Hiszpański dziennik wytropił Pawła Rubcowa. Nie uwierzycie co teraz robi

Gonzalez\Rubcow pracował jako korespondent dla baskijskich mediów. Do Polski dotarł po raz kolejny 14 lutego 2022 roku, po wizycie na Ukrainie. Trzy dni później wrócił do Hiszpanii, ale w naszym kraju znalazł się ponownie po rosyjskiej agresji na Ukrainę.
Dziennikarze stawali w jego obronie
W nocy z 27 na 28 lutego 2022 został zatrzymany w Przemyślu. Według polskich służb praca dziennikarza była dla niego tylko przykrywką, by mógł bez przeszkód podróżować po Europie, a w rzeczywistości pracował dla rosyjskiego wywiadu. W jego telefonie znaleziono tysiące zdjęć polskiej infrastruktury krytycznej. Razem z nim zatrzymano jego partnerkę, polską dziennikarkę-freelancerkę Magdalenę Ch., którą oskarżono o pomocnictwo w działalności szpiegowskiej.
Po jego aresztowaniu w obronie agenta stanęły największe tuzy lewicowo-liberalnego establishmentu medialnego, zarówno w Polsce jak i w Hiszpanii, a także liczne organizacje pozarządowe. Komisja Europejska w jednym z raportów podała nawet go za przykład tego, jak za rządów PiS niszczone są wolne media. Nie przeszkodził im w tym fakt, że już w lipcu 2022 roku Richard Moore, szef brytyjskiej agencji wywiadowczej MI6, otwarcie nazwał go nielegałem – czyli szpiegiem, który jest pozbawiony ochrony dyplomatycznej.
Wszelkie wątpliwości rozwiało dopiero to, że Rubcow stał się elementem wymiany więźniów z Rosją. Media obiegło zdjęcie, jak na lotnisku w Moskwie uśmiecha się i podaje rękę Putinowi, a także oficerowi GRU Olegowi Sotnikowi.
Został rosyjskim propagandystą
Dziennik El Pais postanowił przyjrzeć się dalszym losom Rubcowa. Dziennikarze ustalili, że teraz robi karierę youtubera. Założył kanał Radio Roja Parda (hiszp. Czerwono-Brązowe Radio). Jego nazwa to nawiązanie do potencjalnego sojuszu między lewicowymi i prawicowymi ekstremistami. Ale chociaż Rubcow pojawia się w swoich programach w koszulkach, na których znajdują się symbole anarchistyczne, prezentowane przez niego treści to typowa propaganda autorytarnego reżymu w Moskwie, zwłaszcza w temacie Ukrainy.
Rubcow otwarcie chwali rosyjską agresję i ambicje imperialne Putina. Krytykuje też tych, którzy mu się sprzeciwiają. Twierdził, że życie w Rosji jest fantastyczne, ale Rosjanie, w przeciwieństwie do Amerykanów, nie potrafią o tym przekonać świata. Zdarzyło mu się nawet chwalić Feliksa Dzierżyńskiego, założyciela bolszewickiej policji politycznej Czeka. Twierdził, że „krwawy Feliks” wcale nie był rzeźnikiem, bo jego zdaniem mordował tylko finansowanych przez zachód wrogów ZSRR.
Nie jest jasne, kto finansuje jego kanał. Jak zauważa dziennik, Rubcow nagrywa swoje programy i wywiady w profesjonalnym studiu, a jakość produkcji wskazuje, że zajmują się nią profesjonaliści mający dostęp do profesjonalnego sprzętu. To musi kosztować. Rubcow nie finansuje tego raczej z dochodów z tego kanału. Mimo tego, że prowadzi go od trzech miesięcy, ma na razie zaledwie ok. 800 subskrybentów.
Nadal narzeka na Polskę
Rubcow niezbyt dobrze wspomina pobyt w Polsce. Stwierdził na przykład, że bycie jeńcem <sic!> to jedna z najgorszych rzeczy, jakie mogą się przytrafić człowiekowi. Innym razem stwierdził, że dwie zimy spędzone w Moskwie były trudniejsze, niż zimy w Nabarnizie – małym hiszpańskim miasteczku, w którym wcześniej mieszkał – ale nie tak trudne, jak zimy w polskim więzieniu. Obwinia także swoje aresztowanie o chorobę płuc, której się nabawił.
Żali się także, że jest zakładnikiem polskiego wymiaru sprawiedliwości i przez to, że zarzuty wobec niego nie zostały wycofane, nie może odwiedzać innych państw UE i zobaczyć się w Hiszpanii ze swoimi dziećmi, bo naraziłoby go to na deportację.
Boją się, że wyciekną seks-taśmy
Jak zauważa dziennik, w Polsce jego sprawa nadal nie ucichła. Szczególne emocje budzi fakt, że nagrywał swoje kontakty seksualne z Polkami. Niektórzy komentatorzy podejrzewają, że być może chciał wykorzystać te nagrania jako tzw. kompromaty, by zmuszać je do określonego zachowania czy pracy dla rosyjskiego wywiadu groźbą ich ujawnienia.
Te nagrania, wraz z ich danymi osobowymi, są już w rękach prokuratury. El Pais informuje, że uwiecznione przez niego kobiety są teraz przerażone, że te nagrania wyciekną, tak jak stało się wcześniej z innymi materiałami z tego śledztwa. Według źródeł dziennika jedna z nich miała powiedzieć bliskiej osobie, że pogodziła się już z tym, że to nieuniknione.
źr. wPolsce24 za El Pais











