Grupa Wyszechradzka rozszerzona o Niemcy? Naprawdę jest taka propozycja

Najnowsze działania Petera Magyara wywołały spore poruszenie. Nowy premier Węgier nie tylko zapowiada „odnowę” formatu V4, ale jednocześnie otwarcie mówi o jego rozszerzeniu – i to w kierunku, który dla wielu obserwatorów brzmi jak geopolityczny zwrot o 180 stopni. Wśród pomysłów pojawia się nie tylko dołączenie Austrii czy państw bałkańskich, ale nawet… Niemiec.
– Zasugeruję pozostałym trzem premierom, że powinniśmy rozszerzyć współpracę w V4, zaprosić Austrię, Niemcy, a nawet Chorwację, Słowenię, Rumunię i wspólnie zbudować silną Europę Środkową. Oznacza to współpracę infrastrukturalną, gospodarczą i kulturalną – deklarował podczas swojej ostatniej wizyty w Berlinie Peter Magyar.
Węgry silnie powiązane z Niemcami
Dla części komentatorów to dowód na „meblowanie Europy” pod interesy Berlina. Jednak – jak wskazują analizy – rzeczywistość jest znacznie bardziej złożona.
Jak donosi analityk i znawca węgierskiej polityki Dominik Héjj w tekście na portalu Interia.pl Węgry od lat są silnie powiązane gospodarczo z Niemcami. To właśnie niemiecki kapitał uczynił z nich jedno z najważniejszych zapleczy produkcyjnych dla przemysłu motoryzacyjnego. Skala zależności jest ogromna – aż jedna czwarta węgierskiego eksportu trafia do Niemiec.
I co kluczowe: te relacje pozostawały stabilne niezależnie od politycznych napięć. Nawet Viktor Orbán, przez lata przedstawiany jako główny przeciwnik „brukselskiego establishmentu”, w praktyce utrzymywał bliskie relacje gospodarcze z Berlinem. W momentach politycznych sporów współpraca ekonomiczna trwała bez większych zakłóceń. To prowadzi do wniosku, który dla wielu w Polsce może być niewygodny: Węgry od dawna pełnią rolę „niemieckiego głosu” w regionie.
Nowa strategia Magyara nie tyle zmienia ten kierunek, co go otwarcie ujawnia. Rozszerzenie Wyszehradu o Niemcy – lub nawet budowa szerszego bloku z ich udziałem – oznaczałoby fundamentalną zmianę charakteru tej inicjatywy. Z formatu, który miał równoważyć wpływy Berlina, V4 mogłaby stać się narzędziem ich wzmacniania.
Dla Polski to potencjalnie przełomowy moment
Warszawa od lat postrzegała współpracę regionalną – czy to w ramach V4, czy Trójmorza – jako sposób na budowę własnej podmiotowości w Europie Środkowej. Tymczasem propozycje Budapesztu mogą przesuwać środek ciężkości na zachód i jednocześnie osłabiać znaczenie Polski jako lidera regionu.
Nie bez znaczenia jest też kontekst polityczny. Magyar chce szybko zorganizować szczyt V4 jeszcze przed przekazaniem prezydencji Słowacji. To wyraźny sygnał: chce być twarzą „nowego otwarcia”.
Pytanie tylko, czy to otwarcie nie oznacza końca dotychczasowej idei Wyszehradu? Bo jeśli do gry na poważnie wejdą Niemcy, dotychczasowa logika tej współpracy może przestać istnieć. A wtedy V4 – zamiast przeciwwagi – stanie się częścią większej układanki, w której ton nadają najsilniejsi.
Stawką jest bowiem nie tylko przyszłość jednego formatu, ale całej koncepcji Europy Środkowej jako niezależnego podmiotu w Unii Europejskiej.
źr. wPolsce24 za dw.com/interia.pl











