Rozrywka

Tęczowy cyrk w Wiedniu: Eurowizja ostatecznie porzuca muzykę na rzecz ideologii i chaosu

opublikowano:
Duński piosenkarz Soren Torpegaard Lund podczas festiwalu Eurowizji
Duński piosenkarz Soren Torpegaard Lund podczas festiwalu Eurowizji (fot. PAP/EPA/HANNIBAL HANSCHKE )
To, co niegdyś było świętem europejskiej piosenki, stało się dziś jaskrawym poligonem dla lewicowej inżynierii społecznej, politycznych manifestacji i estetycznego upadku. Drugi półfinał tegorocznej Eurowizji w Wiedniu, szeroko komentowany przez europejskie media, potwierdził najgorsze obawy: tradycyjne wartości i artystyczna jakość zostały definitywnie wyparte przez „woke-agendę” i uliczną anarchię.

Zamiast promowania kultury wysokiej czy choćby przyzwoitej rozrywki, scena w Austrii stała się miejscem, gdzie „różnorodność” jest jedynie wytrychem do promowania skrajnych ideologii. Komentatorzy zwracają uwagę, że festiwal całkowicie stracił swój apolityczny charakter, a atmosfera w Wiedniu przypominała bardziej oblężoną twierdzę niż stolicę muzyki.

Ideologia zamiast talentu

Głównym punktem zainteresowania mediów nie były walory wokalne uczestników, lecz ich tożsamość płciowa i manifesty polityczne. I to się dzieje od lat, przykładem są Conchita Wurst z Austrii i Nemo ze Szwajcarii – postacie promujące ideologię niebinarności, która przez mainstreamowe liberalne media (jak np. niemiecki „Süddeutsche Zeitung”, a za nim i polskie liberalno-lewicowe tytuły) kreowana jest na symbol „nowoczesnej Europy”. Dlatego dziś niemal każdy uczestnik konkursu to przedstawiciel nurtu LGBTQ. Dla konserwatywnego widza to jednak kolejny etap demontażu naturalnego porządku świata, podany w oprawie jaskrawego kiczu i operowej maniery. Do tego dochodzi  atak na każdego, kto śmie wyglądać "tradycyjnie".

To smutny paradoks: festiwal, który na sztandarach niesie „miłość” i „jedność”, stał się platformą dla najniższych instynktów i agresywnego aktywizmu. Trudno nie odnieść wrażenia, że organizatorzy z EBU (Europejska Unia Nadawców), mimo deklaracji o apolityczności, nie potrafili zapanować nad upolitycznieniem wydarzenia, ulegając presji środowisk lewicowych.

Gdzie w tym wszystkim Europa?

Z perspektywy konserwatywnej, tegoroczna Eurowizja to smutny pomnik upadku Zachodu. Wydarzenie to nie promuje już europejskiej tożsamości narodowej, lecz jej karykaturę – amalgamat dziwactw, politycznych resentymentów i agresywnej promocji postulatów LGBTQ+.

Czy polski widz powinien nadal finansować ten „tęczowy spektakl”? Bo nie zapominajmy, że festiwal jest opłacany ze składek publicznych nadawców wchodzących w skład EBU, w tym Telewizji Polskiej w likwidacji, czyli bezpośrednio przez nas z abonamentu i transz, które rząd przelewa na neoTVP z budżetu, czyli z naszych podatków.

To pytanie wraca z każdą kolejną edycją. Kiedy muzyka ustępuje miejsca propagandzie, a bezpieczeństwo artystów zależy od ich narodowości (ataki na izraelską piosenkarkę w 2024 roku), czas najwyższy zadać sobie pytanie, czy ten festiwal ma jeszcze jakąkolwiek wartość dla normalnej, szanującej tradycję rodziny.

Jedno jest pewne: w Wiedniu wygrała nie piosenka, lecz ideologiczne zacietrzewienie. A festiwal, który w założeniu miał pokazywać narodowe tożsamości i różnorodności, coraz bardziej przypomina monotematyczny walec służący promocji tylko jednego trendu. 

Skoro jesteśmy przy muzyce, to zaproponujmy czeską odpowiedź na to pytanie, bo piosenka popularnego nad Wełtawą zespołu XIII Stoleti, o jednoznacznym tytule "Europa", pokazuje, w jakim momencie jest nasz kontynent.

Tekst i tłumaczenie piosenki na język polski można przeczytać TUTAJ

źr. wPolsce24

Rozrywka

Oglądalność telewizji wPolsce24 rośnie z tygodnia na tydzień. Mamy nowy rekord

opublikowano:
oglądalność
Oglądalność naszej telewizji nieprzerwanie rośnie. Dobitnie pokazują to badania pracowni Nielsen. Ostatni rekord zanotowaliśmy w poniedziałek 9 marca ok. godz. 20.28 w czasie emisji reportażu „Wszystkie domy i działki ministra Żurka”, kiedy naszą stację oglądało ponad 650 tys. osób.
Rozrywka

Zapraszamy na piękny film o potędze modlitwy. Już w Wielki Piątek na antenie telewizji wPolsce24

opublikowano:
Kadr z filmu "Teraz i w godzinę śmierci"
Kadr z filmu "Teraz i w godzinę śmierci" (fot. wPolsce24)
„Teraz i w godzinę śmierci”, którego twórcami są Mariusz Pilis oraz Dariusz Walusiak to epicka produkcja, która poświęcona jest   potędze modlitwy różańcowej i jej wpływie na losy ludzi na całym świecie. Film będzie można obejrzeć na antenie telewizji wPolsce24 w Wielki Piątek o 20:05.
Rozrywka

Prezes Kaczyński rozbawił dziennikarzy. W pewnym momencie zaczął udawać dzika!

opublikowano:
Jarosław Kaczyński udaje dzika
Jarosław Kaczyński udaje dzika (fot. wPolsce24)
Podczas konferencji prasowej Jarosława Kaczyńskiego, w cieniu dyskusji o bezprawiu obecnej władzy i procesie budowy "wyjątkowo obrzydliwej" dyktatury, padło niespodziewane pytanie o to, co Polska powinna zrobić w obliczu rosnącego problemu z dzikami. Prezes Prawa i Sprawiedliwości odpowiedział na nie, przywołując niezwykle obrazową anegdotę ze swojej przeszłości, która w dzisiejszych realiach politycznych brzmi, jak doskonała metafora.
Rozrywka

Ryszard Petru jak Tommy Lee Jones w "Ściganym". Od tej strony tego wybitnego polityka nie znaliście!

opublikowano:
JS_Petru_29012018_032
Ryszard Petru przegrał wewnętrzne wybory w Polsce 2050 (fot.Fratria/Julita Szewczyk)
Ryszard Petru nie daje o sobie zapomnieć. Były szef i założyciel tysiąca partii, porównał niektórych ze swoich partyjnych kolegów do terrorystów, z którymi - jak przypomniał - się nie negocjuje. Nie do końca wiadomo, czy za tą deklaracją idą jakieś bardziej konkretne wskazania co do tego, co się z "terrorystami" - dla odmiany - robi, ale odnotowujemy. Wszak to ważny polityk obozu władzy!
Rozrywka

Kolejny popis TVP w likwidacji. Miała być satyra. Wyszła żenada. "Ręce opadają"

opublikowano:
żenada ok
Prorządowa TVP w likwidacji, która nie stroni od żenujących produkcji, 3 maja dała wyjątkowy popis. W programie „Kwiatki polskie”, który Wikipedia opisuje jako publicystyczny, postanowiła pokazać coś, co w jej pojęciu było zabawnym komentarzem do Święta Konstytucji 3 maja -  jednej z najważniejszych dat i jednego z najważniejszych wydarzeń w historii Polski. Wyszła, trudno orzec świadomie czy nie, wyjątkowa żenada. Czy o taki efekt chodziło autorom?
Rozrywka

"Kraków mówi: dość!" Specjalne wydania programu Magdy Ogórek już w maju

opublikowano:
Studio Referendalne Kraków
(fot. wPolsce24)
Dwa nowe, szczególne terminy i udział publiczności w programie: „Studio Kraków Referendum”, który zyska w maju zupełnie nową formułę. Redaktor Magdalena Ogórek i Wojciech Biedroń opowiedzą więcej o kulisach krakowskiego referendum ws. odwołania prezydenta A. Miszalskiego i pokażą, jak mieszkańcy Grodu Kraka biorą sprawy w swoje ręce. Czy ten krakowski impuls pójdzie dalej i rozszerzy się na całą Polskę?