Ukraiński sportowiec nie wystąpi na igrzyskach. Wszystko przez hołd dla ofiar wojny z Rosją

Ukraiński zawodnik planował start w kasku ozdobionym czarno-białymi wizerunkami ukraińskich sportowców, którzy zginęli w wyniku rosyjskiej agresji na Ukrainę. Na kasku nie znajdowały się żadne napisy, hasła polityczne, slogany ani obrazy o charakterze drastycznym – jedynie portrety ofiar.
Stanowisko MKOl: „to nie kwestia przekazu, lecz regulaminu”
W związku ze sprawą Heraskewycz spotkał się osobiście z prezydent Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego Kirsty Coventry. Jak poinformowała później szefowa MKOl, rozmowa miała „pełen szacunku” charakter.
Coventry podkreśliła, że MKOl nie kwestionuje samego przesłania ukraińskiego sportowca.
– To jest silny przekaz. To przekaz pamięci i upamiętnienia. Nikt – absolutnie nikt – nie kwestionuje jego znaczenia – powiedziała prezydent MKOl.
Jednocześnie zaznaczyła, że zgodnie z obowiązującymi zasadami, arena sportowa, podium oraz wioska olimpijska mają pozostać „strefami neutralnymi”, wolnymi od jakiejkolwiek formy przekazu, który mógłby zostać odebrany jako manifest.
– To nie jest kwestia przekazu, lecz zasad i regulaminów. Na polu rywalizacji sportowej nie jest dozwolona żadna forma przekazu – dodała Coventry.
Brak zgody na start, ale cofnięcie wykluczenia z igrzysk
MKOl poinformował, że próbowano znaleźć rozwiązanie pozwalające na uhonorowanie przekazu ukraińskiego sportowca w inny sposób, jeszcze przed startem. Ostatecznie jednak nie udało się osiągnąć porozumienia.
W rezultacie Władysław Heraskewycz nie został dopuszczony do startu w zawodach skeletonu podczas igrzysk w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo.
Jednocześnie, po rozmowie z zawodnikiem, Kirsty Coventry zwróciła się do przewodniczącego Komisji Dyscyplinarnej MKOl z wnioskiem o ponowne rozpatrzenie decyzji o cofnięciu akredytacji sportowca. Wniosek został uwzględniony.
Oznacza to, że Heraskewycz może pozostać na terenie XXV Zimowych Igrzysk Olimpijskich, jednak bez prawa do rywalizacji sportowej.
– Mówiłam do niego nie jako prezydent MKOl, ale jako była zawodniczka. Naprawdę chciałam zobaczyć go dziś na starcie – podkreśliła Coventry.
Decyzja MKOl wywołała szeroką dyskusję na temat granic neutralności olimpijskiej oraz możliwości upamiętniania ofiar konfliktów zbrojnych przez sportowców na największej imprezie sportowej świata.
źr. wPolsce24 za olympics.com











