Dramatyczny finał i ważne słowa trenera Hiszpanów. "Wiedzieliśmy, że będziemy musieli cierpieć"

Ferran Torres na wagę złota. Martinez dwoił się i troił
Przez regulaminowe 90 minut kibice zgromadzeni na stadionie oraz przed telewizorami oglądali festiwal niewykorzystanych szans. Defensywę Argentyny raz po raz nękali hiszpańscy napastnicy, jednak na ich drodze stawał genialnie dysponowany Emiliano Martinez.
Mur pękł dopiero w 106. minucie gry, na samym początku drugiej połowy dogrywki. Bohaterem narodowym Hiszpanii został Ferran Torres, którego trafienie przesądziło o losach mistrzostwa świata.
Powinniśmy strzelić gola wcześniej, ale bramkarz rywali Emiliano Martinez obronił kilka strzałów. Powinniśmy być bardziej skuteczni pod bramką, ale to finał mistrzostw świata i wiedzieliśmy, że będziemy musieli cierpieć, że nic nie przyjdzie łatwo – przyznał de la Fuente w emocjonalnej rozmowie telewizyjnej zaraz po meczu.
Pokolenie, które nie boi się presji
Dla Luisa de la Fuente to kolejny gigantyczny sukces. Dwa lata po poprowadzeniu Hiszpanii do mistrzostwa Europy, doświadczony szkoleniowiec udowodnił, że potrafi wytrzymać gigantyczną presję, która od dawna ciążyła na jego zespole. Od hiszpańskich mediów i kibiców wymagano bowiem tylko jednego – wygrywania wszystkiego.
Szkoleniowiec z wielką dumą wypowiadał się o swoich piłkarzach, podkreślając ich dojrzałość:
-
Wyjątkowy potencjał: „Ci zawodnicy mają wyjątkowy potencjał i talent. To zaszczyt im towarzyszyć.”
-
Wzór do naśladowania: „Każdy z nich dawał z siebie wszystko, każdy mógł być przykładem dla całej grupy (...) dla swoich znajomych, bliskich, dla własnych rodzin.”
-
Inspiracja dla kraju: „Ci piłkarze już wygrali wszystko i są przykładem dla Hiszpanii i hiszpańskiej młodzieży.”
Hiszpania po raz kolejny udowodniła, że jej system szkolenia i wprowadzenie młodego pokolenia na salony przynosi najlepsze możliwe efekty. Choć droga do złota wymagała "cierpienia", „La Furia Roja” wraca do kraju w blasku absolutnej chwały.
źr. wPolsce24 za PAP/AS











