Publicystyka

Skoordynowany atak na faworytów Francuzów. Służby wchodzą do akcji, by zniszczyć Le Pen i Bardellę przed wyborami

opublikowano:
Marine Le Pen i Jordan Bardella /
(fot. PAP/EPA/ANDRE PAIN)
Nad Europą - kolejny raz - krąży widmo, które spędza sen z powiek brukselskim i paryskim elitom. To widmo zmian i powrotu do Europy Narodów. Gdy tradycyjne metody polityczne zawodzą, liberalny establishment sięga po najcięższą broń, czyli specyficznie działający tzw. wymiar sprawiedliwości. Przypadek Marine Le Pen we Francji, nagonka na AfD w Niemczech oraz niedawne, bezwzględne lewarowanie Polski za pomocą unijnych funduszy to elementy tej samej układanki. Czy na naszych oczach prawo staje się ostatecznym narzędziem eliminacji politycznych konkurentów?

Wyrok, który ma zmienić losy Francji

Już 7 lipca 2026 roku francuski sąd apelacyjny wyda wyrok, który może całkowicie przemodelować scenę polityczną nad Sekwaną przed nadchodzącymi wyborami prezydenckimi w 2027 roku. Sprawa dotyczy tzw. afery fikcyjnych asystentów w Parlamencie Europejskim, czyli procederu, który w świecie brukselskiej biurokracji od dekad był traktowany jako techniczna elastyczność, dopóki dotyczył partii głównego nurtu.

Gdy jednak sprawa dotknęła Zjednoczenia Narodowego (RN) i Marine Le Pen, prawna machina ruszyła z pełną bezwzględnością. Wyrok pierwszej instancji z marca 2025 roku zszokował nawet część umiarkowanych komentatorów: 5 lat zakazu pełnienia funkcji publicznych z rygorem natychmiastowej wykonalności.

Istota „lawfare” we Francji: Klauzula natychmiastowej wykonalności to mechanizm dotychczas rezerwowany dla najgroźniejszych przestępców. Zastosowany wobec liderki opozycji, która prowadzi w prezydenckich sondażach, ma jeden, jasny cel: wyeliminować ją z gry bez oglądania się na ostateczne instancje odwoławcze.

Nawet jeśli Le Pen podczas procesu apelacyjnego na początku 2026 roku wykazała pełną gotowość do merytorycznej obrony, wskazując na niejasne regulaminy samego PE, paryska prokuratura nie cofnęła się ani o krok.

Jeśli 7 lipca sędziowie podtrzymają tę decyzję, miliony Francuzów zostaną pozbawione prawa do głosowania na swojego kandydata. W odwodzie pozostaje wprawdzie dynamiczny, 30-letni Jordan Bardella, ale sam fakt próby „ścięcia” liderki największego ugrupowania w parlamencie budzi skojarzenia z republikami bananowymi.

Plan „B” pod ostrzałem. Naloty policji na zaplecze Bardelli

Establishment w Paryżu i Brukseli doskonale zdaje sobie sprawę, że eliminacja Marine Le Pen mogłaby przynieść efekt odwrotny do zamierzonego – stworzyć z niej męczenniczkę i otworzyć drogę do prezydentury młodemu, niezwykle popularnemu liderowi partii.

Jordan Bardella stał się więc kolejnym celem.

Właśnie teraz, na dni przed kluczowym wyrokiem dla Le Pen, opinią publiczną wstrząsnęły doniesienia o skoordynowanych nalotach policji w kilku krajach Europy (we Francji, Belgii, we Włoszech i w Hiszpanii). Na zlecenie Prokuratury Europejskiej (EPPO) uzbrojeni agenci wkroczyli do biur i domów prywatnych podwykonawców, agencji reklamowych i firm PR-owych współpracujących ze Zjednoczeniem Narodowym.

Oficjalny powód?

Nowe śledztwo dotyczące rzekomych nieprawidłowości finansowych dawnej frakcji Tożsamość i Demokracja (ID) na kwotę 4,3 mln euro. W kuluarach mówi się jednak wprost: to próba uderzenia w zaplecze logistyczne i medialne Bardelli, by sparaliżować jego ewentualną kampanię wyborczą. Co więcej, lewicowe media i prokuratura natychmiast wyciągnęły nowe, uderzające w niego oskarżenia o rzekome fałszowanie dokumentów z czasów, gdy sam był asystentem parlamentarnym.

Sam Bardella ostro skomentował te działania w mediach społecznościowych, nazywając je „spektaklem” i kolejną odsłoną zorganizowanego nękania opozycji. „Nie mamy nic do ukrycia i to udowodnimy” – zadeklarował 30-letni polityk.

Polski scenariusz: KPO i „kamienie milowe” jako bat na niepokornych

Francuski przypadek nie jest odosobniony. Siły prawicowe i suwerennościowe w Europie Środkowej doskonale pamiętają, jak ten sam mechanizm, choć w białych rękawiczkach, zastosowano wobec Polski.

Przez lata Bruksela bezczelnie wykorzystywała Krajowy Plan Odbudowy (KPO) oraz tzw. kamienie milowe nie jako narzędzie wsparcia gospodarczego, ale jako polityczny lewar. Poprzez arbitralne i czysto uznaniowe kryteria „praworządności”, unijna biurokracja - do czego sama się przyznawała - głodziła finansowo konserwatywny rząd w Warszawie, wysyłając jasny sygnał polskim wyborcom: „Zmieńcie władzę, a pieniądze popłyną”.

Zbieżność decyzji o odblokowaniu środków z momentem przejęcia władzy przez koalicję Donalda Tuska była tak uderzająca, że nikt w Europie nie miał już złudzeń, prawo i procedury finansowe zostały użyte jako ordynarna broń polityczna do przeprowadzenia zmiany władzy w Polsce.

Niemiecki wariant: Delegalizacja i kordony sanitarne wobec AfD

Z kolei za Łabą możemy obserwować jeszcze bardziej agresywną formę tego samego zjawiska. Niemiecki establishment, przerażony historycznymi wzrostami poparcia dla Alternatywy dla Niemiec (AfD), od dawna porzucił debatę na argumenty.

Zamiast tego uruchomiono cały aparat państwowy – w tym Federalny Urząd Ochrony Konstytucji (BfV) – do inwigilacji, stygmatyzacji, a w perspektywie nawet próby delegalizacji legalnie działającej partii politycznej. Każdy sukces wyborczy prawicy w landach wschodnich jest kontrowany nie refleksją nad błędami polityki migracyjnej czy energetycznej, ale straszeniem sądami, prokuraturą i odebraniem praw publicznych jej liderom.

Unia pod dyktatem sędziokracji?

Analizując te zjawiska, wyłania się spójny obraz współczesnej Europy zarządzanej przez liberalny konsensus. Tradycyjna demokracja, w której o władzy decyduje kartka wyborcza, staje się dla lewicowo-liberalnych elit zbyt ryzykowna.

Dlatego suwerenność narodów próbuje się zastąpić sędziokracją, czyli systemem, w którym niezweryfikowani przez nikogo urzędnicy w togach decydują o tym, kto ma prawo rządzić.

Kraj Narzędzie nacisku (Lawfare) Cel polityczny
Francja Natychmiastowy zakaz startu w wyborach  Eliminacja Marine Le Pen z wyścigu prezydenckiego 2027
Polska Blokowanie KPO, mechanizm warunkowości Zmiana konserwatywnego rządu na uległy wobec Brukseli
Niemcy Inwigilacja przez służby, groźba delegalizacji Zablokowanie wzrostu poparcia dla AfD

To, co dzieje się wokół Marine Le Pen we Francji, to nie jest zwykły proces karny. To poligon doświadczalny dla nowej formy autorytaryzmu, gdzie paragrafy i urzędnicy zastępują czołgi, a wyroki sądowe eliminują liderów opozycji skuteczniej niż dawne fałszerstwa wyborcze.

Konserwatywna Europa patrzy dziś na Paryż z pełną świadomością: jeśli ta tama pęknie, nikt, kto sprzeciwia się federalizacji i masowej migracji, nie będzie mógł czuć się bezpieczny we własnym kraju.

źr. wPolsce24 za Politico

Publicystyka

Machina hejtu ruszyła. "Silni razem" wściekli na Monikę Olejnik. Czy to próba zdetonowania tematu?

opublikowano:
sikorski_olejnik
Silni razem atakują Monikę Olejnik za wywiad z Sikorskim (fot. wPolsce24)
Nie milkną echa wczorajszego zajścia podczas programu "Kropka nad i" w telewizji TVN24, kiedy to Radosław Sikorski wzburzony opuścił program Moniki Olejnik, po niestosownym, według niego, pytaniu dziennikarki. Na tym się jednak nie skończyło, minister powody swojej decyzji wyjaśniał na portalu x.com, a w sukurs ministrowi przyszła cała rzesza użytkowników spod znaku "silni razem", którzy nie szczędzili cierpkich słów pod adresem Olejnik.
Publicystyka

Wojciech Biedroń: brak pomocy dla powodzian to nie "państwo z dykty", to państwo "silne dla słabych..."

opublikowano:
videoframe_40892227
Jak radzi sobie rząd Donalda Tuska i specjalny pełnomocnik rządu ds. usuwania skutków powodzi Marcin Kierwiński? Jak wyglądają ostatnie działania "największego specjalisty od szybkiej pomocy" jak tytułował go Donald Tusk, czyli Jerzego Owsiaka?
Publicystyka

Michał Karnowski i Jakub Maciejewski oceniają szanse Karola Nawrockiego w wyścigu prezydenckim

opublikowano:
maciejewski_karnowski
Publicyści ocenili wyborcze szanse Karola Nawrockiego (fot. wPolsce24)
Jakub Maciejewski był dzisiaj gościem Michała Karnowskiego w Poranku wPolsce24. Publicyści oceniali m.in. wyborcze szanse Karola Nawrockiego w ewentualnym starciu z kandydatem KO w wyborach prezydenckich. Warto posłuchać tej rozmowy, bo zawiera kilka naprawdę ciekawych smaczków.
Publicystyka

Pracownicy wolnych mediów pokazali, jak będzie wyglądała ta kampania. Czy Karol Nawrocki przetrwał atak?

opublikowano:
mid-24b27032
Ogary poszły w las (fot. PAP/Paweł Supernak)
- Chcę poprzeć obywatelski projekt ustawy o CPK – od takich słów zaczął poranną konferencję prasową Karol Nawrocki. Jedną z pierwszych w nowej roli, już jako obywatelski kandydat na urząd prezydenta. Zarysował swoją wizję prezydentury i... trudno powiedzieć, czy to temat tak zirytował tzw. "pracowników wolnych mediów", czy może o ich zachowaniu zadecydowały inne kwestie, ale jedno jest faktem. Ogary poszly w las!
Publicystyka

Marszałek Hołownia na cenzurowanym. "Oberwał" nawet od tych dziennikarzy, którzy do niedawna pracowali z nim w redakcji

opublikowano:
mid-24a29635
Dziennikarze obrazili się na Marszałka (fot. PAP/Tomasz Wojtasik)
Szymon Hołownia, jak przystało na dojrzałego polityka, swoją karierę polityczną w roli marszałka rozpoczął od sejmowego vloga. Niektórzy żartowali, że wciąż ma przede wszystkim sceniczne ambicje, lecz dziennikarze (zwłaszcza ci z byłej redakcji) rozpływali się z zachwytu. Ich sympatia i doskonały kontakt z widzami powodował, że słupki oglądalności rosły, a niektórzy zastanawiali się, gdzie jest kres twórczych zdolności polityka Polski 2050. O kres ego nie pytał nikt.
Publicystyka

Kuriozalny apel Tuska do prezydenta i PiS w sprawie nielegalnej imigracji. Co mówił o niej wcześniej?

opublikowano:
mid-24c20097
Zmienił zdanie czy taktykę? (fot. PAP/Marcin Obara)
Donald Tusk wystąpił z kuriozalnym apelem do prezydenta Andrzeja Dudy i PiS w sprawie nielegalnej imigracji. Jeszcze niedawno miał o niej zupełnie inne zdanie.