Idą drogą śmierci. Po wpisaniu aborcji do konstytucji, przegłosowali „pomoc w umieraniu”

Ustawa zakłada, że pacjent musi być pełnoletni i zdolny do świadomego wyrażenia woli. Lekarz przed aplikacją śmiertelnej dawki ma skonsultować się z innymi specjalistami, a pacjent po co najmniej dwudniowym okresie namysłu potwierdzić swoją decyzję. W przypadku, gdy chory fizycznie nie jest w stanie samodzielnie przyjąć substancji, może to zrobić lekarz lub pielęgniarz.
Projekt budził ogromne kontrowersje
Przeciwko wypowiadali się głównie politycy prawicy, organizacje osób z niepełnosprawnościami, stowarzyszenia medyczne i Kościoły. Podkreślali ryzyko nadużyć, presji na chorych i starszych oraz erozji zasady nienaruszalności życia. Zwolennicy ustawy, w tym prezydent Emmanuel Macron, przedstawiali ją jako „reformę społeczną” i „prawo do godnej śmierci” w wyjątkowych sytuacjach.
Droga, którą już znają inne kraje
Francja dołącza do grupy państw, w których eutanazja lub wspomagane samobójstwo jest legalne. Takie przepisy obowiązują m.in. w Holandii (od 2002), Belgii (od 2002), Luksemburgu (od 2009), Kanadzie (od 2016), Hiszpanii (od 2021) i Nowej Zelandii. Doświadczenia tych krajów pokazują jednak tendencję, którą trudno nazwać „wyjątkową”:
W Holandii eutanazja jest stosowana nie tylko w przypadkach terminalnych, ale także przy depresji, autyzmie, demencji czy po prostu „znużeniu życiem”. W 2024 roku media obiegła informacja o eutanazji dziecka.
W Kanadzie początkowo wprowadzano „pomoc w umieraniu” tylko dla chorych terminalnie, a później rozszerzono kryteria na osoby z niepełnosprawnościami i chorobami psychicznymi.
W Belgii zdarzały się przypadki eutanazji osób z depresją lub zaburzeniami psychicznymi.
„Prawo człowieka”, które powszednieje
Najpierw we Francji wpisano aborcję do konstytucji jako „prawo człowieka”. Teraz, przegłosowano „prawo do pomocy w umieraniu”. Największe niebezpieczeństwo tkwi w tym, że decyzja o śmierci jest nieodwracalna. Osoba, której życie zostanie przerwane, nie ma już możliwości zmiany zdania. W społeczeństwie, w którym rosną koszty opieki, presja ekonomiczna i kult „wolnej decyzji jednostki za wszelką cenę”, ryzyko nadużyć jest realne. Francja właśnie otworzyła te drzwi. Historia pokazuje, że raz uchwalone „wyjątkowe prawo” rzadko pozostaje wyjątkiem.
źr. wPolsce24 za PAP











