Szokujące i oficjalne dane z Berlina. Niemcy masowo zawracają migrantów ze swoich granic!

Dobrindt nie tylko potwierdził te dane, ale też otwarcie ich bronił, bo faktycznie dla niemieckiej polityki wewnętrznej to świetna wiadomość. Minister odpowiedzialny za wewnętrzne bezpieczeństwo w Niemczech przekonywał, że dalsze kontrole graniczne są konieczne, skoro są tak skuteczne. Chwalił się, że polityka migracyjna Niemiec została zaostrzona, a zawracanie migrantów to element nowego kursu państwa.
Od maja 2025 roku niemiecka policja federalna ma możliwość zawracania nawet osób ubiegających się o azyl – z wyjątkiem wybranych grup, jak kobiety w ciąży czy osoby chore. To oznacza jedno: push backi w Niemczech są faktem – i to na masową skalę.
Presja społeczna i polityczna
Zmiana kursu nie wzięła się znikąd. Rząd kanclerza Friedrich Merza zaostrzył politykę migracyjną w odpowiedzi na rosnące niezadowolenie społeczne i presję polityczną, wynikającą ze wzrostu poparcia dla ugrupowań antyimigracyjnych. Najbardziej zdecydowane stanowisko zajmuje bawarska CSU, z której wywodzi się sam Dobrindt.
Ilu imigrantów wypchnęli Niemcy do Polski?
Dobrindt niestety nie podał podziału na granice. Wiadomo jednak, że szlak migrancki wiodący przez Polskę jest równie popularny jak ten od strony Francji. Skoro zatem Niemcy cofają średnio około 100 osób dziennie ze swoich granic możemy być pewnie, że znaczna część tych push backów kończy się w Polsce.
Od miesięcy alarmują o tym aktywiści skupieni wokół Ruchu Obrony Granic Roberta Bąkiewicza, a ich słowom do tej pory polskie władze koalicji 13 grudnia starały się zaprzeczać. Po danych ujawnionych przez Dobrindta trudniej będzie jednak rządowi Donalda Tuska "pudrować" rzeczywistość. Dobrindt chce pokazać, jak twardy jest rząd niemiecki, by odbierać głosy takim partiom jak antyimigrancka AfD i nie może zważać na to, że przy okazji mocno szkodzi wizerunkowi swojego sojusznika w Warszawie.
źr. wPolsce24 za PAP











