Siedział blisko pięćdziesiąt lat za zbrodnię, której nie popełnił. Teraz dostanie za to odszkodowanie

Sprawa miała swój początek w 1966 roku. Iwao Hakamata pracował wtedy w fabryce miso w japońskim mieście Shizuoka. 30 czerwca w domu jednego z jego szefów wybuchł pożar. Hakamata pomagał go gasić, a następnie odnalazł zwłoki swojego szefa, jego żony i dwójki dzieci. Śledztwo wykazało, że zginęli od ciosów nożem, a z ich domu zginęło 200 tys. jenów w gotówce.
Prokuratura twierdziła, że ich zabił
Hakamata wkrótce potem został aresztowany i oskarżony o to, że zamordował ich w celach zarobkowych, a potem podpalił dom by zatrzeć ślady. Początkowo twierdził, że tego nie zrobił, ale w końcu przyznał się do winy. Potem wycofał swoje przyznanie twierdząc, że policja zmusiła go do niego wielogodzinnymi przesłuchaniami i biciem. Mimo tego i licznych wątpliwości sąd skazał go na karę śmierci. Wcześniej Hakamata był zawodowym bokserem i wielu jego zwolenników uważało, że skazano go za uprzedzenia wobec bokserów. W 1980 roku sąd najwyższy podtrzymał jego wyrok.
Po tej decyzji zatrudnił nowych prawników, którzy zażądali powtórzenia procesu. Udało im się ustalić, że nóż do owoców, którym miał ich zadźgać, nie pasuje do kształtu ran, że drzwi, którymi miał dostać się do domu, były zamknięte, a zakrwawione spodnie były zbyt małe, by mógł je nosić. Sądy odmówiły jednak powtórki z procesu. W 2007 roku szef składu sędziowskiego, który go skazał, ujawnił, że był przekonany o jego niewinności, ale nie dał rady przekonać do tego kolegów, a później odszedł z urzędu z powodu wyrzutów sumienia. Po jego wyznaniu kampania na rzecz jego uwolnienia nabrała rozpędu. W japońskim parlamencie powstała w tym celu specjalna grupa, która liczyła 57 posłów.
Dostanie rekordowe odszkodowanie
Badania próbki DNA z krwi na ubraniu, które było jednym z głównych dowodów w sprawie, sugerowały, że nie należała do niego. Już wcześniej ustalono, że nie należała też do ofiar. W końcu postęp techniki DNA sprawił, że w 2012 roku udało się to potwierdzić bez wątpliwości. Dwa lata później sąd zgodził się na powtórkę procesu.
Hakamata z powodu stanu zdrowia nie brał w nim udziału, ale wypuszczono go z więzienia, zamieszkał ze swoją starszą siostrą. Już wcześniej przyznano mu rekord Guinessa za najdłuższy pobyt w celi śmierci. We wrześniu 2023 roku został oficjalnie uniewinniony, a prokuratura zdecydowała, że nie odwoła się od tego wyroku.
Teraz Hakamata otrzyma odszkodowanie za swoje cierpienie. Jego prawnicy poprosili sąd, by wyznaczył je w maksymalnej możliwej wysokości. Sędzia zdecydował, że dostanie 217 milionów jenów (1,45 mln dolarów). Sędzia zgodził się, że wieloletni pobyt w więzieniu był dla niego szczególnie dotkliwy fizycznie i psychicznie. Japońskie media donoszą, że to największe odszkodowanie, jakie w podobnej sprawie przyznano w Japonii.
źr. wPolsce24 za BBC