Dramat 87-letniej seniorki. Nowy właściciel kamienicy wyrzucił ją z domu

W środę 23 września 2026 roku hiszpańskie służby przeprowadziły akcję, która wywołała ogromne oburzenie opinii publicznej. Z kamienicy w Retiro siłą usunięto 87-letnią kobietę. Była to już czwarta, a zarazem skuteczna próba usunięcia bezbronnej lokatorki, zrealizowana przez komisję komorniczo-sądową przy wsparciu policji.

Sceny pod budynkiem przypominały bezwzględną obławę, a nie procedurę wobec starszej i schorowanej osoby. Ratownicy medyczni Samur wynieśli Maricarmen na noszach, po czym karetka przewiozła ją do szpitala Gregorio Marañón.
Ona nie jest przestępcą” - mówił z goryczą towarzyszący jej kuzyn.
Ofiara bezdusznego systemu i chciwości spekulantów
Seniorka zajmowała lokal nieprzerwanie od 1956 roku na podstawie umowy długoterminowej, tzw. starego czynszu (renta antigua). Przez dekady rzetelnie wywiązywała się z opłat. Jak informują hiszpańskie media, kobieta płaciła dotąd około 500 euro miesięcznie.
Sytuacja zmieniła się diametralnie, gdy nieruchomość trafiła w ręce nowego właściciela, dużej i znanej hiszpańskiej firmy zajmującej się handlem nieruchomościami.
Nowy zarząd kamienicy podniósł opłaty za wynajem aż o 275 procent.
Początkowo zażądał astronomicznej stawki w wysokości 2650 euro miesięcznie, by później obniżyć ją do 1650 euro. Firma, która przejęła budynek w 2018 roku teraz domaga się także 10 tys. euro odszkodowania od... broniącego kobiety Związku Lokatorów. Wszystko za to, że nowych właścicieli nazwano „sępami”.
Przed samą eksmisją zrozpaczona kobieta bezskutecznie apelowała o ludzkie traktowanie:
Mieszkam tu od 71 lat i nie chcę odchodzić.
Sytuację pogarszał fakt, że u Maricarmen stwierdzono niepełnosprawność i w ostatnim czasie poruszała się na wózku inwalidzkim. Ratownicy musieli znosić ją z szóstego piętra na noszach, ponieważ w kamienicy nie działała winda.
Bunt przeciwko bezduszności lewicowej władzy
Wyrzucenie starszej kobiety na bruk wywołało falę gniewu w całym kraju. Stało się ono symbolem porażki systemu w walce z kryzysem mieszkaniowym.
W miastach wybuchły demonstracje, a w samym Madrycie na wezwanie Związku Lokatorów na ulice wyszło około 10 tysięcy osób, co potwierdziły oficjalne dane policji. Wobec protestujących obywateli interweniowały służby porządkowe, a samą eksmisję przeprowadzono mimo apelu organizacji pozarządowych o wstrzymanie procedury ze względów humanitarnych.

Jednocześnie, tragedia bezbronnej kobiety spotkała się przy tym z chłodnym cynizmem części politycznego establishmentu. Szefowa władz regionalnych Isabel Díaz Ayuso odniosła się do dramatu z dystansem, określając sprawę jako zaledwie „jedna z 25 500 eksmisji przeprowadzanych każdego roku”.
Maricarmen spędziła pierwszą noc po eksmisji na szpitalnym oddziale w towarzystwie członków swojej rodziny. Lekarze zdiagnozowali u seniorki ciężkie wyczerpanie, lęk oraz ostry stres. Zlecili też wykonanie kompleksowych badań.
Dramat kobiety stał się dla opinii publicznej dowodem na fiasko polityki socjalistycznego rządu, choć sam premier próbuje teraz przerzucać odpowiedzialność na władze lokalne.
źr. wPolsce24 za El Pais






