed kamerą zupełnie nago. Następnie wyciąga prawą rękę przed siebie, wykonując charakterystyczny nazistowski salut, i zaczyna wykrzykiwać słowa „Heil Hitler”.
Przyznał się do pedofilii?
To jednak nie koniec niepokojących treści wiązanych z mężczyzną. Na jednej z niemieckich grup w mediach społecznościowych, Der Kinderschutz Aktivist, zajmującej się tematyką ochrony dzieci, pojawiły się zrzuty ekranu z konwersacji prowadzonych w serwisie Telegram. Ma w nich uczestniczyć użytkownik posługujący się nazwą „Michael V.”.
Jak wynika z opublikowanych materiałów, użytkownik ten miał należeć do grupy działającej pod nazwą „Sklavenmarktplatz”, czyli po niemiecku „targ niewolników” - jest to grupa zrzeszająca osoby o podobnych upodobaniach seksualnych. Miał tam publikować treści wprost odnoszące się do pedofilii. Przykładowo, gdy jeden z użytkowników określił go mianem „Pedo”, ten miał odpowiedzieć: „Tak, to ja”.
Co ciekawe na jednym z nagraniach mężczyzna mówi wprost do kamery, że "jest pedofilem i molestował wiele dzieci".
Co więcej, inny z użytkowników miał w pewnym momencie zapytać go, czy „miałby ochotę na osobę poniżej 15. roku życia”. Mężczyzna nie udzielił jednoznacznej odpowiedzi, reagując jedynie słowem „hmm”. Autorzy publikujący materiały interpretują tę reakcję jako potencjalne zainteresowanie przedstawioną propozycją.
Oczywiście na tym etapie nie wiadomo, czy materiały są autentyczne ani czy mężczyzna rzeczywiście dopuścił się jakichkolwiek przestępstw seksualnych wobec osób małoletnich. Samo napisanie o sobie „tak, jestem pedofilem” również nie stanowi dowodu popełnienia przestępstwa - teoretycznie mogło być chociażby skrajnie niesmacznym „żartem” lub prowokacją. Ze względu na charakter publikowanych treści sprawa wymaga jednak zweryfikowania przez odpowiednie służby, które już miały się zająć całą sprawą.
Vetter oskarża przeciwników politycznych
Co na to sam zainteresowany oraz jego partia? Zdaniem Vettera cała sprawa jest jedynie kampanią oszczerstw wymierzoną przeciwko niemu przez prawą stronę sceny politycznej. Twierdzi on, że publikowane materiały zostały spreparowane i wygenerowane przy użyciu sztucznej inteligencji. Przeciwnicy tej wersji wskazują z kolei na kilka okoliczności budzących ich wątpliwości. Po pierwsze, nie chodzi o pojedyncze nagranie czy zrzut ekranu, lecz o większą liczbę materiałów. Po drugie, zastanawiają się, dlaczego właśnie Vetter miałby stać się celem tak rozbudowanej operacji, skoro do tej pory nie był szerzej rozpoznawalnym politykiem i działał przede wszystkim w lokalnych strukturach SPD. Żaden z tych argumentów sam w sobie nie przesądza jednak o autentyczności materiałów.
Partia się od niego odcięła
Sama reakcja partii również wzbudziła zainteresowanie. Jak się bowiem okazuje, mężczyzna miał już „od jakiegoś czasu nie pełnić żadnej funkcji partyjnej” oraz formalnie „nie być już członkiem SPD”. Nie podano jednak konkretnej daty, kiedy Vetter miał opuścić szeregi tej formacji.
źr. wPolsce24 za X/Facebook










