Rozrywka

Reaktywowali krwawy festiwal. Trudno uwierzyć, jak niebezpieczna może być dziecinna zabawa

opublikowano:
W pakistańskim Lahore po 19 latach znów odbyło się święto latawców Basant
(fot. PAP/EPA/A. HUSSAIN)
W pakistańskim Lahore po raz pierwszy od niemal dwóch dekad odbył się legendarny festiwal latawców Basant. Mimo tradycji sięgającej setek lat, władze anulowały go z powodu ogromnej liczby ofiar, jakie powodował.

Basant to popularne święto wiosny w kulturze Pendżabczyków – ludu zamieszkującego północno-zachodnie Indie i wschodni Pakistan. To święto nie ma korzeni religijnych i zwykle obchodzono je publicznymi zgromadzeniami, jedzeniem słodkich dań czy dekorowaniem domów żółtymi kwiatami. W czasach kolonialnych obchody tego święta, zwłaszcza w dużych miastach, zaczęto jednak łączyć z niezwykle popularnymi w Azji latawcami. 

Przynosił liczne ofiary 

To jednak sprawiło, że to święto stało się niebezpieczne. Głównym powodem były linki używane podczas tradycyjnych walk latawców. Często wykonywano je z metalu lub pokrywano odłamkami szkła, by odciąć linkę od latawca przeciwnika. Powodowały jednak groźne – często śmiertelne – okaleczenia wśród widzów i przypadkowych przechodniów. Uczestnicy tego święta często też spadali z dachów lub byli rażeni prądem, gdy próbowali odzyskiwać swoje latawce. Krwawe żniwo zbierały też popularne w tym regionie strzały z broni palnej w powietrze, oddawane przez podekscytowanych uczestników. Z tego powodu w wielu miastach regionu to święto zostało zakazane.

Najsłynniejszy festiwal Basant, który przyciągał turystów z całego świata, odbywał się w Lahore, drugim największym mieście Pakistanu. Seria śmiertelnych wypadków spowodowanych przez ostre linki, w której życie straciło co najmniej 12 osób – głównie motocyklistów, którym wiszące nad ulicami linki podcinały gardła – sprawiła, że w 2007 roku władze Pendżabu zabroniły tego święta w całej prowincji. Jak informuje agencja AP, od lat rozmawiano jednak o jego reaktywacji. W końcu zwolennikom tej tradycji udało się postawić na swoim i w ten weekend latawce znów wzniosły się w powietrze. 

Radykalne środki bezpieczeństwa 

Przed festiwalem władze poinformowały, że wyraziły na niego zgodę tylko pod warunkiem zachowania standardów bezpieczeństwa. W czasie jego trwania motocykliści z Lahore są zobowiązani, by zainstalować na swoich pojazdach anteny, które w razie czego złapią linkę latawca. Wprowadzono ograniczenia wielkości latawców, a nad niektórymi ulicami rozciągnięto siatkę. Policjanci obserwowali uczestników przy pomocy dronów i kamer monitoringu, tylko pierwszego dnia skonfiskowali ponad 100 tys. latawców i 2100 rolek linki, które uznano za niebezpieczne. Władze prowincji zdecydowały także, że ten weekend będzie wolny od pracy, by zredukować ruch uliczny. Zapowiedziały także, że osoby łamiące regulamin – zwłaszcza zapisy o zakazie stosowania ostrych linek – będą karane grzywnami, a nawet więzieniem.

Jak donosi BBC, festiwal okazał się wielkim sukcesem. Wielu mieszkańców Lahore wyszło na dachy, by przyglądać się setkom latawców nad miastem. Szczególną radość wywołał szczególnie wśród młodszych pokoleń, które po raz pierwszy w życiu mogły wziąć w nim udział. Aptekarz Kaszif Siddiqui powiedział dziennikarzom, że gdy ostatni raz brał w nim udział, jego syn miał trzy lata – a teraz bierze w nim udział ze swoimi dziećmi. To wyjątkowe święto dla mieszkańców Lahore – mamy to we krwi – powiedział – Tu nie chodzi o latawce i sznurki, tu chodzi o tradycję. Mój ojciec to robił, tak jak jego ojciec.

Na razie nie wiadomo, czy ten festiwal znów spowoduje ofiary. Władze prowincji nie ukrywają, że bardzo zależy im, by tak nie było. Nie tylko z troski o mieszkańców – liczą, że jego reaktywacja przyciągnie do Lahore turystów. Jousaf Salahuddin, który od lat walczył o jego reaktywację, powiedział, że wcześniej przynosił miastu ogromne zyski, które w większości trafiały do jego najbiedniejszych mieszkańców – ulicznych sprzedawców, właścicieli małych restauracji itp. W jego czasach był tak popularny, że miejsce w hotelach trzeba było rezerwować z dużym wyprzedzeniem, a linie lotnicze podstawiały dodatkowe samoloty. Przyznał, że widząc znów latawce nad miastem, czuł silne emocje. To zawsze była część nas, nie pamiętam miasta bez latawców – powiedział. Dodał jednak, że on sam nie świętuje. Nie mam cierpliwości, wczoraj polatałem jednym i go odcięto – wyznał – Więc powiedziałem „już nie latam – mam dosyć!

źr. wPolsce24 za BBC, AP

Rozrywka

Ryszard Petru jak Tommy Lee Jones w "Ściganym". Od tej strony tego wybitnego polityka nie znaliście!

opublikowano:
JS_Petru_29012018_032
Ryszard Petru przegrał wewnętrzne wybory w Polsce 2050 (fot.Fratria/Julita Szewczyk)
Ryszard Petru nie daje o sobie zapomnieć. Były szef i założyciel tysiąca partii, porównał niektórych ze swoich partyjnych kolegów do terrorystów, z którymi - jak przypomniał - się nie negocjuje. Nie do końca wiadomo, czy za tą deklaracją idą jakieś bardziej konkretne wskazania co do tego, co się z "terrorystami" - dla odmiany - robi, ale odnotowujemy. Wszak to ważny polityk obozu władzy!
Rozrywka

Kolejny popis TVP w likwidacji. Miała być satyra. Wyszła żenada. "Ręce opadają"

opublikowano:
żenada ok
Prorządowa TVP w likwidacji, która nie stroni od żenujących produkcji, 3 maja dała wyjątkowy popis. W programie „Kwiatki polskie”, który Wikipedia opisuje jako publicystyczny, postanowiła pokazać coś, co w jej pojęciu było zabawnym komentarzem do Święta Konstytucji 3 maja -  jednej z najważniejszych dat i jednego z najważniejszych wydarzeń w historii Polski. Wyszła, trudno orzec świadomie czy nie, wyjątkowa żenada. Czy o taki efekt chodziło autorom?
Rozrywka

"Kraków mówi: dość!" Specjalne wydania programu Magdy Ogórek już w maju

opublikowano:
Studio Referendalne Kraków
(fot. wPolsce24)
Dwa nowe, szczególne terminy i udział publiczności w programie: „Studio Kraków Referendum”, który zyska w maju zupełnie nową formułę. Redaktor Magdalena Ogórek i Wojciech Biedroń opowiedzą więcej o kulisach krakowskiego referendum ws. odwołania prezydenta A. Miszalskiego i pokażą, jak mieszkańcy Grodu Kraka biorą sprawy w swoje ręce. Czy ten krakowski impuls pójdzie dalej i rozszerzy się na całą Polskę?
Rozrywka

Zmieniamy się dla Was! Już od 1 czerwca Małgorzata Gałka i Marek Pyza z nowymi programami

opublikowano:
Nowa ramówka już od 1 czerwca!
(fot. wPolsce24)
Telewizja wPolsce24 stawia na bezkompromisowe dziennikarstwo i gorące polityczne emocje. Już od 1 czerwca nasi Widzowie mogą spodziewać się odświeżonej oferty programowej, w której nie zabraknie trudnych pytań o przyszłość kraju oraz szczegółowej analizy najważniejszych wydarzeń dnia.
Rozrywka

Tak Unia chce wykończyć polskie gry. Czy unijne absurdy zniszczą naszą perłę eksportową?

opublikowano:
Osoba z padem w dłoniach
(fot. wPolsce24)
Polski sektor gier komputerowych to nasza narodowa perła, powód do dumy i branża, która odnosi globalne sukcesy. Niestety, w brukselskich gabinetach już powstają plany, które pod płaszczykiem ochrony konsumentów mogą brutalnie uderzyć w naszych twórców. Zamiast ułatwiać życie obywatelom, eurokraci szykują kolejne regulacje, które grożą zdławieniem innowacyjności i zniszczeniem polskich studiów gier.
Rozrywka

Zabawna wpadka dziennikarki. Zapomniała, jak się nazywa

opublikowano:
Rozbawiona Ania Pawelec już przypomniała sobie, jak się nazywa
Rozbawiona Ania Pawelec już przypomniała sobie, jak się nazywa (fot. wPolsce24)
Wpadki w telewizji na żywo to chleb powszedni, ale niektóre z nich potrafią wyjątkowo rozbawić widzów. Do takiej sytuacji doszło na antenie wPolsce24 w programie „Jankowski Pawelec Live”.