Najszybszy samolot świata znów poleci? Legendarny Blackbird znikł z wystawy

Isaacman zapowiedział na zeszłorocznej konferencji prasowej, że jego agencja chce odbudować swoją flotę „samolotów X” Tak w USA nazywa się samoloty, które powstały wyłącznie w celach badawczych, by np. sprawdzić w praktyce jakąś teorię aerodynamiczną. Rozpoczął ją Bell X-1 – pierwszy samolot, który przebił barierę dźwięku. Obecnie trwają prace nad X-59 – samolotem, który ma latać z prędkością naddźwiękową, nie powodując tzw. sonic boom, czyli bardzo głośnego huku przy locie naddźwiękowym.
Pokazał tajemnicze zdjęcie
Administrator NASA powiedział, że ten samolot to dopiero początek. Uwagę zwróciło jednak coś innego. Podczas tej prezentacji wyświetliło się zdjęcie, na którym widać było charakterystyczną sylwetkę SR-71. Jesteś pewien, że to Blackbird? - powiedział dziennikarzowi Isaacman, gdy został o to zapytany po konferencji. Nie podał jednak żadnych innych szczegółów.
Inspiracją do budowy SR-71 było zestrzelenie przez Rosjan samolotu zwiadowczego U-2 w 1960 roku, które wywołało gigantyczny skandal międzynarodowy. CIA powierzyła zadanie jego zbudowania tym samym ludziom – należącemu do Lockheeda biuru konstrukcyjnemu Skunk Works, dowodzonemu przez legendarnego inżyniera Clarence'a „Kelly” Johnsona. Chcieli, by ich nowy samolot latał tak szybko i tak wysoko, by jego załogi nie musiały się obawiać rosyjskich rakiet.
Najszybszy samolot świata
Opracowanie tego samolotu było monumentalnym zadaniem, a projektanci musieli rozwiązać cały szereg poważnych problemów. Jednym z największych okazał się materiał, z którego go zbudowano. Z racji ogromnych temperatur, jakie osiągałoby podczas lotu jego poszycie, musiał być zbudowany z tytanu, ale w USA nie produkowano go w wystarczających ilościach. CIA, przez sieć firm-słupów, kupiła go więc... w ZSRS.
W międzyczasie loty zwiadowcze zostały przejęte przez Siły Powietrzne. Gotowy samolot zaprezentowano publicznie w 1964 roku. Rozpędzał się do Mach 3,2, co czyniło go najszybszym samolotem w historii poza tymi, które były napędzane silnikami rakietowymi. W 1974 roku przeleciał między Nowym Jorkiem i Londynem w zaledwie godzinę i 54 minuty, co jest do dzisiaj rekordem.
Ceną za te osiągi było to, że Blackbird był nie tylko bardzo drogi w produkcji, ale także w utrzymaniu. Wymagał długich przygotowań przed każdym lotem, przez co mógł latać tylko raz w tygodniu. Siły powietrzne kupiły ostatecznie zaledwie 32 takie maszyny. Choć Blackbirdy latały nad wieloma strefami wojen, od Wietnamu po Bośnię, ale ani jeden z nich nie został zestrzelony. Po raz pierwszy wycofano je ze służby w 1989 roku, ale zostały reaktywowane, ostatecznie wycofano je w 1998, NASA zrobiła to rok później. Nie ukrywano, że głównym powodem są koszty ich utrzymania.
Tajemnicze zniknięcie
Jeden z używanych przez NASA Blackbirdów, o numerze 844, stał na wystawie przed Centrum Badań Lotów Amstrong, które jest połączone z kalifornijską bazą lotniczą Edwards. Portal Aviation Week zauważył jednak, że teraz sprzed niej zniknął. Zdjęcia satelitarne pokazują, że stało się to co najmniej 16 maja. Nie było w tej sprawie żadnego oficjalnego komunikatu i nie wiadomo, gdzie obecnie się znajduje, ale źródła portalu sugerują, że trafił do hangaru na inspekcję.
Zniknięcie tego samolotu, razem z pokazaniem zdjęcia Blackbirda, sugeruje, że NASA chce, by znów wzniósł się w powietrze. To nadmiernie nie dziwi – skoro znów prowadzą prace związane z lotem naddźwiękowym, to posiadanie najszybszego samolotu świata byłoby bardzo przydatne. Jak zauważa portal, ta konkretna maszyna nadaje się do tego celu najbardziej. To ostatni Blackbird, jakiego wyprodukowano i ostatni, który latał. Co więcej, przed odesłaniem go na emeryturę, NASA w znacznym stopniu go unowocześniła. Do tego stał w suchym klimacie pustyni Mojave, dzięki czemu zachował się w świetnym stanie.
Koszty byłyby ogromne
Jego ponowne ulotnienie, jeśli faktycznie jest w planach, nie będzie jednak łatwe i tanie. Po atakach z 11 września Siły Powietrzne rozważały przywrócenie ich na służbę, by pomogły w wojnie w Iraku i Afganistanie, ale koszty okazały się zaporowe – a było to zaledwie dwa lata po jego ostatnim locie. Nie ma już całego ekosystemu, który pozwalał im latać – wyszkolonych pilotów, mechaników, części zamiennych itp. Problem braku pilotów być może uda się obejść, jeśli NASA zdecyduje się przerobić go na samolot bezzałogowy, ale eksperci są zgodni, że nawet wtedy jego przywrócenie do stanu lotnego będzie kosztowało fortunę.
Jak zauważa portal Warzone, Isaacman doskonale wie, jak trudne byłoby to zadanie. Zanim został administratorem NASA, był założycielem firmy Draken International, do której należała największa na świecie prywatna flota myśliwców odrzutowych, które wypożyczała wojsku do ćwiczeń. Wiele należących do niego maszyn musiała być wcześniej poddana gruntownej odbudowie. Równocześnie jednak, jak zauważa portal, remont generalny MiGa-29 czy Panavii Tornado to znacznie prostsze zadanie niż odbudowa maszyny, która powstała w tak niewielu egzemplarzach jak Blackbird.
źr. wPolsce24 za Warzone, Aviation Week









