Rozbrat Ukrainy z Polską trwa. Kończy się współpraca na kolejnym polu

Najpierw Zełenski zmienił nawyki podróżnicze. Zamiast jak dotychczas korzystać z polskiego lotniska w Rzeszowie-Jasionce (które od lat służyło jako baza logistyczna dla ukraińskiego prezydenta), poleciał do Londynu z lotniska w Kiszyniowie w Mołdawii. Był to czytelny sygnał ochłodzenia relacji.
Wolą grać w Niemczech
Teraz dochodzi do kolejnego symbolicznego kroku – tym razem w sporcie. Ukraiński Związek Piłki Nożnej (UAF) prowadzi zaawansowane rozmowy o przeniesieniu domowych meczów reprezentacji z Polski do Niemiec. Do tej pory to właśnie polskie stadiony (Kraków, Gdańsk, Wrocław, Warszawa) były głównym azylem dla ukraińskiej kadry od początku pełnoskalowej wojny.
Rozmowy z Polską (w tym o stadionie przy Reymonta w Krakowie) zakończyły się fiaskiem. Według ukraińskich mediów strona ukraińska skłania się ku rezygnacji z Polski ze względu na „napięte stosunki między krajami”.
To więcej niż symboliczny gest
Niemcy wyraziły już gotowość do współpracy, a porozumienie ma być kwestią czasu. Pierwszy domowy mecz w Lidze Narodów zaplanowano na 2 października. To nie jest zwykła zmiana organizacyjna. Polska przez ostatnie lata przyjęła miliony ukraińskich uchodźców, udzieliła ogromnego wsparcia militarnego, logistycznego i finansowego, a polskie stadiony stały się „domem” dla ukraińskiej reprezentacji. Gest przeniesienia meczów do Niemiec w kontekście sporu historycznego o UPA i Wołyń ma wymiar mocno symboliczny i polityczny.
Niestety, ze strony Kijowa coraz wyraźniej widać postawę roszczeniową i brak wdzięczności. Zamiast szacunku dla polskich ofiar i polskiej pomocy, dostajemy gloryfikację morderców z UPA i stopniowe odwracanie się od Warszawy. Polski interes narodowy wymaga, abyśmy w końcu wyciągnęli z tego wnioski.
źr. wPolsce24 za sportnews.24tv.ua











