Izrael wydał 100 mln dolarów na propagandę, a efekt? Amerykanie mówią: nie lubimy was

Największym pojedynczym wydatkiem jest kampania prowadzona w internecie przez Rządową Agencję Reklamy. Między początkiem izraelskich nalotów na Iran w czerwcu 2025 r. a końcem tego roku przeznaczono na nią 174 mln szekli, czyli około 57 mln dolarów. Środki wydano bez przetargu, m.in. na reklamy wyświetlane przez Google, YouTube i X. Budżet tego projektu na 2026 r. nie został jeszcze ujawniony, ale najprawdopodobniej nie będzie mniejszy niż rok wcześniej.
Drugi ważny kanał kampanii wizerunkowej to kontrakty z firmami PR w USA. Centralne miejsce zajmuje tutaj firma Brada Parscale'a, który prowadził w internecie kampanie prezydenckie Donalda Trumpa w 2016 i 2020 r.. Według „Haareca” nakłady na ten cel są wciąż zwiększane – od września 2025 r. wyniosły 40,5 mln dolarów. Parscale zarejestrował swoją firmę Clock Tower X jako zagraniczny agent we wrześniu 2025 r., a jego kontrakt zakłada, że co najmniej 80 proc. tworzonych treści ma być dostosowanych do pokolenia Z na platformach takich jak TikTok, Instagram i YouTube.
Miliardy w budżecie
Władze Izraela podpisały też inne umowy na działania mające poprawić wizerunek państwa za granicą, który gwałtownie się pogorszył po wybuchu wojen z Hamasem w Strefie Gazy i z Iranem. Pieniądze są wydawane m.in. na programy dyplomacji publicznej i wizyty amerykańskich influencerów w Izraelu. Oddzielny program kształtowania wizerunku prowadzi izraelskie ministerstwo ds. diaspory, które w latach 2024-25 wydało około 25 mln szekli (ponad 8,2 mln dolarów) na dotacje dla około 100 organizacji i influencerów oraz kolejne 20 mln szekli (ponad 6,5 mln dolarów) na produkcję i dystrybucję materiałów wideo.
W budżecie na 2026 r. izraelski rząd przeznaczył na dyplomację publiczną 2,35 mld szekli, czyli około 770 mln dolarów. To niemal pięciokrotny wzrost w stosunku do 2025 r., kiedy budżet wynosił 545 mln szekli (około 150 mln dolarów).
Wzrost wydatków zbiegł się z pogorszeniem wizerunku
„Wzrost wydatków na kampanie wizerunkowe zbiegł się z gwałtownym pogorszeniem obrazu Izraela w oczach amerykańskiej opinii publicznej” – podkreślił „Haarec”. Mimo poniesionych nakładów sondaże pokazują, że percepcja Izraela nadal się pogarsza.
60 proc. Amerykanów ma nieprzychylne zdanie o Izraelu, podczas gdy w 2022 r. odsetek ten wynosił 42 proc. – wynika z przeprowadzonego w marcu 2026 r. sondażu Pew Research Center. W tym samym czasie odsetek Amerykanów sprzyjających temu państwu spadł z 55 do 37 proc..
Jeszcze bardziej dramatycznie wygląda sytuacja wśród młodych Amerykanów. W grupie wiekowej 18-34 lata jedynie 23 proc. ma pozytywne zdanie o Izraelu, aż 74 proc. – negatywne. Dla porównania, wśród osób powyżej 50. roku życia odsetek pozytywnych opinii wynosi 49 proc..
Również zaufanie do premiera Benjamina Netanjahu gwałtownie spada. 59 proc. Amerykanów nie ma do niego zaufania w kwestiach światowych – wzrost z 52 proc. w 2025 r.. W obu partiach politycznych większość osób poniżej 50. roku życia ocenia obecnie Izrael i Netanjahu negatywnie.
Kampania bez efektu
„Haarec” konstatuje, że kampania wizerunkowa za 100 mln dolarów nie przyniosła zamierzonych efektów. Izraelska hasbara, czyli propaganda mająca tłumaczyć działania państwa, zawodzi pod presją faktów – od mówców na amerykańskich kampusach po polityków w międzynarodowych mediach. Jak zauważają komentatorzy, wydawanie milionów na poprawę wizerunku nie zastąpi realnych działań, a propaganda nie jest w stanie wymazać obrazów zniszczeń w Gazie i Libanie.
źr. wPolsce24 za Haaretz











