„Brońcie granic!” Tysiące ludzi na ulicach Madrytu. Żądają natychmiastowych wyborów i obrony Ceuty

Główne postulaty: Ceuta, zdrada stanu i wybory
Bezpośrednimi impulsami do wyjścia na ulice były ostatnie wydarzenia na granicy w hiszpańskiej enklawie w Afryce Północnej - Ceucie - gdzie pod koniec lipca doszło do masowego przekroczenia granicy przez migrantów. Manifestanci zarzucają rządowi bierność i domagają się militaryzacji granic. Wśród postulatów znalazło się również zastosowanie art. 102 hiszpańskiej konstytucji, który pozwala pociągnąć premiera do odpowiedzialności karnej przed Sądem Najwyższym za zdradę stanu.
Organizatorzy wyznaczyli socjalistycznemu gabinetowi Sáncheza ultimatum: rozwiązanie parlamentu i zarządzenie wyborów do 15 listopada. Sprzeciw budziła także niedawna decyzja o złagodzeniu rygoru więziennego dla członka ETA, Henriego Parota, skazanego za 82 zabójstwa - demonstranci określili to mianem „niedopuszczalnej zniewagi dla zbiorowej godności”.
Spór na prawicy i reakcja rządu
Wspólny marsz uwidocznił głębokie pęknięcia wewnątrz obozu opozycyjnego. Zamiast pełnej jedności doszło do wzajemnych pretensji o to, jak twarde metody należy stosować przeciwko władzy. Skrajna prawica zarzuciła centroprawicy brak zdecydowania i niechęć do podjęcia radykalnych kroków prawnych, które umożliwiłyby postawienie premiera przed Sądem Najwyższym za zdradę stanu. Z kolei umiarkowani konserwatyści woleli skupić się na zarzutach dotyczących ignorowania ostrzeżeń o kryzysie granicznym oraz ucieczki rządu przed wyjaśnieniem ciążących na nim podejrzeń.
Na całą sytuację szybko zareagował obóz rządzący, wytykając opozycji, że zamiast dialogu na temat palących problemów społecznych – takich jak mieszkalnictwo czy edukacja – woli radykalizować nastroje na ulicy i podsycać agresję wobec własnego państwa.
Napięcie pod kordonem policji
W trakcie przemówień końcowych głos zabrali m.in. współzałożyciel Vox Alejo Vidal-Quadras oraz były menedżer i deputowany Marcos de Quinto, który wprost nazwał kryzys migracyjny „wojną hybrydową Maroka” za cichym przyzwoleniem rządu.
Po oficjalnej części część tłumu ruszyła w stronę siedziby premiera, skandując m.in. „Policjo, broń swojego kraju!”. Dojście zablokowały kordony formacji prewencyjnej (UIP). Mimo nerwowej atmosfery i wymiany zdań między funkcjonariuszami a protestującymi, sytuacja została opanowana i manifestacja rozeszła się bez poważniejszych incydentów. Organizatorzy zapowiedzieli już kolejną akcję protestacyjną na 12 października w Barcelonie.
źr. wPolsce24 za ABC









