Złota Piłka to przeżytek. Robert Lewandowski dostał właśnie lepszą nagrodę!

Do tej niecodziennej i z pewnością najbardziej „odklejonej” geograficznie akcji tego roku doszło w pakistańskich wysokich górach. Jakub Patecki – twórca internetowy, który od dłuższego czasu bardzo poważnie traktuje himalaizm (stanął już m.in. na Mount Evereście) – wyruszył na wyprawę w Karakorum. Cel? Odkrywanie miejsc, w których nie stanęła jeszcze ludzka stopa.
Chłopaki nie marnują czasu. 22 września zameldowali się na pierwszym dziewiczym wierzchołku o wysokości 5270 m n.p.m. Zaledwie dwa dni później postanowili iść za ciosem i zdobyli kolejną niezdobytą dotąd górę – tym razem pięciotysięcznik mierzący 5349 m n.p.m. To właśnie ten drugi szczyt panowie postanowili nazwać „RL9” na cześć kapitana reprezentacji Polski i napastnika Chicago Fire.
Messi i Ronaldo? Mogą co najwyżej popatrzeć w niebo
Trzeba przyznać, że polski napastnik pobił w ten sposób swoich wielkich rywali na nowym, do tej pory nieznanym polu.
Cristiano Ronaldo co prawda doczekał się w 2015 roku wyjątkowej dedykacji – portugalscy astronomowie, odkrywszy jedną z najstarszych i najjaśniejszych galaktyk w kosmosie, nazwali ją oficjalnie COSMOS Redshift 7, czyli w skrócie CR7. Piękne, ale potwornie daleko. Z kolei Leo Messi doczekał się co najwyżej setek murali, pomników i miliona nawiązań do słynnego przydomka G.O.A.T. (ang. Greatest Of All Time).
Żaden z nich nie ma jednak własnej góry na Ziemi! Robert Lewandowski, któremu w rewelacyjnym sezonie 2020 roku bezprzykładnie odebrano szansę na zdobycie Złotej Piłki z powodu pandemii, ma teraz twardy, monolityczny i monumentalny dowód uznania. I to o wysokości ponad 5,3 tysiąca metrów!
Czy wspinacze naprawdę mogą tak po prostu nazwać górę?
Czy nazwanie dziewiczej góry imieniem idola w ogóle obowiązuje z prawnego i geograficznego punktu widzenia?
W świecie alpinizmu i himalaizmu istnieje wielowiekowa tradycja mówiąca, że pierwszy zdobywca dziewiczego szczytu ma prawo do zaproponowania jego nazwy. W praktyce, przy nieopisanych dotąd szczytach w rejonach takich jak Karakorum, zespół po powrocie składa tzw. raport z wyprawy do lokalnych władz (w tym przypadku do Alpine Club of Pakistan) oraz towarzystw geograficznych.
Oczywiście urzędy państwowe i kartografowie czasem wolą nadawać nazwy w lokalnych językach (np. w balti lub urdu) lub opierać się na nazewnictwie regionalnym. Jednak nieoficjalnie i w środowisku międzynarodowym nazwa nadana przez pierwszych zdobywców zamienia się w tradycję i wchodzi do historii eksploracji. Jeśli więc nikt w Pakistanie nie zaprotestuje – szczyt RL9 na stałe zagości w przewodnikach i na mapach satelitarnych.
To jeszcze nie koniec Polaków w Karakorum
Ekipa Pateckiego, Pawbeatsa i Sadpary dopiero się rozkręca. Dwa zdobyte dziewicze pięciotysięczniki traktowali jedynie jako rozgrzewkę przed ich głównym celem wyprawy. Teraz Polacy regenerują siły i ruszają jeszcze głębiej w dolinę, by zmierzyć się z niezdobytą góra mającą około 6059 metrów wysokości. Jeśli i ten atut wygrają – kogo wytypują do imienia dla ponadsześciotysięcznego szczytu?
źr. wPolsce24 za Instagram/patec_wariatec Jakub Patecki









