Rozrywka

Biorą miliony od prawicowego giganta, a potem go opluwają. Hipokryzja salonu wylewa się zza kulis

opublikowano:
Canal+ znalazł sie na cenzurowanym, bo jest zbyt prawicowy
Canal+ znalazł sie na cenzurowanym, bo jest zbyt prawicowy (fot. Fratria, shutterstock)
Francuski salon kulturalny przechodzi potężny wstrząs. Pretekstem do brutalnego ataku na wolność gospodarczą i pluralizm stały się konserwatywne poglądy Vincenta Bolloré, miliardera i właściciela stacji Canal+. Zamiast merytorycznej dyskusji, lewicowo-liberalne elity uruchomiły instytucjonalną nagonkę, w którą ochoczo wpisują się media z portalem Politico na czele. Ta sprawa ma jednak drugie, znajome dno, które idealnie rezonuje z działaniami obecnego rządu w Warszawie.

Paryskie elity od dekad przywykły do absolutnego monopolu w sferze kultury. Kinematografia, teatr i media głównego nurtu we Francji miały mówić jednym – wyłącznie lewicowym i progresywnym – głosem, sowicie opłacanym z kieszeni podatników. Pojawienie się Vincenta Bolloré, potężnego gracza biznesowego, który nie zamierza ukrywać swojego przywiązania do tradycyjnych, katolickich i narodowych wartości, wywołało w tym środowisku prawdziwą panikę. Gdy kontrolowane przez niego media zaczęły przełamywać dotychczasową poprawność polityczną, salon odpowiedział agresją.

Nagonka w białych rękawiczkach i medialne wsparcie

Pretekstem do uderzenia w pozycję rynkową Bolloré stał się niedawny Festiwal w Cannes oraz przetargi na częstotliwości telewizyjne dla stacji CNews i C8, należących do jego imperium. Francuski regulator medialny (Arcom) oraz tamtejsze ministerstwo kultury bez ogródek dają do zrozumienia, że konserwatywny profil stacji jest solą w oku władzy. Lewicowi filmowcy i urzędnicy wprost nawołują do bojotu i administracyjnego ograniczania wpływów Vivendi. To klasyczny mechanizm dyskryminacji: jeśli nie podzielasz naszych lewicowych dogmatów, zostaniesz wycięty z rynku pod pozorem „obrony demokracji”.

Zamiast rzetelnej obrony wolności słowa i pluralizmu, liberalny portal Politico, relacjonując te wydarzenia, bezkrytycznie wpisuje się w nienawistną narrację francuskich elit. Zamiast potępić jawną dyskryminację przedsiębiorcy ze względu na poglądy, portal przedstawia brutalną nagonkę polityczną jako „wojnę kulturową”, w gruncie rzeczy legitymizując próby administracyjnego kneblowania konserwatywnego mecenasa i powielając narrację salonu o „zagrożeniu dla francuskiej tożsamości filmowej”.

Na festiwalu filmowym w Cannes istnieje pewna tradycja: gdy gasną światła, publiczność klaszcze i wiwatuje, gdy pojawiają się loga jej ulubionych producentów i dystrybutorów. W tym roku nastąpił zwrot akcji. Niemal za każdym razem, gdy na ekranie pojawiało się logo Canal+, firmy należącej do prawicowego potentata Vincenta Bolloré, publiczność buczała. Był to znak, że zacięta francuska wojna kulturowa z polityką skrajnej prawicy dotarła do sedna francuskiego przemysłu filmowego i telewizyjnego" - relacjonował, nie kryjąc swoich sympatii "Politico"

Wpływ grupy Bolloré na francuską kinematografię jest potężny, ponieważ Canal+ na mocy prawa jest zmuszony finansować rodzimą produkcję filmową setkami milionów euro rocznie. Paryski salon chętnie te pieniądze brał, dopóki miliarder nie zaczął głośno mówić, że francuskie kino powinno odzwierciedlać także inne wartości niż te skrajnie lewicowe. W tym momencie sielanka się skończyła, a beneficjenci systemu uznali, że prywatny kapitał należy zmusić do ideologicznego posłuszeństwa.

Polski kontekst: Minister Cienkowska i dotacje dla wybranych

Opisywana przez Politico sytuacja we Francji brzmi uderzająco znajomo, gdy spojrzymy na polskie podwórko. W naszym kraju obserwujemy właśnie bliźniaczy mechanizm budowania ideologicznego monopolu za pieniądze podatników. Doskonałym tego przykładem jest forsowana przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, a w szczególności przez wiceminister Martę Cienkowską, tzw. ustawa o wsparciu dla artystów zawodowych.

Pod płaszczykiem szlachetnych haseł o zabezpieczeniu socjalnym twórców, mechanizm ten w istocie dąży do stworzenia urzędowego systemu licencjonowania i selekcji artystów. To urzędnicy i powiązane z obecną władzą cechy zdecydują, kto jest „prawdziwym artystą” zasługującym na wsparcie, a kto z racji niesłusznych, konserwatywnych poglądów zostanie zepchnięty na margines. Widzimy tu dokładnie tę samą mentalność, co nad Sekwaną: kultura ma należeć do jednej, liberalno-lewicowej kasty, a mechanizmy państwowe i legislacyjne mają służyć eliminacji konkurencji myślącej niezależnie od rządowego mainstreamu.

Moralność Kalego: Konserwatywne pieniądze nie śmierdzą?

W całej tej międzynarodowej i krajowej układance niezwykle interesujący, a zarazem groteskowy, jest wątek czysto pragmatycznego podejścia artystów do rzekomo „strasznego” prawicowego kapitału. Francuscy twórcy grzmią o „zagrożeniu dla wolności”, ale miliony z Canal+ inkasują bez mrugnięcia okiem. Identyczną postawę – pełną hipokryzji – obserwujemy w Polsce.

W licznych, prestiżowych produkcjach premium sygnowanych logiem Canal+ Polska (jak choćby głośny serial „Król” czy inne flagowe projekty stacji) kluczowe role grali i grają aktorzy jednoznacznie zaangażowani politycznie po stronie obecnej władzy liberalno-lewicowej. Najlepszym przykładem jest Andrzej Seweryn – postać absolutnie pierwszoplanowa dla rządowego establishmentu, regularnie i ostro manifestująca swoje skrajne, antykonserwatywne sympatie, a zarazem silnie związana z francuskim światem filmowym.

Jak widać, ani panu Sewerynowi, ani całemu polskiemu salonowi ani trochę nie przeszkadzało, że miliony na realizację ich artystycznych ambicji oraz niezwykle wysokie gaże pochodzą z funduszy tej samej grupy kapitałowej, której globalnym liderem i twarzą jest tak zaciekle zwalczany przez lewicę Vincent Bolloré. Pieniądze płynące od konserwatywnego właściciela okazały się dla nich całkowicie „neutralne światopoglądowo”. To klasyczny przejaw moralności Kalego: głośne potępianie prawicy na manifestacjach i w mediach nie przeszkadza w czerpaniu pełnymi garściami z jej zasobów finansowych.

Wnioski dla prawicy

Przypadek Francji opisany przez Politico oraz działania minister Cienkowskiej w Polsce stanowią jasne ostrzeżenie. Liberalna lewica nie toleruje rzeczywistego pluralizmu w kulturze. Gdy prawica buduje silne, niezależne instytucje biznesowe, medialne i finansowe, system reaguje próbą ich administracyjnego zniszczenia, zbojkotowania lub przejęcia. Obrona wolnego rynku i prawa do obecności konserwatywnego głosu w przestrzeni publicznej staje się dziś kluczowym wyzwaniem dla prawicy w całej Europie. Wolność słowa nie może być przywilejem dostępnym wyłącznie dla posiadaczy lewicowego dyplomu ortodoksji.

źr. wPolsce24 za "Politico"

Rozrywka

Zapraszamy na piękny film o potędze modlitwy. Już w Wielki Piątek na antenie telewizji wPolsce24

opublikowano:
Kadr z filmu "Teraz i w godzinę śmierci"
Kadr z filmu "Teraz i w godzinę śmierci" (fot. wPolsce24)
„Teraz i w godzinę śmierci”, którego twórcami są Mariusz Pilis oraz Dariusz Walusiak to epicka produkcja, która poświęcona jest   potędze modlitwy różańcowej i jej wpływie na losy ludzi na całym świecie. Film będzie można obejrzeć na antenie telewizji wPolsce24 w Wielki Piątek o 20:05.
Rozrywka

Prezes Kaczyński rozbawił dziennikarzy. W pewnym momencie zaczął udawać dzika!

opublikowano:
Jarosław Kaczyński udaje dzika
Jarosław Kaczyński udaje dzika (fot. wPolsce24)
Podczas konferencji prasowej Jarosława Kaczyńskiego, w cieniu dyskusji o bezprawiu obecnej władzy i procesie budowy "wyjątkowo obrzydliwej" dyktatury, padło niespodziewane pytanie o to, co Polska powinna zrobić w obliczu rosnącego problemu z dzikami. Prezes Prawa i Sprawiedliwości odpowiedział na nie, przywołując niezwykle obrazową anegdotę ze swojej przeszłości, która w dzisiejszych realiach politycznych brzmi, jak doskonała metafora.
Rozrywka

Ryszard Petru jak Tommy Lee Jones w "Ściganym". Od tej strony tego wybitnego polityka nie znaliście!

opublikowano:
JS_Petru_29012018_032
Ryszard Petru przegrał wewnętrzne wybory w Polsce 2050 (fot.Fratria/Julita Szewczyk)
Ryszard Petru nie daje o sobie zapomnieć. Były szef i założyciel tysiąca partii, porównał niektórych ze swoich partyjnych kolegów do terrorystów, z którymi - jak przypomniał - się nie negocjuje. Nie do końca wiadomo, czy za tą deklaracją idą jakieś bardziej konkretne wskazania co do tego, co się z "terrorystami" - dla odmiany - robi, ale odnotowujemy. Wszak to ważny polityk obozu władzy!
Rozrywka

Kolejny popis TVP w likwidacji. Miała być satyra. Wyszła żenada. "Ręce opadają"

opublikowano:
żenada ok
Prorządowa TVP w likwidacji, która nie stroni od żenujących produkcji, 3 maja dała wyjątkowy popis. W programie „Kwiatki polskie”, który Wikipedia opisuje jako publicystyczny, postanowiła pokazać coś, co w jej pojęciu było zabawnym komentarzem do Święta Konstytucji 3 maja -  jednej z najważniejszych dat i jednego z najważniejszych wydarzeń w historii Polski. Wyszła, trudno orzec świadomie czy nie, wyjątkowa żenada. Czy o taki efekt chodziło autorom?
Rozrywka

"Kraków mówi: dość!" Specjalne wydania programu Magdy Ogórek już w maju

opublikowano:
Studio Referendalne Kraków
(fot. wPolsce24)
Dwa nowe, szczególne terminy i udział publiczności w programie: „Studio Kraków Referendum”, który zyska w maju zupełnie nową formułę. Redaktor Magdalena Ogórek i Wojciech Biedroń opowiedzą więcej o kulisach krakowskiego referendum ws. odwołania prezydenta A. Miszalskiego i pokażą, jak mieszkańcy Grodu Kraka biorą sprawy w swoje ręce. Czy ten krakowski impuls pójdzie dalej i rozszerzy się na całą Polskę?
Rozrywka

Zmieniamy się dla Was! Już od 1 czerwca Małgorzata Gałka i Marek Pyza z nowymi programami

opublikowano:
Nowa ramówka już od 1 czerwca!
(fot. wPolsce24)
Telewizja wPolsce24 stawia na bezkompromisowe dziennikarstwo i gorące polityczne emocje. Już od 1 czerwca nasi Widzowie mogą spodziewać się odświeżonej oferty programowej, w której nie zabraknie trudnych pytań o przyszłość kraju oraz szczegółowej analizy najważniejszych wydarzeń dnia.