Profesor Chris na celowniku służb. Dokonały nalotu na dom i warsztat popularnego youtubera

Twórca popularnego kanału o motoryzacji poinformował w najnowszym nagraniu, że zdarzenie miało miejsce 27 stycznia o 6 rano. Pokazał, jak uzbrojeni w broń długą funkcjonariusze podchodzą do jego domu, a później jego transport do szczecińskiej prokuratury, gdzie złożył zeznania.
Nie wiadomo dlaczego przyszli
Youtuber powiedział, że obudziła go żona która zobaczyła funkcjonariuszy za oknem. Twierdzi, że został wyprowadzony siłą z domu i przewieziony do swojego warsztatu. Zarówno tam, jak i w domu, funkcjonariusze KAS i CBŚP mieli przeszukiwać pomieszczenia i szukać gotówki. Zapewnił, że wszystkie pieniądze, które zajęto, zarobił legalnie i może to udokumentować. Dodał także, że podczas przeszukania panował chaos i bał się o śpiące w domu dzieci. Jego zdaniem działania służb były nieadekwatne do sytuacji – tym bardziej, że był już przesłuchiwany przez KAS w zeszłym roku i wyraził chęć współpracy.
Youtuber nie zdradził na razie co było powodem nalotu służb, ale zapowiedział kolejne nagranie, na którym opowie o swoich zeznaniach w szczecińskiej prokuraturze. 30 stycznia KAS informowała jednak na swojej stronie, że wspólnie z CBŚP zatrzymała 10 osób związanych ze środowiskiem influencerów i youtuberów. Są podejrzani o bycie członkami grupy przestępczej, która miała organizować nielegalne gry hazardowe pod pozorem loterii promocyjnych.
Odpowie za loterię?
Na razie nie wiadomo, czy te sprawy są ze sobą związane. Portal moto.pl wysłał pytania do youtubera i do rzecznika prasowego szczecińskiego oddziału KAS, ale na razie nie otrzymał odpowiedzi. Michałowski jedynie raz wpisał się w popularny przed dwoma laty trend organizowanie loterii dla widzów kanału. Nagrodami były auta, "dopieszczone" w warsztacie yutubera, m.in. warty około 170 tys. złotych Mercedes GLC oraz Golf II, czyli klasyk ale wyposażony w nowe podzespoły.
Warunkiem wzięcia udziału w loterii było kupno ebooka-losu. I najpewniej właśnie to stało się przyczyną jego kłopotów. E-booki bowiem, podobnie jak książki są obłożone jedynie 8 procentowym VAT-em, a losy loteryjne - 23 procentowym. Nie organizował tej loterii sam. Podobnie jak popularny Budda czy inni youtuberzy dał jedynie twarz akcji i przygotował nagrody. Jak wyglądał podział zysków między youtuberem a firmą, która współorganizowała loterię? Nie wiadomo.
Co ciekawe, po zatrzymaniu Buddy białostocki mechanik kilka razy szydził i dowcipkował, że spotka go podobny los. Ewidetnie nie spodziewał się, że to, z czego żartował ziści się w tak ponurych okolicznościach.
źr. wPolsce24 moto.pl











