Publicystyka

Niemcy znowu badają, dlaczego ich dziadkowie tak bardzo pokochali Adolfa. Czy tylko nas to nie dziwi?

opublikowano:
Adolf Hitler wśród swoich rodaków, którzy chcą być blisko wodza
Adolf Hitler wśród swoich rodaków, którzy chcą być blisko wodza (fot. shutterstock)
Niemiecka publicystyka i tamtejszy świat akademicki od lat przypominają luksusowy zakład oferujący profesjonalne pranie... narodowego sumienia.

Najnowszym tego dowodem jest debata na łamach „Süddeutsche Zeitung”, która pochyla się nad wiecznie żywym za Odrą problemem: „Dlaczego właściwie nasi dziadkowie masowo zapisywali się do NSDAP?”.

Obca cywilizacja podbiła Niemcy?

No właśnie, dlaczego? Przecież z dzisiejszych opowieści przeciętnego Helmuta czy Hansa wynika, że w latach 1933–1945 w granicach Trzeciej Rzeszy mieszkali niemal wyłącznie bojownicy o wolność, antyfaszyści i zdezorientowani „mitlaufwers” (bierni współuczestnicy), którzy legitymację partyjną z ze swastyką przyjęli zapewne przez pomyłkę, myśląc, że zapisują się do kółka wędkarskiego.

Z cytowanych badań i ankiet wyłania się obraz wręcz komiczny, idealnie pasujący do słynnego socjologicznego hasła „Opa war kein Nazi” (Dziadek nie był nazistą). Otóż, według niedawnych sondaży przeprowadzonych dla tygodnika "Die Zeit", zaledwie... 3 procent współczesnych Niemców uważa, że większość ich rodziny popierała narodowy socjalizm. Mało tego, aż 26 procent ma absolutną pewność, że ich przodkowie byli wręcz zagorzałymi wrogami i przeciwnikami Hitlera!

Gdyby zsumować te deklaracje z dzisiejszymi, postępowymi standardami Berlina, okazałoby się, że Trzecia Rzesza była okupowana przez jakąś tajemniczą, zewnętrzną cywilizację, a rodowici Niemcy cierpieli pod jej butem ramię w ramię z resztą Europy.

Archiwa nie kłamią

Jednak archiwa i zachowana kartoteka członków NSDAP psują to dobre samopoczucie. „Süddeutsche Zeitung”, piórem Roberta Probsta – z właściwym dla tamtejszej lewicowo-liberalnej elity bólem serca – musi przyznać, że motywacje ich przodków były boleśnie przyziemne, a skala zjawiska masowa. Antykomunizm? Kult wodza? Owszem. Ale przede wszystkim: zwykła chciwość, chęć zrobienia kariery, zdobycia lepszego stanowiska, przypodobania się władzy i – mówiąc wprost – chęć zagarnięcia mienia tych, których system akurat eliminował.

To zresztą fascynujący mechanizm psychologiczny, który u naszych zachodnich sąsiadów nie zmienia się od pokoleń. Kiedyś masowo ulegali zbiorowej psychozie pod znakiem brunatnego totalitaryzmu, bo tak było wygodnie i zyskownie. Dziś z dokładnie tą samą gorliwością, bezrefleksyjnie i stadnie, udają naród „oczyszczony”, pouczając całą Europę (a zwłaszcza Polskę) w kwestiach demokracji, praworządności i moralności.

Zamiast więc pisać kolejne opasłe tomiska i analizować, czy dziadek z Wehrmachtu albo babcia z Bund Deutscher Mädel zapisali się do systemu z miłości do Führera, czy tylko po to, by dostać tańszy talon na Volkswagena, niemieccy publicyści powinni spojrzeć w lustro. Trudno jednak oczekiwać szczerości od narodu, w którym co czwarta rodzina wierzy, że jej własny dziadek spędził wojnę na konspirowaniu przeciwko Hitlerowi. Z taką kreatywnością w pisaniu historii na nowo, za kolejne kilkadziesiąt lat Niemcy zapewne oficjalnie ogłoszą, że to oni pierwsi ruszyli do wyzwalania Europy w 1939 roku.

źr. wPolsce24 za „Süddeutsche Zeitung”, "Die Zeit"

Publicystyka

Niemieckie media przerażone zachowaniem naszych rodaków! Znaleźli winnego

opublikowano:
Berlin
(fot. ac)
„Wstrząsające sceny w Polsce”: grzmią niemieckie redakcje, rozpisując się o rzekomej fali niechęci Polaków wobec Ukraińców. Za zachodnią granicą po raz kolejny wybrano wygodną, jednostronną narrację, robiąc z polskiego społeczeństwa „nacjonalistów”. Jednocześnie, Niemcy nie piszą o skali bezprecedensowej pomocy i asymetrii w relacjach. Milczą też o polityce historycznej Kijowa, która od lat nie tylko rani naszą wrażliwość i doprowadza do gloryfikacji ludobójstwa na Polakach.
Publicystyka

68 tys. zł miesięcznie! Tusk pobiera trzy emerytury i pensję. Polacy patrzą na to z niedowierzaniem

opublikowano:
Premier Donald Tusk podczas publicznego wystąpienia przy mikrofonach. Fotografia ilustruje artykuł dotyczący jego emerytur, wynagrodzenia premiera oraz pozostałych dochodów wykazanych w oświadczeniu majątkowym
Premier Tusk zgarnia trzy emerytury. Polak nie ma jednej godziwej, ale ma za to drożyznę (fot. PAP/Andrzej Jackowski)
Gdy przeciętny emeryt w Polsce z trudem wiąże koniec z końcem, zastanawiając się, czy starczy mu na leki i ogrzewanie, z najnowszego oświadczenia majątkowego premiera Donalda Tuska wyłania się obraz z zupełnie innej bajki. To nie jest polityczny suchar – to twarde liczby, które wywołują u wielu Polaków jedno, gorzkie westchnienie: "I tak można żyć".
Publicystyka

Czarzasty nie świętuje 15 sierpnia? Znamy „prawdziwą” datę lewicy

opublikowano:
Włodzimierz Czarzasty dziś nie świętuje, czeka na październik
Włodzimierz Czarzasty w Sejmie/Fot. Fratria
Gdy 15 sierpnia cała Polska wpatruje się w niebo przecinane przez F-35 i salutuje tradycji Bitwy Warszawskiej, w pewnych gabinetach panuje wymowna, niemal nabożna cisza. Pytanie, dlaczego marszałek Włodzimierz Czarzasty czy prominentni towarzysze z lewej strony sceny nie rwą się do pierwszego szeregu na defiladzie z okazji „Bitwy Warszawskie”, ma w sobie coś z pytania o to, dlaczego karp nie organizuje wigilijnej kolacji.
Publicystyka

Zmęczony Tusk dukał o filarach, Nawrocki porwał Polaków. Zderzenie dwóch światów w Gdyni i Warszawie

opublikowano:
Premier Donald Tusk podczas przemówienia w Gdyni
Premier Donald Tusk podczas przemówienia w Gdyni (fot. PAP/Andrzej Jackowski)
Święto Wojska Polskiego to moment, w którym Polacy oczekują od swoich przywódców dumy, charyzmy i strategicznej powagi. Zamiast męża stanu na nadbrzeżu w Gdyni stanął jednak polityk wyraźnie zmęczony, pozbawiony energii i sprawiający wrażenie, jakby obecność na uroczystościach z okazji rocznicy Bitwy Warszawskiej była dla niego jedynie przykrym, protokolarnym obowiązkiem. Wystąpienie Donalda Tuska rozczarowało pustosłowiem, a kontrast z pełnym animuszu i patriotycznego ducha głosem prezydenta Karola Nawrockiego obnażył bezradność obecnego szefa rządu.
Publicystyka

Symboliczna scena podczas defilady. Zwiało spadochroniarza z unijną flagą daleko od polskiego orła

opublikowano:
Polska flaga daleko od unijnej, wymowne (
Polska flaga daleko od unijnej, wymowne (fot wPolsce24)
Tegoroczne obchody Święta Wojska Polskiego miały być pokazem siły, narodowej dumy i hołdem dla bohaterów 1920 roku. Obecna ekipa rządząca nie byłaby jednak sobą, gdyby patriotycznego święta nie spróbowała wykorzystać do własnych celów wizerunkowych. W scenariusz uroczystości wciśnięto unijną symbolikę, ale natura – lub jak kto woli, Opatrzność – przygotowała dla rządowych piarowców wymowną pointę.
Publicystyka

„Potworek”, „King Kong”, „złoty cielec”. Ojciec Gużyński znów dowiózł dokładnie to, na co czekają liberalne media

opublikowano:
Już jutro piękna figura Matki Bożej zostanie poświęcona. Nie dajcie sobie wmówić, że refleksje jakie potrafi wywołać w człowieku ten imponujący wizerunek Maryi są "obciachowe"
Już jutro piękna figura Matki Bożej zostanie poświęcona. Nie dajcie sobie wmówić, że refleksje jakie potrafi wywołać w człowieku ten imponujący wizerunek Maryi są "obciachowe" (Fot. Olgierd Jarosz)
W sobotę 15 sierpnia, w święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, w Konotopiu niedaleko Torunia zostanie poświęcona figura Matki Bożej Bolesnej – najwyższy pomnik maryjny w Europie o wysokości 55,65 m. To prywatne wotum wdzięczności miliardera Romana Karkosika za ocalone życie. Idea postawienia imponującej figury jest co i rusz atakowana przez liberalne media. Radio Zet sięgnęło po wypróbowanego w takich potrzebach o. Pawła Gużyńskiego i dostało, to co chciało.