Publicystyka

Na to idą nasze pieniądze. Kuriozalny wpis na koncie ministerstwa

opublikowano:
Paulina Hennig-Klosa, postanowiła zatroszczyć się o wilki. W osobliwy sposób
Paulina Hennig-Klosa, postanowiła zatroszczyć się o wilki. W osobliwy sposób (fot. Fratria/Andrzej Wiktor, Instagram/MKIS)
Ministerstwo Klimatu i Środowiska postanowiło wypowiedzieć wojnę polskim powiedzeniom i przysłowiom. Gdy przyglądamy się niektórym kuriozalnym wpisom, w głowie rodzi się jedno, fundamentalne pytanie: na co właściwie idą nasze podatki?

Jeszcze kilkanaście lat temu oficjalna komunikacja administracji rządowej kojarzyła się z przeraźliwie nudnymi, pisanymi bezdusznym, urzędowym językiem komunikatami Polskiej Agencji Prasowej. Dziś rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Ministerstwa, urzędy i państwowe instytucje przeniosły się na X (dawny Twitter), Instagrama i TikToka. Chcą być bliżej obywatela, mówić jego językiem, pokazywać ludzką twarz i – co najważniejsze – „łapać zasięgi”.

Problem pojawia się wtedy, gdy granica między nowoczesną komunikacją a czystym absurdem całkowicie się zaciera, a oficjalne profile państwowe zaczynają przypominać konta zbuntowanych nastolatków lub wątpliwej jakości fabryki memów. Gdy przyglądamy się niektórym kuriozalnym wpisom, w głowie rodzi się jedno, fundamentalne pytanie: na co właściwie idą nasze podatki?

Instagramowa rewolucja za pieniądze podatnika

Komunikacja w social mediach to potężne narzędzie, które – odpowiednio wykorzystane – potrafi edukować i realnie pomagać obywatelom. Kiedy jednak Ministerstwo Kultury czy Ministerstwo Klimatu i Środowiska (które z założenia powinny zajmować się sprawami o najwyższym ciężarze gatunkowym) zaczynają publikować treści infantylne, niezrozumiałe lub po prostu żenujące, coś idzie mocno nie tak.

Zamiast merytorycznych dyskusji o ochronie lasów, transformacji energetycznej czy wsparciu dla artystów, obywatele regularnie otrzymują posty, które zamiast informować – budzą konsternację. Próby wstrzelenia się w aktualne trendy internetowe (tzw. real-time marketing) często wyglądają wymuszenie i sztucznie. Kiedy oficjalny, państwowy kanał próbuje na siłę być „cool”, najczęściej kończy się to spektakularnym wizerunkowym potknięciem.

Tak było i tym razem. W resorcie kierowanym przez Paulinę Hennig-Kloskę i jej koleżankę Urszulę Zielińską postanowiono zatroszczyć się o PR wilków. I być może cel był nawet słuszny. Te majestatyczne zwierzęta cieszą się niezasłużenie złą sławą. Jednak sposób, w jaki postanowiono porozmawiać o tym problemie, okazał się przeciwskuteczny. Zamiast merytorycznych argumentów zobaczyliśmy kuriozalną lewacką papkę, która raczej nie poprawi wizerunku tego dużego drapieżnika, a z dużym prawdopodobieństwem wręcz przyczyni się do kolejnych ataków. 

Tak się dzieje, gdy ktoś na siłę próbuje uczłowieczać zwierzęta, a to właśnie zrobiło ministerstwo. Co gorsza, uderzono w sformułowania, które są z nami od wieków i raczej nikt nie widzi w nich nic zdrożnego.

Kto za to płaci? Pan płaci, Pani płaci…

Można by machnąć ręką i uznać, że jeden czy drugi niefortunny wpis to po prostu wpadka młodszego specjalisty ds. social media. Warto jednak pamiętać, że za prowadzeniem tych profili stoją realne i to niemałe pieniądze.

Utrzymanie zespołów prasowych, zatrudnianie zewnętrznych agencji marketingowych, audyty wizerunkowe, tworzenie grafik i strategii komunikacyjnych – to wszystko kosztuje tysiące, a w skali roku często miliony złotych. Pieniądze te nie pochodzą z prywatnych kieszeni ministrów, ale z budżetu państwa. Każdy kuriozalny wpis, każdy nietrafiony mem, każda próba wywołania taniej kontrowersji dla wyświetleń została sfinansowana przez nas wszystkich.

Obywatel ma pełne prawo oczekiwać, że środki publiczne będą wydawane w sposób racjonalny. Trudno doszukać się racjonalności w płaceniu za treści, które zamiast budować autorytet państwa, wystawiają je na śmieszność.

Utrata powagi i kryzys zaufania

Social media mają ogromną siłę, ale w przypadku instytucji publicznych kluczowe słowo to odpowiedzialność. Kiedy powaga urzędu ministerstwa zostaje zastąpiona pogonią za lajkami, cierpi na tym cała debata publiczna. Państwo powinno być gwarantem stabilności i profesjonalizmu. Jeśli profile ministerstw zaczynają operować językiem internetowego hejtu, ironii czy głębokiego infantylizmu, obywatele tracą do nich resztki szacunku.

Jak mamy traktować poważnie komunikaty o kryzysie klimatycznym czy reformach w kulturze, skoro kilka postów wcześniej ta sama instytucja serwowała nam treść przypominającą humor z internetowego forum dla nastolatków lub zadanie dla dzieci z czwartej klasy szkoły podstawowej?

Czas na powrót do standardów

Nowoczesne państwo musi istnieć w sieci i nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Instagram czy X to świetne miejsca do szybkiego informowania o nowych programach dotacyjnych, zmianach w prawie czy akcjach edukacyjnych. Istnieje jednak ogromna przestrzeń między „sztywnym urzędniczym żargonem” a „kuriozalnym chaosem”.

Ministerstwa powinny w końcu zrozumieć, że ich sukcesu nie mierzy się liczbą polubień pod ironicznym komentarzem ani zasięgiem wygenerowanym przez wpadkę. Sukcesem jest transparentna, rzetelna i pełna szacunku komunikacja z obywatelem. Dopóki tego nie pojmą, publiczne pieniądze wciąż będą przeciekać przez palce na internetowe efemerydy, z których po kilku dniach zostaje tylko niesmak i poczucie dobrze zmarnowanych milionów.

źr. wPolsce24

Publicystyka

Wojciech Biedroń: brak pomocy dla powodzian to nie "państwo z dykty", to państwo "silne dla słabych..."

opublikowano:
videoframe_40892227
Jak radzi sobie rząd Donalda Tuska i specjalny pełnomocnik rządu ds. usuwania skutków powodzi Marcin Kierwiński? Jak wyglądają ostatnie działania "największego specjalisty od szybkiej pomocy" jak tytułował go Donald Tusk, czyli Jerzego Owsiaka?
Publicystyka

Michał Karnowski i Jakub Maciejewski oceniają szanse Karola Nawrockiego w wyścigu prezydenckim

opublikowano:
maciejewski_karnowski
Publicyści ocenili wyborcze szanse Karola Nawrockiego (fot. wPolsce24)
Jakub Maciejewski był dzisiaj gościem Michała Karnowskiego w Poranku wPolsce24. Publicyści oceniali m.in. wyborcze szanse Karola Nawrockiego w ewentualnym starciu z kandydatem KO w wyborach prezydenckich. Warto posłuchać tej rozmowy, bo zawiera kilka naprawdę ciekawych smaczków.
Publicystyka

Pracownicy wolnych mediów pokazali, jak będzie wyglądała ta kampania. Czy Karol Nawrocki przetrwał atak?

opublikowano:
mid-24b27032
Ogary poszły w las (fot. PAP/Paweł Supernak)
- Chcę poprzeć obywatelski projekt ustawy o CPK – od takich słów zaczął poranną konferencję prasową Karol Nawrocki. Jedną z pierwszych w nowej roli, już jako obywatelski kandydat na urząd prezydenta. Zarysował swoją wizję prezydentury i... trudno powiedzieć, czy to temat tak zirytował tzw. "pracowników wolnych mediów", czy może o ich zachowaniu zadecydowały inne kwestie, ale jedno jest faktem. Ogary poszly w las!
Publicystyka

Marszałek Hołownia na cenzurowanym. "Oberwał" nawet od tych dziennikarzy, którzy do niedawna pracowali z nim w redakcji

opublikowano:
mid-24a29635
Dziennikarze obrazili się na Marszałka (fot. PAP/Tomasz Wojtasik)
Szymon Hołownia, jak przystało na dojrzałego polityka, swoją karierę polityczną w roli marszałka rozpoczął od sejmowego vloga. Niektórzy żartowali, że wciąż ma przede wszystkim sceniczne ambicje, lecz dziennikarze (zwłaszcza ci z byłej redakcji) rozpływali się z zachwytu. Ich sympatia i doskonały kontakt z widzami powodował, że słupki oglądalności rosły, a niektórzy zastanawiali się, gdzie jest kres twórczych zdolności polityka Polski 2050. O kres ego nie pytał nikt.
Publicystyka

Kuriozalny apel Tuska do prezydenta i PiS w sprawie nielegalnej imigracji. Co mówił o niej wcześniej?

opublikowano:
mid-24c20097
Zmienił zdanie czy taktykę? (fot. PAP/Marcin Obara)
Donald Tusk wystąpił z kuriozalnym apelem do prezydenta Andrzeja Dudy i PiS w sprawie nielegalnej imigracji. Jeszcze niedawno miał o niej zupełnie inne zdanie.
Publicystyka

Wije się, kluczy i próbuje rozmyć temat - zdenerwowany Tusk w końcu zareagował na aferę szpitalną i przyznał, że istniały saloniki VIP

opublikowano:
Donald Tusk podczas konferencji prasowej przyznał istnienie saloniku VIP
Donald Tusk podczas konferencji prasowej przyznał istnienie saloniku VIP (fot. PAP/Leszek Szymański)
Premier staje przed kamerami i wyraźnie się wije. W obliczu gigantycznego skandalu w Warszawskim Szpitalu Południowym i ujawnienia patologii w systemie ochrony zdrowia, reakcja szefa rządu jest zdecydowanie spóźniona. Zamiast męskiego uderzenia w stół i zdecydowanych działań, zobaczyliśmy zdenerwowanego polityka, który kluczy i próbuje gasić pożar ogólnikami.