Odklejenie warszawskich salonów sięgnęło zenitu. Piosenkarka przepraszała... drzewo, bo brat je podciął. „Zapomnij o tym, co się stało”

W wywiadzie na kanale Małgorzaty Ohme popularna piosenkarka z pełną powagą opowiedziała historię, która śmieszy i przeraża jednocześnie.
Płacz nad podciętym drzewem
Gdy diwa polskiej estrady przebywała na koncercie, jej brat – wykazując się tradycyjnym i pragmatycznym podejściem - postanowił zabezpieczyć dom siostry. Pnąca się po elewacji wisteria (glicynia) zaczęła bowiem wrastać w dach, grożąc jego zniszczeniem. Brat chwycił więc za sekator i przyciął niesforną roślinę.
Reakcja gwiazdy? Zamiast podziękowań za darmowy remont i uratowanie dachu nad głową, nastąpił prawdziwy festiwal histerii.
Przyjechałam, zobaczyłam to i się rozpłakałam. Mówię: 'Co ty zrobiłeś z moim drzewem?' (...) Ja stałam i płakałam nad tym drzewem” – żaliła się wokalistka
Gdyby na samym płaczu i pretensjach do brata się skończyło, moglibyśmy mówić jedynie o chwilowym kaprysie. Steczkowska postanowiła pójść jednak o krok dalej w otchłań New Age i ekologicznego szamanizmu. Piosenkarka udała się do ogrodu, by odbyć osobistą spowiedź przed... rośliną.
Poszłam do tego drzewa (...) i łzy swoje wylałam, i powiedziałam, że ją przepraszam, że to było poza mną (...) przepraszam za te obcięte włosy prawie na łyso, bo nie sądzę, żebyś się dobrze z tym czuła. I mówię, że proszę cię, żebyś w przyszłym roku zapomniała o tym, co się stało, żebyś znowu dała mi kwiaty i piękno” – wyznała rozmarzona celebrytka
Afirmacja New Age
Cała ta rozmowa, to zresztą jedna wielka afirmacja New Age, tzw. nowej duchowości i pomieszanie z poplątaniem tradycji ze współczesnymi trendami.
Trudno o lepszy dowód na to, jak bardzo współczesne elity celebryckie odkleiły się od realiów. Brat artystki kierował się logiką i zdrowym rozsądkiem – chronił mienie przed zniszczeniem. Dla „oświeconej” gwiazdy ważniejsza okazała się jednak domniemana „trauma” krzaka, który rzekomo miał poczuć się urażony „zbyt krótką fryzurą”. Całe szczęście roślina okazała się chrześcijańskim miłosierdziem i – jak zapewnia Steczkowska – w kolejnym roku „wybaczyła” i znowu zakwitła. Pytanie czy nie dlatego, że została fachowo podcięta.
To zresztą niejedyny „duchowy facepalm", jakim diwa raczyła słuchaczy. W tym samym wywiadzie z dumą opowiadała m.in. o porodzie lotosowym i zakopywaniu łożysk swoich dzieci pod drzewami w ogrodzie. Cóż, nowoczesna duchowość warszawskich salonów najwyraźniej wymaga odrzucenia chrześcijańskich fundamentów na rzecz płakania nad liśćmi i antropomorfizacji flory.
Dziwne, bo mówimy wszak o artystce, która była utożsamiana przez lata raczej z Kościołem.
Pozostaje współczuć bratu wokalistki, który następnym razem, zamiast pomagać przy domu, prawdopodobnie dwa razy się zastanowi, czy naprawiając rynnę, nie urazi uczuć religijnych mchu tudzież okolicznych porostów.
źr. wPolsce24 za Youtube/GosiaOhme











