Świat

Google zapłaci 890 mln euro. Trump wścieknie się za chwilę

opublikowano:
da7b3521d46648e182a5dffc8c3b8e88
Google zbudował "nielegalny monopol" / autor: Fratria
Komisja Europejska nałożyła na Google rekordową karę w wysokości 890 mln euro za złamanie unijnych przepisów o rynkach cyfrowych. Amerykański gigant faworyzował własne usługi w wynikach wyszukiwania i blokował deweloperom aplikacji możliwość informowania użytkowników o tańszych ofertach poza swoim sklepem. Decyzja zapadła zaledwie kilka godzin przed wygaśnięciem tymczasowych taryf Donalda Trumpa – napięcie między Brukselą a Waszyngtonem rośnie.

Kara nałożona na Google to pierwsza tak dotkliwa sankcja wymierzona w amerykańskiego giganta na podstawie aktu o rynkach cyfrowych (Digital Markets Act – DMA). Łączna kwota 890 mln euro (około 3,8 mld zł) składa się z dwóch części: 460 mln euro za faworyzowanie własnych usług w wyszukiwarce oraz 430 mln euro za nieuczciwe praktyki w sklepie z aplikacjami Google Play. Komisja Europejska uznała, że Google łamał przepisy DMA od marca 2024 do grudnia 2025 roku. Śledztwo trwało ponad dwa lata, a jego wstępne ustalenia ogłoszono już w marcu 2025 roku.

Faworyzowanie i blokowanie konkurencji

Naruszenia, których dopuścił się amerykański koncern, miały dwa oblicza. Po pierwsze – Google faworyzował własne usługi w wynikach wyszukiwania, takie jak zakupy, hotele, transport czy wyniki sportowe. Własne propozycje były wyświetlane na bardziej eksponowanych pozycjach, z lepszą grafiką i filtrami, co marginalizowało oferty konkurencyjnych firm.

Po drugie – Google blokował deweloperom aplikacji możliwość informowania użytkowników o tańszych ofertach dostępnych poza sklepem Google Play. Twórcy aplikacji nie mogli też wskazywać użytkownikom alternatywnych opcji płatności. – Celem naszej interwencji jest zapewnienie, by konkurenci wyszukiwarek mieli uczciwą szansę na znalezienie użytkowników – mówił wysoki urzędnik Komisji Europejskiej.

60 dni na dostosowanie. Inaczej wysoka kara

Google ma teraz 60 dni na dostosowanie się do decyzji Komisji. Jeśli amerykański gigant nie zaprzestanie nieuczciwych praktyk, grożą mu dzienne kary w wysokości nawet 5 proc. globalnych obrotów. Dla firmy, która w 2025 roku osiągnęła rekordowe przychody na poziomie 402,8 mld dolarów, to kwota, która może zaboleć nawet największego gracza.

Komisja zauważyła jednak, że Google już zaczął testować zmiany w sposobie wyświetlania wyników wyszukiwania. Urzędnicy uznali te działania za „znaczny postęp w kierunku zgodności”. Konsumenci w Europie mają być bezpośrednimi beneficjentami tej decyzji – jak zapewniono, wyniki wyszukiwania będą się różnić od dotychczasowych.

 Reakcja Google: „Regulacje pogarszają produkty”

Google nie przyjął kary do wiadomości z pokorą. Kent Walker, prezes ds. globalnych w Google, oskarżył unijne regulacje o pogarszanie produktów. Jego zdaniem zmiany narzucane przez DMA zmuszą firmę do „usunięcia funkcji wyszukiwania w czasie rzeczywistym, które Europejczycy kochają” oraz „demontażu zabezpieczeń bezpieczeństwa w Google Play”.

Firma ma prawo odwołać się od decyzji i wystąpić o środki tymczasowe, w tym o zawieszenie wykonania kary. Czy do tego dojdzie? Czas pokaże, ale jedno jest pewne – batalia prawna dopiero się zaczyna.

Trump wścieknie się za kilka godzin. Czas na taryfy

Decyzja Brukseli zapadła w wyjątkowo napiętym momencie. Zaledwie kilka godzin przed wygaśnięciem tymczasowych globalnych taryf Donalda Trumpa wobec około 60 krajów. Administracja USA od dłuższego czasu zapowiadała, że nie pozostanie bierna wobec unijnych regulacji wymierzonych w amerykańskie koncerny technologiczne.

Zaledwie w tym tygodniu kilku amerykańskich senatorów wzywało Trumpa do podjęcia działań przeciwko „skrajnemu” stosowaniu DMA wobec amerykańskich gigantów. Czy kara dla Google stanie się pretekstem do zaostrzenia amerykańskiej polityki handlowej wobec Europy?

Urzędnicy Komisji Europejskiej zapewniają, że mają „suwerenne prawo” do regulowania amerykańskich firm technologicznych na swoim terytorium i podkreślają, że termin nałożenia kary nie ma związku z taryfami. Jednak w polityce liczy się nie tylko intencja, ale i odbiór. A ten – zarówno w Waszyngtonie, jak i w europejskich stolicach – będzie elektryzujący.

Europa twardo stąpa po ziemi

Kara dla Google to wyraźny sygnał, że Unia Europejska nie zamierza ustępować w starciu z amerykańskimi gigantami technologicznymi. DMA, które weszło w życie jako narzędzie do ograniczania władzy największych korporacji cyfrowych, właśnie otrzymało swoje pierwsze, potężne potwierdzenie w postaci realnej sankcji.

Dla konsumentów w Europie oznacza to potencjalnie większy wybór i lepsze warunki. Dla amerykańskich koncernów – twardy orzech do zgryzienia. Dla stosunków transatlantyckich – kolejne pole napięcia.

Czy Google ostatecznie zapłaci całą karę? Czy uda mu się wynegocjować korzystniejsze warunki? I jak na całą sytuację zareaguje Donald Trump? Odpowiedzi na te pytania poznamy w najbliższych tygodniach i miesiącach. Jedno jest pewne – starcie Brukseli z Doliną Krzemową dopiero się rozkręca.

źr. wPolsce24 za Guardian

 

Świat

Robią z Chopina homoseksualistę, zarzucając Polsce, że ukrywała to 200 lat

opublikowano:
Dla Polaków Frayderyk Szopen jest postacią pomnikową, dobrze, żeby szwajcarski pianista nie budował na niej swoich niezdrowych fantazji
Dla Polaków Frayderyk Szopen jest postacią pomnikową, dobrze, żeby szwajcarski pianista nie budował na niej swoich niezdrowych fantazji (Fot. Fratria)
Szwajcarski pianista i dziennikarz muzyczny Moritz Weber w swojej książce „Mężczyźni Chopina” przedstawia tezę, według której kompozytor miał pozostawać w relacjach erotycznych z mężczyznami, a jego homoseksualna tożsamość miała być przez lata ukrywana. Problem w tym, że nie mamy tu do czynienia z bezspornym odkryciem, lecz z interpretacją źródeł, którą Narodowy Instytut Fryderyka Chopina już wcześniej uznał za błędną, powierzchowną i nastawioną na wywołanie określonego wrażenia. Mimo to kolejny raz przedstawia się ją jako wielką sensację.
Świat

W Szwecji trwa liczenie głosów. Lewica ma szansę wrócić do władzy

opublikowano:
Po wyborach parlamentarnych w Szwecji lewica ma szansę wrócić do władzy
(fot. PAP/EPA/JONAS EKSTROMER)
W Szwecji trwa liczenie głosów po wyborach parlamentarnych. Wstępne wyniki wskazują, że lewica wróci do władzy – ale jej przewaga będzie minimalna.
Tygodnik Sieci

Oni sfałszują wybory. Donald Tusk zapowiedział, że "pójdzie na całość". To już zostało prze­ćwiczone w Rumunii

opublikowano:
korsun
Zawsze, gdy dochodzi do wyjątkowego wzmożenia Donalda Tuska i jego najbardziej oddanych „naganiaczy”, zwiastuje to przygotowania do jakiejś większej rozgrywki. Nie inaczej jest z wyjątkowym wzmożeniem obserwowanym od sierpnia 2026 r., a najważniejszą rozgrywką są w tym kontekście wybory parlamentarne jesienią 2027 r. Tusk wielokrotnie mówił o ich nadzwyczajnym znaczeniu.
Świat

Policja uderzyła na bary, łaźnie i domy działaczy LGBT. To część akcji "moja rodzina jest bezpieczna"

opublikowano:
Turecka policja jednocześnie weszła do wielu lokali, z których korzystają środowiska LGBT
Turecka policja jednocześnie weszła do wielu lokali, z których korzystają środowiska LGBT (Fot. Fratria/zdjęcie ilustracyjne)
Turecka policja zatrzymała w niedzielę 26 osób podczas akcji przeprowadzonej w lokalach związanych ze społecznością LGBT oraz w domach "tęczowych" działaczy. Według tureckiego ministerstwa sprawiedliwości działania były częścią operacji „Moja rodzina jest bezpieczna”, której celem ma być ochrona dzieci, rodziny i porządku społecznego.
Świat

Kuriozalny wpis przyszłego kandydata na kanclerza Austrii. Za odsiecz wiedeńską podziękował... Ukrainie

opublikowano:
Gunther Fehlinger-Jahn wywołał kontrowersje wpisem dotyczącym rocznicy odsieczy wiedeńskiej, w którym podziękował Ukrainie za „ocalenie Wiednia”.
Flaga Austrii (fot.PxHere)
Na profilu znanego austriackiego polityka Gunthera Fehlingera-Jahna pojawił się kontrowersyjny wpis dotyczący bitwy wiedeńskiej. Mężczyzna zdecydował się podziękować za obronę Europy... Ukrainie.
Świat

Każdy polski grzybiarz chciałby mieć taki dzień, a im policja wszystko zabrała

opublikowano:
Kilkadziesiąt kilogramów zdrowych prawdziwków to marzenie każdego grzybiarza, ale nie w... Szwajcarii. Tam przepisy dużo niżej zawieszają poprzeczkę
Kilkadziesiąt kilogramów zdrowych prawdziwków to marzenie każdego grzybiarza, ale nie w... Szwajcarii. Tam przepisy dużo niżej zawieszają poprzeczkę (Fot. Fratria)
30 kilogramów prawdziwków to zdecydowanie za dużo. Przynajmniej według szwajcarskich przepisów. Dwóch Włochów wybrało się na grzyby do kantonu Ticino i wracając do kraju, zostali zatrzymani przez policję. Funkcjonariusze znaleźli w ich samochodzie cały bagażnik wypełniony prawdziwkami. Grzyby skonfiskowano, bo grzybiarze przekroczyli dozwolony limit aż pięciokrotnie.