Tajemnica telefonu zaginionej Emilii Koprowskiej. Dlaczego kody od męża nie działają?

37-letnia Emilia Koprowska zaginęła 30 sierpnia po koncercie muzyki techno w Darłowie (woj. zachodniopomorskie). Wcześniej miała się pokłócić z mężem. On sam zgłosił jej zaginięcie dopiero dwa dni później i – jak twierdzi policja - zrobił to pod naciskiem jej rodziny.
Po kilkunastu dniach policjanci zaleźli w Darłowie telefon zaginionej. Od razu przystąpili do badania urządzenia, ponieważ może ono zawierać ważne informacje, które pomogą ustalić, co się działo z kobietą. Niestety, wciąż nie udało się im dostać do urządzenia.
- Mamy pewność, że telefon ten należy do zaginionej. Jednak to iphone, który ma skomplikowany system i zabezpieczenia, które nie są łatwe do sforsowania. Oczywiście nie ustajemy w wysiłkach, by uzyskać dostęp do tego aparatu - mówi st. asp. Izabela Sreberska.
Rzeczniczka koszalińskiej policji w rozmowie z "Faktem" przekazuje, że wciąż trwają działania operacyjne policji. - Pani Emilia poszukiwana jest w Darłowie, Koszalinie oraz innych miejscach, w których miała być widziana – wyjaśnia.
Wcześniej media społecznościowe wzburzyła informacja o odholowania samochodu zaginionej z parkingu. - My już na początku dokonaliśmy oględzin i zabezpieczyliśmy ślady. Pojazd nie był już nam potrzebny, dlatego został oficjalnie przekazany mężowi zaginionej pani Emilii. Miał on więc prawo zlecić jego odholowanie - tłumaczy st. asp. Izabela Sreberska.
Zachowanie męża od początku budzi spore kontrowersje. On sam twierdzi, że ostatni kontakt z żoną miał wieczorem w dniu jej zaginięcia. Problem polega jednak na tym, że według policji kilka razy zmieniał on wersje zdarzeń, a jego słowa nie zawsze zgadzały się z ustaleniami operacyjnymi. Dodatkowo niedawno opublikował w mediach społecznościowych zadziwiające nagranie – później tłumaczył, że była to tylko odpowiedź internautom, którzy zarzucają mu, że miał coś wspólnego z zaginięciem żony.
źr. wPolsce24 za "Fakt"









