Ukraiński klub definitywnie opuszcza Polskę. Prezes beniaminka ekstraklasy zdecydował

Jedna z najlepszych ukraińskich drużyn piłkarskich od momentu rozpoczęcia rosyjskiej inwazji dwukrotnie korzystała z uprzejmości polskich klubów. Po raz pierwszy miało to miejsce w sezonie 2022/2023, kiedy Legia Warszawa zgodziła się użyczyć Szachtarowi Donieck własnego stadionu do rozgrywania spotkań m.in. w ramach europejskich pucharów. Drugi raz nastąpił w poprzednim sezonie, kiedy taką zgodę ukraiński klub otrzymał od prezesa Wisły Kraków Jarosława Królewskiego.
Obecny mistrz Ukrainy grał wówczas w rozgrywkach Ligi Konferencji, gdzie miał okazję mierzyć się z polskimi klubami. Najpierw w fazie ligowej uległ w meczu domowym Legii Warszawa 1:2. Później takim samym rezultatem zakończyło się spotkanie fazy pucharowej przeciwko Lechowi Poznań. Ukraińcy i tak awansowali jednak dalej dzięki wcześniejszemu triumfowi nad Kolejorzem 3:1. Ekipa ze wschodniej części Ukrainy ostatecznie dotarła do półfinału, gdzie musiała uznać wyższość Crystal Palace.
Królewski nie chce kontynuować współpracy
Sytuacja zmieni się jednak w nadchodzącym sezonie. Szachtar Donieck, który dzięki zwycięstwu w lidze ukraińskiej zakwalifikował się do rozgrywek Ligi Mistrzów, nie będzie mógł rozgrywać swoich meczów domowych na stadionie Wisły Kraków. Wynika to z decyzji prezesa „Białej Gwiazdy”, który nie zdecydował się na przedłużenie współpracy z ukraińskim klubem.
Oznacza to, że klub z Doniecka będzie musiał liczyć na uprzejmość innego zespołu, który zdecyduje się użyczyć mu stadionu na najbliższy sezon. Wiemy już, że nie będzie to żaden z polskich klubów. Władze Szachtara prowadziły rozmowy łącznie z czterema zespołami – HSV Hamburg, na którego stadionie Szachtar rozgrywał swoje mecze w sezonie 2023/2024, Brentford, Fulham oraz Chelsea. Według medialnych doniesień wybór ma paść na jedną z dwóch ostatnich opcji.
Najciekawszym rozwiązaniem byłaby możliwość gry na Stamford Bridge, stadionie należącym do Chelsea, której właścicielem był niegdyś jeden z najbardziej znanych rosyjskich oligarchów – Roman Abramowicz. Po rozpoczęciu pełnoskalowej wojny na Ukrainie i nałożeniu sankcji na rosyjskich oligarchów został on zmuszony do sprzedaży klubu. To właśnie także pomiędzy Chelsea a Szachtarem doszło kilka lat temu do jednego z najgłośniejszych transferów ostatnich lat w Premier League, kiedy dwukrotny triumfator Ligi Mistrzów zapłacił za młodego skrzydłowego Mychajłę Mudryka kwotę, która wraz z bonusami mogła sięgnąć około 100 milionów euro. Transfer ten po dzień dzisiejszy budzi poważne zastrzeżenia środowiska piłkarskiego, zwłaszcza mając na uwadze jakość oferowanych usług w wykonaniu piłkarza.
Polska gościnność
Warto w tym miejscu zaznaczyć, że zarówno ukraińskie kluby, jak i tamtejsza reprezentacja od początku pełnoskalowej wojny korzystają z ogromnej uprzejmości polskich miast oraz klubów. Oprócz Szachtara Donieck swoje mecze na terytorium naszego kraju rozgrywało m.in. Dynamo Kijów, które w sezonie 2022/2023 korzystało ze stadionu ŁKS-u Łódź, a ostatni sezon spędziło na Arenie Lublin, gdzie będzie rozgrywać swoje spotkania również w następnym sezonie. W Polsce swoje mecze rozgrywały także Zoria Ługańsk (sezon 2022/2023 w Lublinie) oraz FK Ołeksandrija, (sezon 2025/2026 w Katowicach)
Także reprezentacja Ukrainy mogła korzystać z polskich stadionów podczas spotkań o punkty, w tym kwalifikacji do najważniejszych piłkarskich turniejów, takich jak Euro 2024 czy mundial 2026. Ukraińcy swoje oficjalne mecze domowe rozgrywali w Polsce m.in. na stadionie ŁKS-u w Łodzi oraz na arenie we Wrocławiu. Polska stała się tym samym jednym z najważniejszych miejsc, w których ukraińskie kluby i reprezentacja mogły kontynuować rywalizację międzynarodową po utracie możliwości bezpiecznego rozgrywania spotkań na własnych stadionach.
źr.wPolsce24 za Sport.pl











