Sojusz islamu ze skrajną lewicą jest faktem? Na kogo głosowali muzułmanie w Berlinie?

Pojawienie się tak silnego poparcia ze strony społeczności o tradycyjnych i konserwatywnych wartościach obyczajowych dla ugrupowania reprezentującego skrajnie progresywną agendę społeczno-kulturową może na pierwszy rzut oka wydawać się paradoksem. Eksperci i politolodzy wskazują jednak na kilka kluczowych czynników pragmatycznych, które tłumaczą te preferencje wyborcze.
Nowy filar wyborczy dla lewicy: lekcja z Hiszpanii i ze Szwecji
Z perspektywy strategii partyjnej rosnąca społeczność muzułmańska stanowi dla formacji lewicowych kluczowy rezerwuar nowych, lojalnych głosów – zwłaszcza w sytuacjach, gdy tradycyjny, robotniczy elektorat odpływa ku ugrupowaniom prawicowym lub centrowym.
Ten mechanizm od dawna widoczny jest w innych krajach Europy Zachodniej:
-
Szwecja: Socjaldemokraci od lat budują silne bastiony wyborcze w wielokulturowych przedmieściach dużych miast (np. Malmö czy Sztokholmu), gdzie frekwencja i poparcie ze strony środowisk imigranckich decydują o mandatach w lokalnych samorządach.
-
Hiszpania: W enklawach takich jak Ceuta czy Melilla oraz w skrajnie lewicowych ugrupowaniach (jak Podemos) postulaty skierowane do mniejszości muzułmańskiej stały się stałym elementem strategii sięgania po władzę.
W Berlinie Die Linke skutecznie zagospodarowało ten potencjał, czyniąc z reprezentacji mniejszości swój główny taran wyborczy.
Polityka migracyjna i obrona przed prawicą
Dla wielu wyborców wywodzących się ze środowisk imigranckich fundamentalną kwestią jest szeroko rozumiane bezpieczeństwo prawne i socjalne. Die Linke konsekwentnie opowiada się za liberalną polityką azylową, sprzeciwia się deportacjom oraz głośno krytykuje postulaty zaostrzenia prawa migracyjnego. W obliczu rosnącego poparcia dla prawicowej AfD, oddanie głosu na Die Linke jest przez wielu traktowane jako najbardziej skuteczna polisa ubezpieczeniowa.
Stanowisko w kwestiach polityki zagranicznej
Spora część społeczności muzułmańskiej w metropoliach żywo reaguje na wydarzenia na Bliskim Wschodzie. Niemiecka skrajna lewica od lat zajmuje krytyczne stanowisko wobec polityki rządu Izraela i otwarcie wspiera postulaty propalestyńskie. Dla wielu wyborców wrażliwych na ten temat program Die Linke staje się naturalną płaszczyzną do wyrażenia poglądów geopolitycznych, spychając krajowe kwestie światopoglądowe na dalszy plan.
Program socjalny i koszty życia
Berlin mierzy się z dynamicznym wzrostem kosztów życia i kryzysem na rynku mieszkaniowym. Dzielnice o wyższym odsetku ludności imigranckiej często zamieszkiwane są przez osoby o niższych i średnich dochodach. Postulaty lewicy – takie jak zamrożenie czynszów, rozbudowa mieszkalnictwa komunalnego czy podnoszenie stawek płacy minimalnej – trafiają bezpośrednio w bieżące potrzeby materialne tych gospodarstw domowych.
Obustronny pragmatyzm
Socjologowie zwracają uwagę na zjawisko taktycznego sojuszu. Wyborcy o społeczno-religijnym profilu konserwatywnym decydują się ignorować lewicowe postulaty obyczajowe (dotyczące np. praw mniejszości seksualnych czy edukacji obyczajowej), dopóki partia oferuje im osłonę socjalną, obronę praw obywatelskich i walkę z dyskryminacją. Z kolei dla lewicy spójny i zorganizowany elektorat staje się bezcennym aktywem w walce o większość parlamentarną. Wniosek jest jeden - im więcej imigrantów przybędzie do Europy z krajów muzułmańskich, tym większą liczbę głosów dostaną ugrupowanie lewicowe, a nawet skrajnie lewackie, jak wspomniana Die Linke, która właśnie zwyciężyła w Berlinie.
źr. wPolsce24 za "Die Welt"








