Świat

Pochodzący z Polski lekarz zamordował prawnika w toalecie. Teraz grozi mu kara śmierci

opublikowano:
Amerykański sąd uznał, że chirurg polskiego pochodzenia zamordował prawnika
(fot. zrzut ekranu z X\Pexels)
Amerykański sąd uznał, że mieszkający na Florydzie, pochodzący z Polski były chirurg plastyczny Tomasz Kosowski jest winny morderstwa prawnika Stevena Cozziego. Teraz czeka na poznanie wymiaru karu – sąd zdecyduje, czy zostanie skazany na śmierć czy na dożywocie.

Z tego tekstu dowiesz się:

  • Tomasz Kosowski, pochodzący z Polski były chirurg plastyczny, został uznany za winnego zabójstwa prawnika Stevena Cozziego.
  • Ciała Cozziego nigdy nie odnaleziono, ale sąd uznał zgromadzone poszlaki za wystarczające do skazania Kosowskiego.
  • Według prokuratury zabójstwo było starannie zaplanowane, a jego tłem był wieloletni spór sądowy Kosowskiego z byłymi współpracownikami.
  • Kosowski zrezygnował z ławy przysięgłych i podczas procesu reprezentował się sam.
  • Prokuratura domaga się kary śmierci. Alternatywą jest dożywotnie więzienie bez możliwości przedterminowego zwolnienia.
  • Na 8 października zaplanowano kolejne posiedzenie dotyczące wymiaru kary.

Głośna sprawa miała swój początek w 2019 roku. Kosowski pokłócił się wtedy z byłymi kolegami o honoraria i postanowił podać ich do sądu. W 2022 roku zdecydował, że zrezygnuje z usług prawników i będzie reprezentował się samodzielnie. Cozzi był prawnikiem drugiej strony i podczas procesu chirurg wykazywał wobec niego wrogość, obwiniał go o celowe przeciąganie tej sprawy.

Wyszedł z biura i już nie wrócił 

21 marca 2023 roku Cozzi opuścił swoje biuro i udał się do toalety. Zostawił włączony komputer z niedokończonym mailem i grającą z telefonu muzykę. Niedługo potem rozpoczęło się kolejne wirtualne posiedzenie sądu w tej sprawie. Kosowski wziął w nim udział siedząc w zaparkowanym samochodzie, a w jego trakcie po raz kolejny zażądał wyłączenia prawnika z tej sprawy. On sam jednak się nie połączył, przez co koledzy z kancelarii zaczęli go szukać. Kilka godzin później zgłosili jego zaginięcie. 

Prawnika nigdy nie udało się odnaleźć, ale prokuratura była przekonana, że Kosowski go zamordował. Nagranie z monitoringu pokazało, że w tym dniu do budynku, w którym siedzibę miała jego kancelaria, wszedł mężczyzna, który tam nie pracował. Wyszedł po kilku godzinach, w innym ubraniu, ciągnąc za sobą wózek. Udał się na parking – ten sam, z którego niedługo potem Kosowski połączył się z sądem.

Koledzy prawnika sprawdzili toaletę i poczuli w niej silny zapach środków czyszczących. Znaleźźli tam też ślady krwi. Zdaniem prokuratury Kosowski zamordował w niej prawnika, po czym wywiózł jego zwłoki i wrzucił je do oddalonego o dwie godziny drogi kontenera przy mało uczęszczanej drodze. Następnie pojechał do Miami, gdzie następnego dnia odbył zaplanowane wcześniej operacje. Kontener opróżniono dwa dni później na wysypisku śmieci. Śledczym nie udało się znaleźć zwłok prawnika, ale kierowca śmieciarki zeznał, że tego dnia dobiegał z niej wyjątkowy odór.

Wszyscy go lubili 

Mąż Cozziego i jego koledzy z pracy zeznali, że był bardzo lubiany i ceniony, a Kosowski był jedyną osobą, która miała z nim problem. Zeznali, że w styczniu doszło między nimi do konfrontacji w toalecie. Cozy napisał im w mailu, że chirurg nazwał go taką samą kanalią, jak jego klienci. Jego mąż zeznał, że bał się, że Kosowski coś mu zrobi – z tego powodu kupił mu gaz łzawiący i namawiał go, by wynajął ochronę. Ich zeznania sprawiły, że stał się szybko głównym podejrzanym.

Śledczy ustalili, że planował tę zbrodnię od miesięcy. Odkryli, że szukał o prawniku informacji w sieci, a także pojawił się w styczniu pod jego domem. Odbył też rekonesans w budynku jego kancelarii. Jedna z pracownic zgłosiła policji, że przyłapała w rozdzielni elektrycznej budynku mężczyznę, który był ubrany w kapelusz i maskę chirurgiczną. Powiedział jej, że jest elektrykiem, ale mu nie uwierzyła. Później policja znalazła tam odcisk jego palca. Jego odciski odnaleziono także w łazience, w której najprawdopodobniej zginął chirurg – ta była przeznaczona wyłącznie dla pracowników kancelarii.

Zdecydował, że sam będzie się bronił

Kosowski został aresztowany cztery dni po zaginięciu prawnika. Zastępca prokuratora stanowego Alexandra Spadaro powiedziała sądowi, że policjanci znaleźli przy nim 300 tys. dolarów w gotówce i dwa paszporty. W bagażniku jego auta odkryli torbę, w której był m.in. kastet, łom, paralizator oraz strzykawka z sukcynylocholiną – środkiem zwiotczającym mięśnie. Powiedziała, że w odpowiedniej dawce może być śmiertelny, ale przy mniejszej może osłabić ofiarę, by nie mogła się bronić. Na pace jego półciężarówki i na kamizelce kuloodpornej, którą trzymał w drugim samochodzie, odnaleziono ślady krwi strażnika.

W sierpniu Kosowski zwolnił swojego prawnika i zdecydował, że będzie bronił się samodzielnie. Amerykańscy prawnicy zgadzają się, że to zwykle nie jest dobry pomysł – ale w tak poważnej sprawie, w której grozi kara śmierci, to sytuacja praktyczni bezprecedensowa. Robin Mahr, szef organizacji Centrum Informacji o Karze Śmierci powiedział CNN, że większość takich spraw, w których oskarżony broni się sam, kończy się skazaniem i karą śmierci. 

Sędzia nie zastanawiał się długo

Podczas procesu Kosowski próbował udowodnić, że stawiane mu zarzuty nie mają sensu. Podkreślał, że jest oskarżony o morderstwo pierwszego stopnia, ale nie tylko nie odnaleziono zwłok prawnika, ale też w świetle prawa nadal żyje, bo nie wystawiono aktu zgonu. Twierdził także, że nie mógł zamordować go w budynku, w którym kręciło się dużo osób, w taki sposób, by nikt nic nie zauważył i nie usłyszał. Argumentował, że sam nie dałby rady załadować na wózek ważącego 86 kilogramów prawnika, a jego zwłoki nie zmieściłyby się do worka, w których miał je wywieźć. 

Normalnie w USA o winie lub niewinności oskarżonego decyduje 12-osobowa ława przysięgłych, złożona z losowo wybranych obywateli. Kosowski z jakiegoś powodu zrezygnował jednak z tego prawa, co oznaczało, że decyzję musiał podjąć osobiście prowadzący proces sędzia Joseph Bulone. Ten zauważył, że oznacza to, że wszystko pójdzie szybko bo nie spodziewam się, że za mocno nie będę się ze sobą zgadzał. Po trwającej kwadrans przerwie ogłosił, że zdaniem sądu jest winny stawianego mu zarzutu.

Albo dożywocie albo kara śmierci

Teraz Kosowski czeka na postępowanie, na którym zostanie ogłoszony wymiar kary. Sędzia wyznaczył je na 8 października. Sąd ma do wyboru tylko dwie opcje – może go skazać na karę śmierci, albo na karę dożywotniego więzienia, bez prawa do przedterminowego zwolnienia.

Prokuratura domaga się dla niego kary śmierci. Zgodnie z prawem aby w ogóle mogła być wzięta pod uwagę, musiała udowodnić, że dokonał morderstwa w zaostrzonych okolicznościach. Miała ku temu trzy argumenty – to, że zrobił to w celu wzbogacenia się, zrobił to z premedytacją, zaplanowawszy wcześniej zbrodnię oraz to, że sposób, w jaki go zamordował, był szczególni okrutny. Sędzia uznał, że udało jej się udowodnić dwa pierwsze fakty, ale dowody na trzeci są za słabe. To jednak nie miało znaczenia – wystarczyło udowodnienie pierwszego.

Mimo wyroku skazującego i grożącej mu kary śmierci Kosowski nadal twierdzi, że nie będzie zeznawać w swojej obronie. Sąd wyznaczył jednak adwokata z urzędu, którego zadaniem będzie przekonanie go, że nie zasłużył na karę śmierci. Powiedział, że postara się znaleźć świadków, którzy będą zeznawać na jego korzyść – podczas procesu Kosowski nie powołał ani jednego.

źr. wPolsce24 za CNN, People, ABC

Świat

Wyjęli strzykawki przed szpitalem! Tak aktywiści LGBT protestowali przeciwko wstrzymaniu terapii hormonalnej nieletnich

opublikowano:
Grupa aktywistów transpłciowych protestowała przed nowojorskim szpitalem NYU Langone Health, publicznie wstrzykując sobie hormony w sprzeciwie wobec zaprzestania terapii hormonalnej u nieletnich.
Protest aktywistów LGBT w Nowym Jorku (fot.Screenshot - X/@PUsiadek)
Pod jednym z nowojorskich szpitali pojawiła się grupa aktywistów LGBT, którzy sprzeciwiali się zaprzestaniu podawania nieletnim preparatów hormonalnych w ramach procedur związanych z tranzycją płciową. Na znak protestu postanowili publicznie wstrzyknąć sobie hormony.
Świat

Koniec taniego latania. Linie tną tysiące połączeń, ceny biletów poszybują w górę

opublikowano:
Tablica odlotów na lotnisku z informacjami o lotach międzynarodowych – zdjęcie ilustracyjne do artykułu o incydencie na pokładzie samolotu.
Fatalne wieści od gigantów lotniczych. Z rozkładów znikają rejsy, bilety będą znacznie droższe (fot. M.Pacześniak/Fratria)
Europejskie linie lotnicze stoją w obliczu najtrudniejszego sezonu zimowego od lat. Ceny nafty lotniczej na Starym Kontynencie przebiły psychologiczną barierę 207 dolarów za baryłkę – to najwyższa stawka na całym globie. W zderzeniu z gigantycznymi kosztami przewoźnicy wycofują samoloty z rozkładów, drastycznie podnoszą ceny biletów, a eksperci ostrzegają przed kolejną falą głośnych bankructw.
Świat

Oskarżony lekarz chciał wsadzić biegłego do worka na śmieci. Sędzia musiał natychmiast reagować

opublikowano:
Sala sądowa
(fot. ilustracyjna/ pexels)
Podczas wtorkowej rozprawy w procesie o zabójstwo amerykańskiego prawnika doszło do nietypowych scen. Oskarżony lekarz dr Tomasz Kosowski, który sam reprezentuje się przed sądem, zażądał przeprowadzenia niecodziennych eksperymentów procesowych z udziałem wózka oraz worka na śmieci. Sędzia stanowczo sprzeciwił się tym demonstracjom.
Świat

Wielka Brytania opróżnia więzienia i odsyła skazańców. Na polskich lotniskach mogą pojawić się przestępcy

opublikowano:
więzienie w Anglii
Skandal na linii Londyn–UE. Wypuszczają skazanych i odsyłają samolotami bez ostrzeżenia (fot. Ministry of Justice/HM Prison and Probation Service)
Rząd w Londynie, walcząc z dramatycznym przeludnieniem w zakładach karnych, masowo wypuszcza skazanych na wolność i planuje błyskawiczne deportacje cudzoziemców. Problem w tym, że brytyjskie władze nie kwapią się do informowania unijnych partnerów, kto i kiedy ląduje na ich lotniskach. W stolicach państw Unii Europejskiej – w tym w Warszawie i Bukareszcie – narasta wściekłość. Dyplomaci wprost ostrzegają przed skandalem i zagrożeniem bezpieczeństwa.
Świat

Trwa krwawa wojna, a oni licytują się przy herbacie. Opadną wam ręce, o co spierają się Łukaszenka z Putinem

opublikowano:
Putin i Łukaszenka przy szachownicy na tle zniszczonego miasta, symbol wojny, sankcji i kryzysu na Ukrainie
Cyrk na szczycie. Łukaszenka i Putin spierają się, kto jest... gorszym tyranem (graf. AI)
Trwa krwawa wojna na Ukrainie, gospodarki obu reżimów duszą się pod zachodnimi sankcjami, z białoruskich i rosyjskich półek znikają podstawowe produkty, a ludzie z lękiem patrzą w portfele. W tym samym czasie w Mińsku i na Kremlu trwa w najlepsze… dyskusja o to, kto jest większym tyranem... Aleksander Łukaszenka właśnie obwieścił młodzieży, że razem z Władimirem Putinem spierają się żartobliwie o miano „największego dyktatora”.
Świat

Berlińska lewica i arabskie klany idą ramię w ramię. W Polsce chcą nam zgotować to samo?

opublikowano:
Niemieccy muzułmanie
Niemieccy muzułmanie (fot. shutterstock)
Niemiecka opinia publiczna przeżywa kolejny „szok”, który dla każdego trzeźwo myślącego obserwatora z zewnątrz od dawna był oczywistością. Dziennik „Bild” alarmuje o niebezpiecznie bliskich relacjach polityków Die Linke ze światem arabskiej przestępczości zorganizowanej. Niemcy obudzili się z ręką w nocniku – gdy przez lata ignorowano ostrzeżenia i hodowano równoległe społeczeństwa, dziś klanowi bossowie bez skrępowania świętują sukcesy wyborcze z lewicowymi elitami.