Zagrożenie przy polskiej granicy. Rosja przerzuciła pociski atomowe na Białoruś!

Kreml opublikował oficjalne materiały filmowe, na których udokumentowano transport oraz rozładunek „amunicji specjalnej” – co w nomenklaturze wojskowej oznacza taktyczną broń jądrową. Cała operacja logistyczna, prowadzona w trudnych warunkach atmosferycznych, miała na celu przetransportowanie głowic do polowych magazynów brygady rakietowej rozlokowanej na Białorusi.
Jak wynika z oficjalnych komunikatów, rosyjski i białoruski personel wojskowy w ramach trwających wspólnych manewrów realizował zadania polegające na pobieraniu ładunków nuklearnych, potajemnym przemieszczaniu się w wyznaczone strefy oraz ładowaniu rakiet balistycznych Iskander-M do wyrzutni w ramach bezpośredniego przygotowania do ewentualnego odpalenia.
Realne zagrożenie u bram
Przeniesienie rosyjskiego arsenału nuklearnego na Białoruś to realizacja długofalowej strategii Moskwy i Mińska, której podstawy formalne stworzono już w maju 2023 roku. Obecne manewry wojskowe (prowadzone od 18 maja przez stronę białoruską oraz w dniach 19–21 maja przez siły Federacji Rosyjskiej) pokazują, że zapowiedzi Władimira Putina i Aleksandra Łukaszenki przestały być jedynie elementem wojny psychologicznej, a stały się faktami dokonanymi na mapie geopolitycznej.
Systemy Iskander-M, które znajdują się na wyposażeniu m.in. 465. Brygady Rakietowej w Osipowiczach, posiadają zasięg (ok 700 km) pozwalający na uderzenie zarówno w Warszawę, jak i Gdańsk, Kraków czy Łódź.

Wyposażenie tych systemów w taktyczną broń jądrową, zdolną do niszczenia celów militarnych i infrastruktury krytycznej, dramatycznie skraca czas reakcji obronnej naszego państwa. Choć pełna kontrola nad guzikiem atomowym pozostaje w rękach Moskwy, reżim w Mińsku staje się bezpośrednim wykonawcą agresywnej polityki Kremla.
Gdzie jest polska reakcja?
W obliczu tak skrajnego zaostrzenia sytuacji bezpieczeństwa, polska opinia publiczna ma prawo pytać o realne działania rządu w Warszawie. Przesunięcie rosyjskiej broni jądrowej o kilkaset kilometrów na zachód, wymaga twardej i bezkompromisowej odpowiedzi.
Zamiast suwerennej i zdecydowanej polityki obronnej, polegającej na natychmiastowym wymuszeniu na sojusznikach z NATO realnego rozmieszczenia broni jądrowej w Polsce w ramach programu Nuclear Sharing, polskie ministerstwo spraw zagranicznych marnuje energię na dyplomatyczne połajanki. Bezpieczeństwo Polaków nie może opierać się na naiwnej wierze w papierowe traktaty, w momencie gdy agresywny, neoimperialny blok wschodni realnie trenuje atomowe uderzenie u naszych granic.
Czas na porzucenie salonowych sporów. Wschodnia granica Rzeczypospolitej stała się właśnie linią bezpośredniego styku z rosyjskim potencjałem nuklearnym. Jeśli Warszawa nie podejmie natychmiastowych kroków w celu wzmocnienia własnej suwerenności militarnej i obrony cywilnej, za błędy i opieszałość rządzących przyjdzie zapłacić najwyższą cenę całemu narodowi.
źr. wPolsce24











