„To były sekundy, nie wiedzieliśmy, czy przeżyjemy”. Koszmarny wypadek polskiego autokaru w Turcji

Polscy turyści po przylocie z Katowic do Turcji wsiedli do autokaru, który miał ich zawieźć do hotelu na wakacjach organizowanych przez biuro Coral Travel. Po około 30 minutach spokojnej jazdy, gdy wielu pasażerów zdołało już zasnąć, ich spokój przerwał potężny wstrząs. Pojazd nagle zjechał z drogi i spadł ze zbocza.
Jedna z uczestniczek wyjazdu wspomina, że były to sekundy pełne niepewności, czy ktokolwiek wyjdzie z tego żywy. Wewnątrz pojazdu panował całkowity chaos – na podłodze leżało rozbite szkło, pojawiła się krew, a wśród przerażonych i krzyczących pasażerów znajdowały się także małe dzieci.
Krok od ponownej tragedii
Sytuację potęgował fakt, że staczający się pojazd zatrzymał się zaledwie około dwóch metrów od kolejnego głębokiego urwiska. Pasażerowie przez około 20–30 minut czekali na przyjazd służb ratunkowych, obawiając się wybuchu pożaru z powodu silnego zapachu wydobywającej się benzyny.
W wypadku śmierć poniosły dwie osoby – kierowca autokaru oraz pasażer. Z kolei polska rezydentka odniosła obrażenia w postaci złamanej nogi. Łącznie siedem osób z autokaru przetransportowano do okolicznych szpitali. Większość rannych szybko opuściła placówki, jednak jedna osoba wymaga dłuższego leczenia.
Przesłuchania na żandarmerii i spór z biurem podróży
Po ewakuacji poszkodowani turyści zostali zabrani przez turecką żandarmerię na komisariat, gdzie spędzili kolejne dwie do trzech godzin na podpisaniu dokumentów. Do docelowego hotelu trafili dopiero około godziny 21:00 czasu lokalnego.
Mimo że planowany wypoczynek miał trwać do 16 października, wielu uczestników po przeżytej traumie nie wyobraża sobie kontynuowania wczasów. Jak relacjonuje turystka, biuro Coral Travel odmawia zwrotu kosztów za utraconą dobę hotelową oraz rekompensaty za zniszczone rzeczy osobiste. Podróżni mieli otrzymać jedynie kontakt do tureckiego adwokata. Poszkodowani podkreślają, że nie mają też możliwości wcześniejszego powrotu do kraju i czują się pozostawieni sami sobie.
- Nie oczekujemy, że ktokolwiek cofnie czas. Oczekujemy jednak ludzkiego podejścia, zrozumienia powagi sytuacji i realnego wsparcia – podkreśla kobieta.
źr. wPolsce24 za Fakt









