Google zapłaci 890 mln euro. Trump wścieknie się za chwilę

Kara nałożona na Google to pierwsza tak dotkliwa sankcja wymierzona w amerykańskiego giganta na podstawie aktu o rynkach cyfrowych (Digital Markets Act – DMA). Łączna kwota 890 mln euro (około 3,8 mld zł) składa się z dwóch części: 460 mln euro za faworyzowanie własnych usług w wyszukiwarce oraz 430 mln euro za nieuczciwe praktyki w sklepie z aplikacjami Google Play. Komisja Europejska uznała, że Google łamał przepisy DMA od marca 2024 do grudnia 2025 roku. Śledztwo trwało ponad dwa lata, a jego wstępne ustalenia ogłoszono już w marcu 2025 roku.
Faworyzowanie i blokowanie konkurencji
Naruszenia, których dopuścił się amerykański koncern, miały dwa oblicza. Po pierwsze – Google faworyzował własne usługi w wynikach wyszukiwania, takie jak zakupy, hotele, transport czy wyniki sportowe. Własne propozycje były wyświetlane na bardziej eksponowanych pozycjach, z lepszą grafiką i filtrami, co marginalizowało oferty konkurencyjnych firm.
Po drugie – Google blokował deweloperom aplikacji możliwość informowania użytkowników o tańszych ofertach dostępnych poza sklepem Google Play. Twórcy aplikacji nie mogli też wskazywać użytkownikom alternatywnych opcji płatności. – Celem naszej interwencji jest zapewnienie, by konkurenci wyszukiwarek mieli uczciwą szansę na znalezienie użytkowników – mówił wysoki urzędnik Komisji Europejskiej.
60 dni na dostosowanie. Inaczej wysoka kara
Google ma teraz 60 dni na dostosowanie się do decyzji Komisji. Jeśli amerykański gigant nie zaprzestanie nieuczciwych praktyk, grożą mu dzienne kary w wysokości nawet 5 proc. globalnych obrotów. Dla firmy, która w 2025 roku osiągnęła rekordowe przychody na poziomie 402,8 mld dolarów, to kwota, która może zaboleć nawet największego gracza.
Komisja zauważyła jednak, że Google już zaczął testować zmiany w sposobie wyświetlania wyników wyszukiwania. Urzędnicy uznali te działania za „znaczny postęp w kierunku zgodności”. Konsumenci w Europie mają być bezpośrednimi beneficjentami tej decyzji – jak zapewniono, wyniki wyszukiwania będą się różnić od dotychczasowych.
Reakcja Google: „Regulacje pogarszają produkty”
Google nie przyjął kary do wiadomości z pokorą. Kent Walker, prezes ds. globalnych w Google, oskarżył unijne regulacje o pogarszanie produktów. Jego zdaniem zmiany narzucane przez DMA zmuszą firmę do „usunięcia funkcji wyszukiwania w czasie rzeczywistym, które Europejczycy kochają” oraz „demontażu zabezpieczeń bezpieczeństwa w Google Play”.
Firma ma prawo odwołać się od decyzji i wystąpić o środki tymczasowe, w tym o zawieszenie wykonania kary. Czy do tego dojdzie? Czas pokaże, ale jedno jest pewne – batalia prawna dopiero się zaczyna.
Trump wścieknie się za kilka godzin. Czas na taryfy
Decyzja Brukseli zapadła w wyjątkowo napiętym momencie. Zaledwie kilka godzin przed wygaśnięciem tymczasowych globalnych taryf Donalda Trumpa wobec około 60 krajów. Administracja USA od dłuższego czasu zapowiadała, że nie pozostanie bierna wobec unijnych regulacji wymierzonych w amerykańskie koncerny technologiczne.
Zaledwie w tym tygodniu kilku amerykańskich senatorów wzywało Trumpa do podjęcia działań przeciwko „skrajnemu” stosowaniu DMA wobec amerykańskich gigantów. Czy kara dla Google stanie się pretekstem do zaostrzenia amerykańskiej polityki handlowej wobec Europy?
Urzędnicy Komisji Europejskiej zapewniają, że mają „suwerenne prawo” do regulowania amerykańskich firm technologicznych na swoim terytorium i podkreślają, że termin nałożenia kary nie ma związku z taryfami. Jednak w polityce liczy się nie tylko intencja, ale i odbiór. A ten – zarówno w Waszyngtonie, jak i w europejskich stolicach – będzie elektryzujący.
Europa twardo stąpa po ziemi
Kara dla Google to wyraźny sygnał, że Unia Europejska nie zamierza ustępować w starciu z amerykańskimi gigantami technologicznymi. DMA, które weszło w życie jako narzędzie do ograniczania władzy największych korporacji cyfrowych, właśnie otrzymało swoje pierwsze, potężne potwierdzenie w postaci realnej sankcji.
Dla konsumentów w Europie oznacza to potencjalnie większy wybór i lepsze warunki. Dla amerykańskich koncernów – twardy orzech do zgryzienia. Dla stosunków transatlantyckich – kolejne pole napięcia.
Czy Google ostatecznie zapłaci całą karę? Czy uda mu się wynegocjować korzystniejsze warunki? I jak na całą sytuację zareaguje Donald Trump? Odpowiedzi na te pytania poznamy w najbliższych tygodniach i miesiącach. Jedno jest pewne – starcie Brukseli z Doliną Krzemową dopiero się rozkręca.
źr. wPolsce24 za Guardian











