Niemiecki dziennikarz uderza w Zełenskiego: Niezwykła ślepota

Autor komentarza krytykuje Wołodymyra Zełenskiego, który – jego zdaniem - wykazał się „niezwykłą ślepotą”, nadając jednostce wojskowej tytuł „Bohaterów UPA”.
Niemcy dowiedzieli się, co to Wołyń
Schmid przypomina historyczne fakty dotyczące UPA, w tym zamordowanie po 1943 r. na Wołyniu, Podolu i w Małopolsce Wschodniej ok. 100 tysięcy Polaków i Żydów. „W pamięci Polaków ta tragedia pozostawiła głębokie ślady” – tłumaczy niemieckim czytelnikom dziennikarz „Die Welt”.
Tym bardziej – kontynuuje Schmid – na szacunek zasługuje „bezwarunkowa solidarność” okazana przez Polaków Ukraińcom po rosyjskiej agresji w 2022 r. Wtedy Polacy „odłożyli na bok uprzedzenia i narodowy gniew”.
Zełeńskiemu zabrakło taktu i wrażliwości
Jak pisze, nadanie ukraińskiej jednostce imienia UPA jest nie tylko brakiem taktu, lecz pokazuje też, że „Ukrainie, w jej nowej pewności siebie, brak jest wrażliwości pozwalającej uwzględnić zastrzeżenia, zranienia i odczucia zachodnich sąsiadów”.
Zełenski nie tylko nie zdobył się na słowo przepraszam, ale wręcz eskalował konflikt – relacjonuje Schmid i jako dowód wskazuje na pomysł utworzenia Narodowego Panteonu.
"Die Welt” zwrócił też uwagę na rezolucję Parlamentu Europejskiego, który „zrugał” prezydenta Ukrainy, zarzucając mu pomijanie polskich uczuć i postępowanie niezgodne z europejskimi wartościami.
Polska zmienia nastawienie
Jak zaznaczył Schmid, polsko-ukraińska solidarność w walce przeciwko imperialnemu agresorowi Rosji, stała się obecnie mniej istotna od historycznych zranień i narodowej dumy. Odsetek Polaków sprzeciwiających się wejściu Ukrainy do UE wzrósł do 60 proc.
Niemcy nie byliby jednak sobą, gdyby na konflikt polsko-ukraiński nie spojrzeli z charakterystycznym dla siebie poczuciem kulturowej wyższości. Bo choć autor nawołuje do tego, aby na kraje naszej części Europy patrzeć w sposób niepaternalistyczny, sam nie może się takiej postawy wyzbyć.
Jego zdaniem, w Polsce wzrosła obecnie tendencja do „okopania się w roli ofiary”, a prezydent Karol Nawrocki nastawiony jest na „forsowanie kulturowej tożsamości, historycznej pamięci i narodowej wspólnoty”, co może sprzyjać wojnom kulturowym.
Schmid uważa, że konflikt polsko-ukraiński jest tylko jednym z przykładów na to, że nieprzepracowana historia krajów Europy wschodniej „mocno uderza we współczesność” i jest poważnym obciążeniem dla UE. Co więc trzeba robić? Schmid niepokoi się, ze wschód i zachód UE nadal nie są ze sobą wystarczająco zazębione, więc najwyższy czas, aby Bruksela się tym problemem zajęła.
źr. wPolsce24 za dw.com











