Influencerka dostała amerykańską wizę z powodu swojego wyglądu? "Ciężko na to pracowałam"

Ain to 25-letnia influencerka z Montrealu. W mediach społecznościowych opisuje siebie jako zabawną żydowską dziewczynę z dużymi piersiami. Jest obserwowana przez ponad 1,3 mln internautów. Od 2024 roku pracuje w Nowym Jorku. Nawiązała tam współpracę z innymi obdarzonymi przez naturę influencerkami – nazwały swoją grupę „Mleczną Posiadłością”.
Wiza dla artystów
Ain może mieszkać i pracować w Nowym Jorku, bo dostała wizę O-1B. To specjalna wiza, przeznaczona dla wyróżniających się artystów. Wprowadzono ją w latach 90. XX wieku w reakcji na głośny proces dotyczący Johna Lennona.
Brytyjski muzyk miał być deportowany z powodu wyroku za posiadanie narkotyków, jaki usłyszał wcześniej w Wielkiej Brytanii. Tajemnicą poliszynela było jednak to, że na jego deportację naciskał prezydent Richard Nixon, który bał się, że obecność w USA znanego z sympatii do komunizmu i niechęci do wojny w Wietnamie muzyka zagrozi jego szansom na reelekcję. Zanim proces się skończył, Nixon odszedł z Białego Domu po aferze Watergate, a sędzia uznał, że próby deportacji Lennona były motywowane politycznie i pozwolił mu zostać.
Dziś O-1B jest jedną z najtrudniejszych do uzyskania amerykańskich wiz. W 2024 roku, razem z bliźniaczą O-1A przeznaczoną dla sportowców, naukowców i biznesmenów, przyznano ich zaledwie 20 tys. Dla porównania wiz H-1B – dla pracowników o poszukiwanych zawodach – w tym samym roku przyznano aż 219 tys.
Ain od dawna zmaga się z oskarżeniami, że popularność zawdzięcza swoim piersiom i eksponującym je strojom, a nie poczuciu humoru. Jedno z jej najpopularniejszych nagrań zrobiono w słynnych nowojorskich delikatesach Katz. Razem z koleżanką trzyma kanapkę z pastrami. - Co byś wolał: jedną noc z nami czy roczny zapas tych kanapek? - pytają dziewczyny internautów. To nagranie obejrzano ponad 11 mln razy.
Dostała ją dzięki biustowi?
W rozmowie z "The Times" Ain przyznała, że dołączyła to nagranie do wniosku o wizę. Dodała, że to brzmi szalenie, ale zrobiła to by udowodnić, że ludzie ją oglądają. Nie zaprzeczyła jednak oskarżeniom, że jej wygląd mógł mieć wpływ na decyzję o jej przyznaniu.
Zgodnie z amerykańskimi przepisami do jej uzyskania potrzebne są „wyjątkowe zdolności w sztuce”. - Może mój wyjątkowy talent to po prostu to, że mam duże piersi – zażartowała.
Influencerka dodała, że oprócz ok. tuzina nagrań, do wniosku dołączyła wiele innych dokumentów, jak link od platformy Fanfix, na której publikuje treści, a także jej rozliczenia finansowe, liczbę widzów czy listy polecające od influencerów, z którymi współpracowała.
Sama napisała też list, w którym wyjaśnił, jak ważna jest dla niej współpraca z innymi influencerami, którzy mieszkają w Nowym Jorku. Zauważyła też, że to miasto jest centrum kultury żydowskiej, ale wobec rosnącej w USA fali antysemityzmu stało się ponure, a jej obecność może poprawić humor tamtejszej diasporze.
Ciężko pracowałam, by zdobyć tę wizę – powiedziała dziennikowi. – To, czy osobiście uważasz, że nie mam talentu, nie ma znaczenia, bo wszystkie liczby i wszystko dowodzi, że przynoszę zyski amerykańskiej gospodarce.
Stara się o nie coraz więcej influencerów
Michael Wildes to prawnik imigracyjny, który pomagał zdobyć tę wizę takim gwiazdom jak Sinead O'Connor, Boy George czy brazylijski piłkarz Pele. Jego ojciec był adwokatem Lennona w sprawie o deportację.
W rozmowie z "The Times" Wildes powiedział, że zauważył zmiany wśród swojej klienteli. W ostatnich latach o tę wizę stara się coraz więcej influencerów, „modelek” z Onlyfans – podkreślił, że w materiałach, które przekazują amerykańskiemu rządowi, występują w ubraniach – czy gwiazdy e-sportów.
źr. wPolsce24 za "The Times"











