Świat

Niemcy cieszą się z napływu migrantów. To już rekord. Lewica świętuje demontaż własnego państwa

opublikowano:
Migranci otrzymują niemieckie paszporty
Migranci otrzymują niemieckie paszporty (fot. shutterstock)
Niemiecka polityka paszportowa ostatecznie skapitulowała. Ponad pół wieku po sprowadzeniu pierwszych „pracowników gościnnych” i dekadę po fatalnej w skutkach decyzji Angeli Merkel o otwarciu granic, Berlin rezygnuje z resztek zdrowego rozsądku. Nowe, radykalnie zliberalizowane prawo o obywatelstwie weszło w życie, a lewicowo-liberalny salon medialny za Odrą dosłownie pęka z zachwytu.

Doskonałym tego przykładem jest publicystyka „Süddeutsche Zeitung”, która wprost redefiniuje pojęcie narodu i otwarcie cieszy się z masowego napływu migrantów.

Gdy konserwatywni komentatorzy i nieliczne trzeźwo myślące środowiska polityczne w Niemczech ostrzegają przed utratą tożsamości narodowej i paraliżem systemów socjalnych, tamtejszy mainstream bije brawo. Dla publicystów pokroju tych z monachijskiego dziennika „Süddeutsche Zeitung”, masowe rozdawnictwo obywatelstwa to powód do dumy i rzekomy „moment dziejowy”. W jednym z ostatnich komentarzy redakcja wręcz kpi z tradycyjnego rozumienia państwa i narodu, dając popis typowo lewicowej inżynierii społecznej.

Cudzoziemiec obywatelem w ekspresowym tempie

Przypomnijmy, o co toczy się gra. Nowa reforma, przepchnięta przez lewicowo-liberalną koalicję rządzącą, skróciła minimalny czas pobytu wymagany do ubiegania się o niemiecki paszport z ośmiu do zaledwie pięciu lat – a w przypadkach „szczególnych osiągnięć integracyjnych” nawet do trzech. Co więcej, Berlin w pełni zalegalizował posiadanie podwójnego obywatelstwa. Oznacza to, że miliony migrantów, w tym rzesze osób z Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej, mogą stać się pełnoprawnymi obywatelami RFN bez konieczności zrzeczenia się lojalności wobec swoich ojczyzn. Tylko w ubiegłym roku niemiecki paszport otrzymało 309 tys. osób. 

Dla lewicowych publicystów to jednak wciąż mało. W narracji płynącej z łamów „Süddeutsche Zeitung” pojawia się absurdalna teza, że Niemcy przez dekady tkwiły w „błędzie”, uznając imigrację jedynie za zjawisko tymczasowe. Lewicowi żurnaliści z zachwytem ogłaszają koniec ery, w której „niemieckość” definiowano poprzez zakorzenienie kulturowe czy historyczne. Teraz obywatelem ma być każdy, kto po prostu podpisał odpowiedni formularz i przepracował na miejscu kilka lat.

Zachwyt nad „nowymi Niemcami” i pogarda dla krytyków

Czytając enuncjacje liberalnego salonu, trudno oprzeć się wrażeniu, że mamy do czynienia z syndromem sztokholmskim. Podczas gdy niemieckie miasta borykają się z eksplozją przestępczości, powstawaniem stref „no-go” i pełzającą islamizacją szkół, liberalno-lewicowe media wolą celebrować „wzbogacenie kulturowe”. Zamiast rzetelnej analizy zagrożeń, serwują swoim czytelnikom ckliwe opowieści o tym, jak to nowi obywatele rzekomo uratują niemiecką gospodarkę i system emerytalny – mit, który wielokrotnie obalały twarde dane ekonomiczne Bundesbanku i instytutów badawczych.

Co szczególnie uderzające, w publicystyce „Süddeutsche Zeitung” i pokrewnych jej mediów, każda próba obrony tradycyjnego modelu państwa narodowego jest z góry etykietowana jako „wstecznictwo” lub „prawicowy populizm”. Lewicowi komentatorzy z wyraźną satysfakcją podkreślają, że nowa rzeczywistość demograficzna jest „nieodwracalna”. Cieszą się z faktu, że nowo upieczeni obywatele uzyskają pełnię praw wyborczych, co w praktyce oznacza jedno: zabetonowanie sceny politycznej i stały dopływ elektoratu dla partii lewicowych i zielonych, które na masowej migracji budują swoją przyszłość.

Demontaż na własne życzenie

Z perspektywy Warszawy czy Pragi, niemiecki samozachwyt nad demontażem własnej państwowości wygląda jak zbiorowe szaleństwo. Lewicowo-liberalne media, pełniąc funkcję pas transmisyjnego dla globalistycznych elit, całkowicie oderwały się od problemów przeciętnego mieszkańca Lipska, Dortmundu czy Frankfurtu.

Świętowanie masowego napływu migrantów i rozdawanie paszportów jak ulotek reklamowych to droga donikąd. Niemiecki salon medialny próbuje zaczarować rzeczywistość, ale rzeczywistości oszukać się nie da. Koszty tej ideologicznej ślepoty poniosą nie publicyści z klimatyzowanych redakcji, ale całe społeczeństwo, które na własne życzenie rezygnuje ze swojej suwerenności kulturowej i bezpieczeństwa. Berlin, przy głośnym aplauzie swoich mediów, właśnie podpisał wyrok na resztki stabilności zachodniej Europy.

źr. wPolsce24 za „Süddeutsche Zeitung”

Świat

Katowała i terroryzowała bezbronne maluchy w żłobku. Sąd... wypuszcza ją na wolność!

opublikowano:
Dzieci w żłobku miały być pod dobrą opieką
Dzieci w żłobku miały być pod dobrą opieką (fot. shutterstock)
Bicie pięściami w brzuch, wykręcanie rąk aż do zwichnięcia stawu, rozbijanie warg i groźby śmierci rzucane prosto w twarz przerażonym dzieciom. W monachijskim żłobku rozegrał się prawdziwy horror. Jednak finał przed tamtejszym wymiarem sprawiedliwości budzi równie wielkie oburzenie: 58-letnia oprawczyni usłyszała wyrok w zawieszeniu. Za kraty nie trafi.
Świat

„Matka wszystkich bomb” zniszczy podziemne bazy atomowe? Szokujące plany Pentagonu

opublikowano:
moaba
Niewyobrażalna siła uderzenia. Amerykanie szykują 10-tonowego kolosa na instalacje Teheranu! (fot. wikipedia/Shannon Collins)
Amerykańska armia przygotowała konkretne warianty uderzeń na strategiczne obiekty w Iranie, przewidujące zrzucenie najpotężniejszego konwencjonalnego ładunku w arsenale Stanów Zjednoczonych – bomby GBU-43/B MOAB, zwanej powszechnie „matką wszystkich bomb”. O szczegółach tajnych analiz Pentagonu poinformowały amerykańskie media, wskazując na podziemne kompleksy jądrowe reżimu w Teheranie.
Świat

Napięcia na linii Waszyngton–Tel Awiw. Izrael blokuje projekt pokojowy Trumpa w Gazie

opublikowano:
President Donald Trump speaks to reporters as he departs the White House for Alaska, in Washington, DC, USA, 13 October 2026. President Trump is traveling to Alaska to campaign for incumbent Republican Senator Dan S. Sullivan, who is running for re-election in Novembe
„The Guardian”: Izrael zablokował granicę dla ludzi Trumpa. Misja stabilizacyjna w Strefie Gazy w martwym punkcie (fot. PAP/EPA)
Władze Izraela odmawiają wydania zgody na rozpoczęcie prac budowlanych pod posterunek wojskowy powołanej przez Donalda Trumpa tzw. Rady Pokoju w Strefie Gazy – ustalił brytyjski dziennik „The Guardian”. Decyzja Tel Awiwu stawia pod znakiem zapytania wdrożenie międzynarodowych sił stabilizacyjnych, będących filarem amerykańskiego planu odbudowy enklawy.
Świat

Zniknęła z polskiego kościoła w 1997 roku. Po niemal 30 latach odnalazła się pod Paryżem

opublikowano:
Zniknęła z polskiego kościoła w 1997 roku. XVII-wieczna monstrancja z Moskorzewa została odnaleziona na targu staroci pod Paryżem i wróci do Polski.
Bogato zdobiona, XVII-wieczna monstrancja z kościoła w Moskorzewie, skradziona w 1997 roku, została odnaleziona na targu staroci pod Paryżem. Zabytkowe naczynie liturgiczne po zakończeniu procedur wróci do Polski. (Grafika ilustracyjna AI)
Zabytkowa, XVII-wieczna monstrancja skradziona w 1997 roku z kościoła w Moskorzewie w województwie świętokrzyskim powróci do Polski. Niezwykle cenne naczynie liturgiczne, którego losy przez blisko trzy dekady pozostawały tajemnicą, zostało wystawione na sprzedaż na jednym z paryskich targów staroci.
Świat

Wyszło na jaw, co Niemcy wpisali do budżetu. Ani centa dla polskich ofiar

opublikowano:
Bundestag w Berlinie (Fratria)
Bundestag w Berlinie (Fratria)
W projekcie budżetu Niemiec na 2027 rok zabrakło jakichkolwiek środków na pomoc dla żyjących w Polsce ofiar zbrodni III Rzeszy. Doniesienia niemieckiej prasy obnażają bezradność rządu Donalda Tuska wobec twardej polityki Berlina, który wciąż unika finansowej odpowiedzialności.