Koniec z cmentarzami w mieszkaniach. Władze walczą z nowym trendem

Chiny mają jedną z najszybciej starzejących się populacji na świecie. Liczba zgonów rośnie więc błyskawicznie. Tylko w zeszłym roku zmarło 11,3 mln osób – w tym samym czasie urodziło się 7,9 mln małych Chińczyków.
W dużych miastach pojawił się problem braku miejsc na cmentarzach. Do tego są one bardzo drogie. Chińczycy wydają na pogrzeb najwięcej na świecie – drożej jest tylko w Japonii.
W mieszkaniu taniej
Z tego względu wielu Chińczyków decyduje się na trzymanie szczątków bliskich w tzw. guhui fang – w wolnym tłumaczeniu „apartamentach popiołów z kości”. To improwizowane cmentarze tworzone w zwykłych mieszkaniach, które są w Chinach względnie tanie. Kampania antyspekulacyjna sprawiła, że od 2021 roku ich ceny spadły o 40%. Co więcej, umowa wynajmu działki na cmentarzu obowiązuje tylko 20 lat, a umowa wynajmu mieszkania - 70.
Groby tylko na cmentarzach
Komunistyczny rząd Chin wprowadza nowe przepisy, które mają na celu walkę z tym zjawiskiem. Wykorzystywanie mieszkań wyłącznie do trzymania w nich skremowanych zwłok stanie się nielegalne. Nielegalna będzie także budowa grobów w innych miejscach, niż cmentarze.
Nowe przepisy wchodzą w życie już dzisiaj. Wprowadzono je przed Qingmingje, chińskim świętem zmarłych, które w tym roku przypada w najbliższą niedzielę. To jedno z najważniejszych świąt w chińskim kalendarzu. W jego trakcie sprząta się groby bliskich i zostawia na nich zapalone świeczki i rytualne posiłki dla zmarłych, a także pali się polane winem papierowe pieniądze i odpala petardy.
Martwe prawo
Jak donosi "Guardian", nowe przepisy wywołały w Chinach szeroką dyskusję. Wielu Chińczyków uważa jednak, że będzie to, nomen omen, martwe prawo. Zwracają uwagę, że władze będą miały problem sprawdzić, co dzieje się ze zwłokami po kremacji, a wysokie ceny cmentarnych działek sprawią, że trzymanie urn w mieszkaniach, choć nielegalne, nadal będzie atrakcyjną alternatywą.
źr. wPolsce24 za "Guardian"











