W ministerstwie rolnictwa "luksusowy tron", a w samolocie toaletowa katastrofa, pilot musiał zawrócić

Do dramatycznego dla podróżnych incydentu doszło 6 października na pokładzie samolotu linii American Airlines (lot AA37), wykonującego bezpośredni rejs ze stolicy Hiszpanii do Dallas. Gdy w polskich realiach opinia publiczna żyje doniesieniami o luksusowej toalecie ministra Siekierskiego, pasażerowie nad oceanem zderzyli się z brutalną prozą życia. W trakcie wielogodzinnej trasy jedna po drugiej zaczęły blokować się pokładowe ubikacje. Ostatecznie z ośmiu kabin sprawne zostały zaledwie dwie, co przy pełnym obłożeniu transatlantyckiej maszyny natychmiast wywołało kryzys sanitarny i paraliż na pokładzie.
Zaskakujący dialog pilota z wieżą: „Tylko dwa kible, zgadza się?”
Skalę desperacji i absurdu sytuacji najlepiej obrazują nagrania rozmów załogi z kontrolą ruchu lotniczego, opublikowane przez branżowy portal LiveATC.net. Gdy wieża zapytała o nagły powód przerwania zaplanowanej trasy, kapitan krótko przedstawił sanitarną katastrofę.
Powiedział pan: tylko dwa kible, zgadza się?" – dopytywał z niedowierzaniem kontroler ruchu.
Potwierdzam" – padła chłodna odpowiedź z kokpitu.
W takich warunkach kilkugodzinny dolot do Teksasu groził całkowitym chaosem na pokładzie. Kapitan podjął jedyną słuszną decyzję – skierował samolot do Nowego Jorku, na lotnisko im. Johna F. Kennedy’ego, które dysponuje odpowiednią infrastrukturą celno-paszportową do przyjęcia międzynarodowego rejsu.
Higiena to jedno, procedury bezpieczeństwa to drugie
Jak podkreślił ekspert lotniczy i emerytowany kapitan Steven Arroyo, decyzja o lądowaniu nie wynikała wyłącznie z dyskomfortu podróżnych.
Zablokowane toalety stworzyły realne zagrożenie dla bezpieczeństwa lotu. Długie kolejki tłoczące się w wąskich przejściach w razie nagłych turbulencji groziły ciężkimi obrażeniami u pasażerów niemogących zająć miejsc. Ponadto zbiegowisko na pokładzie łamało rygorystyczne procedury ochrony i porządku w trakcie lotu."
Po bezpiecznym lądowaniu w Nowym Jorku samolot trafił w ręce mechaników, którzy przystąpili do udrażniania i naprawy instalacji. Dopiero po usunięciu usterki maszyna mogła ruszyć w dalszy rejs do Teksasu. Linie American Airlines przeprosiły za utrudnienia, jednak dla pasażerów ten rejs zamiast spokojnej podróży stał się prawdziwą szkołą przetrwania.
źr. wPolsce24 za Fox News









