Samolot nie wyhamował, uderzył w parking. Są ofiary śmiertelne

Wypadek miał miejsce w niedzielę ok. 14 czasu lokalnego. Samolot Boeing 767-300 należący do linii czarterowej 21 Air, który wykonywał lot dla korporacji Amazon, wystartował z lotniska międzynarodowego Luis Munoz Marin w portorykańskim mieście San Juan. Miał wylądować na lotnisku Miami Dade.
Nie dał rady wyhamować
Maszyna dotknęła kołami pasa, ale z nieznanych na razie przyczyn nie dała rady na nim wyhamować. Przebiła się przez ogrodzenie i uderzyła w stojące na parkingu samochody, po czym stanęła w płomieniach. Jak informuje CNN, z danych z aplikacji Flightradar 24 wynika, że gdy skończył się pas, nadal pędziła z prędkością ponad 200 km/h. Z analizy rozmów załogi z wieżą kontroli lotów wynika, że piloci nie zgłosili wcześniej sytuacji awaryjnej.
W akcji gaśniczej wzięło udział ponad 200 strażaków. Pożar udało się ugasić, a obecnie trwa czyszczenie wycieku paliwa. Wszystkie loty zostały wstrzymane. W pierwszy poniedziałek września w USA ma miejsce święto pracy, a długi weekend oznacza, że ruch na lotniskach jest ponadprzeciętnie duży.
Zginęło co najmniej pięć osób
Burmistrz Miami-Dade Daniella Levine Cava poinformowała na konferencji prasowej, że co najmniej pięć osób straciło w tej katastrofie życie, a co najmniej pięć odniosło rany. Trzy z nich są w stanie ciężkim. Na razie nie wiadomo, czy ofiary znajdowały się w samolocie, czy w samochodach, w które uderzył, ale szef lokalnej straży pożarnej Raied Jadallah poinformował, że część rannych była uwięziona w pojazdach. CNN informuje, że obaj piloci zostali wyciągnięci z samolotu i zabrani do szpitala, ale ich stan na razie jest nieznany.
Władze podkreślają, że na razie jest za wcześnie, by mówić o przyczynach tego wypadku. Ma je wyjaśnić śledztwo, które poprowadzi Narodowa Rada Bezpieczeństwa w Transporcie (NTSB). Amazon w oświadczeniu złożył kondolencje rodzinom ofiar. Korporacja poinformowała, że śledczy mogą liczyć na ich pełną współpracę.
źr. wPolsce24 za BBC, CNN









