Lewicowy odlot czy zwykły klasizm? Jaś Kapela: „Dlaczego kasjerka z Lidla ma być bardziej uprzywilejowana?”

Środowiska tzw. postępowej lewicy od lat próbują przekonywać opinię publiczną, że ich nadrzędnym celem jest obrona najsłabszych, walka o prawa pracownicze oraz wsparcie dla osób gorzej uposażonych. Rzeczywistość jednak regularnie brutalnie weryfikuje te deklaracje, obnażając prawdziwe oblicze wielkomiejskich elit.
Doskonałym tego przykładem stał się najnowszy występ Jasia Kapeli, lewicowego aktywisty i "poety', który w rozmowie na popularnym internetowym formacie Kanał Zero postanowił podzielić się swoimi głębokimi przemyśleniami na temat sprawiedliwości społecznej.
„Artystyczne przepracowanie”
W trakcie dyskusji Kapela, żaląc się na trudne położenie materialne twórców oraz rzekomy brak systemowego wsparcia dla artystów, posunął się do kuriozalnego porównania. Zaczął głośno zastanawiać się, z jakiego powodu społeczeństwo i system prawno-gospodarczy mają wyżej cenić codzienną, fizyczną pracę kobiet na kasach w dyskontach, niż jego dotychczasową działalność publicystyczno-literacką.
Aktywista obruszył się, że to właśnie pracownicy marketów cieszą się większą stabilnością i „uprzywilejowaniem” niż on sam, po piętnastu latach „artystycznego przepracowania”.
- Dlaczego kasjerka z Lidla ma być bardziej uprzywilejowana ode mnie, skoro ja artystycznie przepracowałem piętnaście lat?” - to zdanie wypowiedziane przez patocelebrytę błyskawicznie obiegło media społecznościowe, wywołując lawinę krytyki ze wszystkich stron sceny politycznej.
Przypomnijmy, że ten "niezależny" twórca, udzielający się głównie w patologicznych walkach we freak-fightach i tworzeniu marnych artystycznie wypocin, otrzymał dwa stypendia z Ministerstwa Kultury, z czego ostatnie – w kwocie 60 tysięcy złotych – zostało przeznaczone na "musical o aborcji".
Lewicowa hipokryzja
Internauci nie zostawiają na Kapeli suchej nitki, wskazując, że jest to wręcz modelowy przykład skrajnego klasizmu i pogardy wobec ludzi pracy ze strony kogoś, kto na sztandarach niesie rzekomą wrażliwość społeczną. Komentujący w mediach społecznościowych przypominają, że praca na kasie wiąże się z ogromną odpowiedzialnością materialną, stresem, pracą zmianową i ciężkim wysiłkiem fizycznym, co zapewnia realne funkcjonowanie całego społeczeństwa.
Tymczasem „artystyczny dorobek” Kapeli kojarzony jest przez większość Polaków głównie z medialnymi prowokacjami, kontrowersyjnymi wpisami w mediach społecznościowych oraz walkami w formule freak-fight. To nie pierwszy raz, kiedy warszawski salon lewicowy pokazuje, co tak naprawdę myśli o tzw. „zwykłych ludziach”. Kiedy teorię trzeba przekuć w praktykę, miłość do proletariatu błyskawicznie ustępuje miejsca poczuciu wyższości i żądaniom specjalnych przywilejów dla „wybranej” kasty twórców.
źr. wPolsce za X/Kanał Zero










