Miażdżacy werdykt Polaków! Mają dość utrzymywania „elit”

Od dłuższego czasu w przestrzeni publicznej powraca temat rzekomo „głodowych” emerytur znanych gwiazd estrady, aktorów czy celebrytów, którzy przez lata brylowali na salonach, a dziś narzekają na wysokość swoich świadczeń. W ślad za tym idą naciski na rządzących, by stworzyć specjalne systemy dopłat i oskładkować urządzenia elektroniczne (tzw. opłata reprograficzna), co de facto oznaczałoby nowy podatek dla zwykłych Polaków, mający zasilić konta uprzywilejowanej kasty.
Instytut Badań Pollster zapytał Polaków wprost: „Czy państwo powinno dopłacać do emerytur artystów, którzy odprowadzali niskie składki ZUS?”.
Wynik? Aż 73 proc. ankietowanych odpowiedziało stanowcze „NIE”!
Zaledwie 14 proc. badanych uważa, że celebrytom należą się dodatkowe zapomogi z budżetu państwa, a 13 proc. nie ma w tej sprawie zdania. To potężne tąpnięcie i jasny sygnał dla polityków: Polacy nie zamierzają sponsorować luksusowego życia ludziom, którzy w czasach swojej największej popularności zarabiali krocie, ale nie myśleli o zabezpieczeniu własnej przyszłości.
Dlaczego Polacy mówią „nie”? To kwestia elementarnej sprawiedliwości
Sprawa budzi ogromne emocje, ponieważ dotyka samej istoty sprawiedliwości społecznej. Przeciętny Polak – robotnik, kasjer, urzędnik czy pielęgniarka – musi co miesiąc ciężko pracować i rzetelnie odprowadzać składki od każdej zarobionej złotówki. Często ledwo wiąże koniec z końcem, wiedząc, że jego przyszła emerytura zależy wyłącznie od jego wkładu i pracy.
Tymczasem wielu znanych i krzykliwych przedstawicieli tzw. „świata kultury” przez lata unikało płacenia standardowych składek, rozliczając się na podstawie umów o dzieło czy prowadząc jednoosobowe działalności w taki sposób, by do wspólnego worka oddawać jak najmniej. Dziś, gdy przychodzi czas podsumowań, ci sami ludzie – nierzadko posiadający luksusowe nieruchomości i pławiący się w luksusach – wyciągają ręce po publiczne, czyli NASZE pieniądze.
Publicyści i eksperci zgodni: Zasady muszą być równe dla wszystkich
Wyniki sondażu na łamach „Super Expressu” skomentował m.in. publicysta Janusz Zaorski, który zwrócił uwagę na brutalną prawdę: zawód artysty wiąże się z ryzykiem, a wolny rynek weryfikuje każdego. Jeśli ktoś zarabiał wielkie pieniądze i ich nie odkładał, nie może teraz żądać, by państwo traktowało go w sposób uprzywilejowany kosztem reszty społeczeństwa.
Polacy doskonale to rozumieją. Naród pokazał, że ma zdroworozsądkowe podejście do gospodarki i nie daje się nabrać na rzewne opowieści celebrytów, którzy w świetle jupiterów pouczają Polaków o demokracji i moralności, a gdy gasną światła, domagają się socjalnych przywilejów niedostępnych dla zwykłego śmiertelnika.
Miejmy nadzieję, że ten miażdżący werdykt opinii publicznej raz na zawsze zamknie usta lobbystom, którzy chcieliby drenażu kieszeni polskich rodzin na rzecz warszawskich salonów. Zasada musi być jedna: równe prawa, ale i równe obowiązki dla wszystkich – bez wyjątków dla celebrytów!
źr. wPolsce24 za se.pl











