Świat

HAŃBA BERLINA! Niemcy cynicznie grają na czas w sprawie wypłat dla polskich ofiar. Zdumiewające doniesienia prasy

opublikowano:
epa13068609 A pedestrian shelters from the sun under an umbrella in front of Brandenburg Gate during high temperatures in Berlin, Germany, 27 June 2026. The German Weather Service (DWD) recorded a preliminary all-time record high of 41.3 degrees Celsius on 26 June near Saarbruecken. EPA/FILIP SINGER Dostawca: PAP/EPA.
(fot. PAP/EPA)
Z najnowszych informacji płynących zza Odry wyłania się wstrząsający obraz niemieckiej polityki wobec Polski. Rząd w Berlinie celowo opóźnia wypłatę świadczeń dla około 50 tysięcy żyjących jeszcze polskich ofiar III Rzeszy. Kalkulacja jest brutalna: z każdym miesiącem odchodzi około tysiąca poszkodowanych, co pozwala Niemcom po prostu... zaoszczędzić. „Im dłużej Niemcy zwlekają, tym większa hańba” – przyznaje wprost publicysta dziennika „Sueddeutsche Zeitung”.

„SZ” przypomina, iż rząd Niemiec blokuje ustalenia dotyczące tzw. „humanitarnego gestu” wobec ok. 50 tys. żyjących polskich ofiar niemieckiego nazizmu. Gazeta dodaje, że każdego miesiąca z powodu podeszłego wieku umiera około tysiąca uprawnionych do odszkodowań Polaków, a niemieccy politycy zasłaniają się problemami budżetowymi i rzekomym „zamknięciem” tematu reparacji.

Nawet w ocenie niemieckiej prasy zwłoka rządu federalnego naraża Berlin na zarzut, że celowo czeka on na śmierć ofiar, by zatrzymać pieniądze w kasie państwa.

Puste obietnice i urzędnicza ściana

Jeszcze w grudniu kanclerz Friedrich Merz z wielkim patosem zapewniał, że jego rząd jest „świadomy historycznej odpowiedzialności” Niemiec wobec Polski. Jak te górnolotne deklaracje wyglądają w zderzeniu z rzeczywistością? Jak typowa zasłona dymna. Z ustaleń opublikowanych w poniedziałkowym wydaniu „Sueddeutsche Zeitung” (cytowanych m. in. przez portal RMF24) wynika, że sprawa zadośćuczynienia utknęła w martwym punkcie, a niemieckie ministerstwa zajmują się niekończącym się „omawianiem” polskiego planu.

Dodajmy, iż nawet niemieckie media konstatują, iż polski projekt jest przy tym niezwykle konkretny i wyjątkowo ugodowy.

Zakłada on, że w pierwszym roku jego obowiązywania (2027 r.) z niemieckiego budżetu popłynęłoby na rzecz ofiar zaledwie 100 milionów euro, a w kolejnych latach ta kwota systematycznie by malała. Nawet tak ułamkowa suma okazała się jednak dla gospodarczej potęgi Europy powodem do mnożenia biurokratycznych przeszkód.

„Czekają, aż ofiary wymrą”

Sytuacja jest dramatyczna, ponieważ czas bezlitośnie gra na niekorzyść poszkodowanych Polaków. Mówimy o ludziach, którzy przeszli przez piekło niemieckiego terroru i na elementarną sprawiedliwość czekają od osiemdziesięciu lat. Według statystyk, co miesiąc umiera około tysiąca z nich.

Niemiecki publicysta Daniel Brössler na łamach „SZ” nie owija w bawełnę i potępia zachowanie własnego rządu. „Im dłużej Niemcy zwodzą polskie ofiary nazizmu, tym większa staje się hańba” – alarmuje dziennikarz, miażdżąc argumenty przeciwników wypłat. Przypomina, że ewentualny opór ze strony politycznych populistów wewnątrz Niemiec nie może być żadną wymówką do pozostawienia ofiar II wojny światowej „na lodzie”.

W tekście pada również najcięższy zarzut: rząd w Berlinie naraża się na uprawnione podejrzenie, że jego jedyną strategią jest przeczekanie problemu. Im dłużej niemiecka administracja będzie zwlekać, tym więcej pieniędzy rzekomo zaoszczędzi.

Cynizm zamiast pojednania

Dlaczego zatem Niemcy wciąż odmawiają Polakom należnych im środków? Argumentacja podnoszona przez krytyków wypłat za Odrą to prawdziwy festiwal politycznego cynizmu. Urzędnicy w Berlinie zasłaniają się... „trudną sytuacją budżetową” oraz podsycają sztuczne obawy, że finansowy gest wobec Polski otworzy puszkę Pandory i wywoła żądania ze strony innych państw.

W kuluarowych rozmowach powraca także stały, odrzucany przez Polskę argument, jakoby sprawa reparacji za II wojnę światową była prawnie „kwestią zamkniętą”.

To kolejny bolesny dowód na to, jak w praktyce wygląda słynne niemieckie "pojednanie" i uprawiana przez Berlin polityka historyczna. Państwo, które nieustannie kreuje się na moralne supermocarstwo i chętnie poucza inne narody w kwestiach praworządności, w obliczu realnego zadośćuczynienia za własne, niewyobrażalne zbrodnie na Polakach, decyduje się na perfidną grę na czas. Dla niemieckiej biurokracji budżetowe tabele po raz kolejny okazały się ważniejsze niż sprawiedliwość dziejowa i szacunek wobec gasnącego pokolenia ofiar.

źr. wPolsce24.tv do „Sueddeutsche Zeitung”

 

Świat

Chorwacja w ogniu. Ewakuacja mieszkańców, ranni polscy turyści

opublikowano:
Ogień szaleje w okolicach popularnego kurortu Omisz
Najgorsza sytuacja panuje w okolicach popularnego kurortu Omisz (fot. EPA/PAP)
Czterech Polaków zostało poszkodowanych w pożarach, jakie szaleją w południowej Chorwacji. Jedna osoba przebywa na oddziale intensywnej terapii; pozostałe opuściły już szpital.
Świat

Kolejki do okulistów po zaćmieniu słońca. Ciekawość była ważniejsza od ochrony wzroku

opublikowano:
Oglądanie częściowego zaćmienia słońca bez specjalistycznych okularów mogło skończyć się trwałym uszkodzeniem siatkówki
Oglądanie częściowego zaćmienia słońca bez specjalistycznych okularów mogło skończyć się trwałym uszkodzeniem siatkówki (Fot. PAP/Art Service)
To miało być spektakularne widowisko, ale dla części mieszkańców Berlina skończyło się wizytą u okulisty. Podczas środowego zaćmienia Słońca wiele osób patrzyło na zjawisko bez odpowiedniej ochrony oczu. Lekarze ostrzegają: patrzenie bezpośrednio na Słońce może trwale uszkodzić siatkówkę.
Świat

Piekło w turystycznym raju! Pilny komunikat dla Polaków w Chorwacji

opublikowano:
Pożar w Chorwacji
Ambasada RP wydała komunikat w związku z pożarem w Chorwacji. (fot. screen z X.com)
Na południowym zachodzie Chorwacji wybuchł pożar, który błyskawicznie rozprzestrzenia się z powodu silnego wiatru. Żywioł trawi popularną, turystyczną część kraju, zmuszając służby do ewakuacji ponad tysiąca osób. Ambasada RP w Zagrzebiu wydała pilny komunikat dla przebywających tam Polaków.
Świat

Szpiegowski bastion w sercu Berlina! Ponad 100 tajemniczych lokatorów i bezsilność Niemców

opublikowano:
Brama Brandenburska
Niemcy nie mogą pozbyć się rosyjskich szpiegów. (fot. ilustracyjna/ pixabay)
W samym centrum Berlina wznosi się potężny budynek z napisem „Russisches Haus”. Oficjalnie to placówka kulturalna, jednak od dawna budzi ona ogromne kontrowersje, a jej pracownicy podejrzewani są o działalność szpiegowską. Choć niemieccy politycy oraz prasa głośno domagają się natychmiastowego zamknięcia placówki, sprawa okazuje się dyplomatycznym i prawnym klinczem.
Świat

Lewicowy eksperyment skończony. Kolumbia bierze amerykańską broń i uderza w narkoterroryzm

opublikowano:
Sekretarz obrony USA Pete Hegseth podczas szczytu Americas Counter-Cartel Coalition w Panamie poświęconego walce z kartelami narkotykowymi
Sekretarz obrony USA Pete Hegseth przemawia podczas szczytu Americas Counter-Cartel Coalition w Panamie, na którym ogłoszono zacieśnienie współpracy z Kolumbią w walce z narkoterroryzmem.(fot. PAP/EPA)
Nowy prezydent Abelardo de la Espriella, znany jako „El Tigre”, zatwierdził wspólne operacje wojskowe z USA na terytorium Kolumbii. Decyzja, ogłoszona podczas szczytu koalicji antynarkotykowej w Panamie, to radykalne zerwanie z polityką poprzedniego lewicowego rządu i sukces administracji Donalda Trumpa w regionie.
Świat

„Za ciężkie i zbyt niebezpieczne”. Carrefour zabrania elektrykom wjazdu na parkingi

opublikowano:
Dramatyczna grafika przedstawiająca samochód elektryczny podłączony do ładowarki na parkingu dachowym. W tle widoczne są znaki ostrzegawcze symbolizujące zakaz wjazdu, ryzyko pożaru baterii oraz problem z dużą masą pojazdów elektrycznych. Ciemna, alarmowa stylistyka nawiązuje do dyskusji o bezpieczeństwie i infrastrukturze dla elektromobilności.
arrefour ogranicza wjazd samochodów elektrycznych na wybrane parkingi dachowe w Belgii. Powodem mają być obawy dotyczące ciężaru pojazdów oraz bezpieczeństwa pożarowego akumulatorów (graf. AI)
Sieć hipermarketów Carrefour podjęła decyzję, która uderza w samą istotę „zielonej” narracji. Właściciele samochodów elektrycznych nie wjadą już na parkingi dachowe przy 18 sklepach w Belgii. Powód? Są za ciężkie, a w razie pożaru – praktycznie nie do ugaszenia. To kolejny sygnał, że ekologiczna rewolucja ma swoje ciemne strony, o których politycy i aktywiści wolą nie mówić.