Nawet taki pieszczoch UE jak Magyar umie postawić się Brukseli

Magyar przekonuje, że stanowisko wielu państw członkowskich UE zaczyna przypominać politykę, za którą Węgry zostały wcześniej ukarane. W jego ocenie oznacza to, że dalsze egzekwowanie kar wobec Budapesztu jest dziś niesprawiedliwe i nieuzasadnione.
Milion euro dziennie
Przypomnijmy, że w 2024 roku Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej nałożył na Węgry jednorazową karę w wysokości 200 mln euro oraz dodatkową sankcję w wysokości miliona euro za każdy dzień zwłoki. Była to konsekwencja niewykonania wyroku z 2020 roku dotyczącego naruszenia prawa unijnego w zakresie polityki azylowej.
Trybunał uznał, że Węgry nie zapewniły osobom ubiegającym się o azyl prawa do sprawiedliwego traktowania. W praktyce chodziło m.in. o ograniczenie możliwości składania wniosków o azyl wyłącznie do węgierskich placówek dyplomatycznych poza granicami kraju oraz o masowe odrzucanie tych wniosków.
Mur i twarda polityka migracyjna
Jednym z symboli tej polityki było wybudowanie ogrodzenia na granicy z Serbią, które miało powstrzymać napływ migrantów. Decyzje te od początku budziły sprzeciw instytucji unijnych, które uznały je za sprzeczne z obowiązującym prawem wspólnotowym.
Dziś jednak – jak sugeruje Magyar – podejście wielu krajów europejskich zaczyna się zaostrzać. W jego opinii coraz więcej państw opowiada się za bardziej zdecydowanymi działaniami wobec nielegalnej migracji, co zmienia ocenę wcześniejszych działań Budapesztu.
„Decyzja polityczna, nie prawna”
Premier Węgier nie kryje krytyki wobec samego wyroku. Określił nałożone kary jako efekt „nadmiernie upolitycznionej decyzji”, która w obecnym klimacie politycznym jest – jego zdaniem – nie do utrzymania.
Podkreślił również, że trudno zaakceptować sytuację, w której Węgry płacą milion euro dziennie za działania, które – jak twierdzi – podejmują obecnie także inne państwa członkowskie.
Rozmowy z Komisją Europejską
Magyar zapewnił, że jego rząd prowadzi rozmowy z Komisją Europejską w sprawie rozwiązania problemu narastających kar finansowych. Jednocześnie wezwał Unię do zwrotu środków, które Węgry już zapłaciły.
Sprawa może stać się kolejnym punktem napięcia na linii Budapeszt–Bruksela, ale jednocześnie pokazuje nowy ton węgierskiego rządu. Nawet polityk postrzegany dotąd jako bardziej umiarkowany wobec UE prezentuje dziś stanowisko wyraźnie asertywne, wpisujące się w szerszą zmianę nastrojów w Europie wobec polityki migracyjnej.
źr. wPolsce24 za PAP











