Sąsiedzi Meghan Markle przerywają milczenie. Personel uciekał po pierwszych rozmowach

Po głośnym odejściu z brytyjskiego dworu w 2020 roku Sussexowie ułożyli sobie życie w jednej z najbardziej prestiżowych dzielnic w Kalifornii. Jak donosi serwis Page Six, codzienne funkcjonowanie pary napotkało jednak na poważną przeszkodę: rekrutację personelu.
Meghan osobiście rekrutowała pracowników. Reakcje były natychmiastowe
Według informatorów z otoczenia pary, żona księcia Harry’ego postanowiła osobiście przeprowadzać rozmowy kwalifikacyjne z kandydatkami na stanowiska pomocy domowej. To właśnie jej postawa miała zniechęcić potencjalnych pracowników.
Kandydatki miały zapamiętać księżną jako „niezwykle wyniosłą i wręcz opryskliwą”. Sposób, w jaki Meghan odnosiła się do rozmówców, szybko wywołał falę oburzenia, a poczta pantoflowa wśród lokalnych pracowników zadziałała błyskawicznie.
Meghan miała ogromny problem ze znalezieniem pomocy domowych, ponieważ większość gospodyń w Montecito po prostu nie chciała dla nich pracować” – zdradza źródło amerykańskiego serwisu, dodając, że w okolicy zaczęto wręcz żartować z fatalnej atmosfery panującej wokół rekrutacji.
Echa dawnych zarzutów z Pałacu Buckingham
Najnowsze doniesienia zza oceanu natychmiast przywołały wspomnienia o głośnych oskarżeniach z czasów pobytu pary w Wielkiej Brytanii. Wówczas w mediach pojawiły się zarzuty o rzekomy mobbing i złe traktowanie asystentów na królewskim dworze, co skutkowało nawet wewnętrznym śledztwem Pałacu Buckingham.
Meghan Markle konsekwentnie zaprzeczała wszystkim wcześniejszym zarzutom. Rzecznicy prasowi Sussexów na ten moment nie odnieśli się do najnowszych publikacji.
źr. wPolsce24 za RMF











