Wyglądał jak z filmu science-fiction. Czym był tajemniczy samolot zauważony na amerykańskim lotnisku?

Ricky Schol z zawodu jest hydraulikiem. Jest jednak także fanem lotnictwa i tzw. spotterem – osobą, która hobbystycznie fotografuje samoloty. Od 16 lat poluje z aparatem na ciekawe maszyny lądujące na lotnisku w jego rodzinnym Long Beach. W czwartek późnym wieczorem czekała go tam wielka niespodzianka.
Wyciągnęli z hangaru futurystyczną maszynę
W rozmowie z portalem Warzone Schol powiedział, że gdy w drodze do domu przejeżdżał koło tego lotniska, zauważył światło w hangarze, który od dawna był zamknięty. Zaciekawiony, zawrócił, by mu się przyjrzeć. Gdy dotarł z aparatem na miejsce, w pierwszej chwili pomyślał, że stoi przed nim legendarny bombowiec Stealth F-117 Nighthawk. Szybko jednak zrozumiał swój błąd. Z odległości ok. 30 metrów Patrzył na futurystyczną maszynę – i nie miał pojęcia czym jest.
Schol pokazał swoje zdjęcia innym entuzjastom lotnictwa, by ustalić, co przedstawiają. Udało im się ustalić, że widnieje na nich dron RAVN X firmy Aevum Aerospace. Ważąca ok. 25 ton i mająca 24 m długości i 18 m rozpiętości dwusilnikowa maszyna jest jednym z największych dronów na świecie.
Ten dron w założeniu ma służyć wynoszeniu w kosmos niewielkich satelitów. Ma wystartować z ziemi i, lecąc niemal pionowo w górę, odpalić w powietrzu dwustopniową rakietę, która wyniesie na orbitę ładunek o wadze do 450 kg. Taki sposób umieszczania małych satelitów na orbicie ma być tańszy, niż start rakiety z ziemi.
Pokazali go lata temu
Firma Aevum pokazała tego drona już w 2020 roku. Twierdziła, że zbudowano już jego prototyp, ale wielu ekspertów uważało, że pokazano tylko makietę. Obiecywała wtedy, że komercyjne loty z kosmodromu Jacksonville na Florydzie rozpoczną się pod koniec 2021 roku. Tak się jednak nie stało, a o tym projekcie ucichło. Firma nie wspomina na swojej stronie o jakichkolwiek postępach. Obecnie odmawia także komentarzy dla mediów.
Nie jest jasne, dlaczego ta maszyna została wyciągnięta przed hangar. Schol powiedział Warzone, że obserwował ją do momentu, w którym do niego wróciła. Według jego relacji została ustawiona na pasie startowym i kawałek się ruszyła, ale nie słyszał silników ani nie widział płomieni. Przyznał, że nie wie, co chcieli osiągnąć tymi testami.
Nie wiadomo, dlaczego się nim nie chwalą
Nie wiadomo także, czy patrzył na prototyp, czy też nadal jest to tylko makieta. Na jego zdjęciach widać jednak wyraźnie, że dron ma proste podwozie, które się nie składa i wygląda, jakby nie miało amortyzacji. To sugeruje, że nawet jeśli to prototyp, to nie wzniesie się w powietrze i jest przeznaczony wyłączni do prób naziemnych. Portal Aviationist zauważa, że maszyna ze zdjęć Schola ma identyczny numer rejestracyjny – N567RX – jak ta, którą firma zaprezentowała przed laty.
Nie jest na razie jasne, dlaczego firma nie chwali się tym, że nadal pracuje nad tą maszyną. Być może wpływ na to ma jednak fakt, że interesuje się nią wojsko. Jak przypomina Aviationist, amerykańskie siły powietrzne USAF podpisały w 2019 roku z Aevum kontrakt o wartości 4,9 mln dolarów na zapewnienie platformy do wynoszenia w kosmos małych satelitów w ramach misji ASLON-45.
źr. wPolsce24 za Aviationist, Warzone









