Wrze po debiucie Lewandowskiego w Chicago Fire. Niebywałe sceny w meczu z Interem Miami

Spotkanie w Miami od samego początku dostarczało niespodziewanych emocji. Już w 9. minucie Lewandowski pokazał próbkę swoich umiejętności, efektownie „zakładając siatkę" Sergio Reguilonowi. Jednak to, co wydarzyło się w 18. minucie, niektórzy komentatorzy określają mianem „piłkarskich jaj".
Po podaniu od własnego obrońcy, bramkarz Interu Miami, Rocco Rios Novo, fatalnie skiksował i nie trafił w piłkę, która wtoczyła się do bramki. Chicago Fire objęło prowadzenie 1:0 w okolicznościach, których nie przewidziałby żaden scenariusz.
Starcie gigantów: Suarez przyćmił Lewandowskiego
Mecz zapowiadany był jako pojedynek dwóch wybitnych napastników – Roberta Lewandowskiego i Luisa Suareza. Pod nieobecność odpoczywającego Lionela Messiego, to Urugwajczyk przejął rolę lidera i bohatera wieczoru. W 27. minucie Suarez wyrównał stan meczu, pewnie egzekwując rzut karny. Z kolei w 51. minuta „El Pistolero" wykończył koronkową akcję Interu, strzelając swojego drugiego gola po efektownym podaniu piętą od Germana Berterame.
Suarez pokazał zgranie z zespołem, którego wyraźnie brakowało w poczynaniach Polaka. Lewandowski, mimo kilku przebłysków, często był odcięty od podań i zmuszony do głębokiego cofania się po piłkę do środka pola.
"Wypadł kiepsko". Surowa ocena debiutu Polaka
Polski napastnik spędził na boisku 63 minuty, po czym został zmieniony przez Robina Loda. Statystyki Lewandowskiego z tego meczu nie rzucają na kolana: jeden zablokowany strzał, 16 celnych podań i trzy wygrane pojedynki na siedem prób.
Dziennikarze i eksperci ocenili występ kapitana reprezentacji Polski jako „blady" i „niezbyt udany". Zauważono, że Lewandowski zamiast czekać w polu karnym, często pracował na kolegów, dośrodkowując piłki z bocznych stref boiska, co osłabiało siłę rażenia Chicago Fire w „szesnastce" przeciwnika.
Szalona końcówka i sytuacja w tabeli
Mimo zejścia Lewandowskiego, emocje trwały do samego końca. W 67. minucie Puso Dithejane doprowadził do wyrównania, dając "Strażakom" nadzieję na punkt. Ostateczny cios zadał jednak 20-letni Preston Plambeck, który w 87. minucie dobił strzał Suareza i zapewnił Interowi Miami zwycięstwo 3:2.
Pomimo porażki, Chicago Fire utrzymuje się na trzecim miejscu w tabeli Konferencji Wschodniej z dorobkiem 26 punktów. Inter Miami umocnił się na pozycji wicelidera (34 pkt), goniąc prowadzące Nashville SC.
Kolejna okazja do zobaczenia Roberta Lewandowskiego w akcji już 26 lipca, kiedy Chicago Fire zmierzy się z New York City.
źr. wPolsce24 za meczyki.pl











