Publicystyka

Czy Nigel Farage przegra z kubłem na śmieci? Kim jest Hrabia Binface, który rzucił mu wyzwanie w wyborach

opublikowano:
binface
(fot. zrzut ekranu z X\Pexels)
Lider partii Reform Nigel Farage ogłosił, że zrezygnuje z urzędu posła i od razu wystartuje w kolejnych wyborach. Jego gambit może jednak spektakularnie nie wypalić – a on sam ma szansę przegrać z człowiekiem, który przychodzi na spotkania wyborcze w stroju kosmity i z koszem na śmieci na głowie.

Jak informowaliśmy wcześniej, Farage ma obecnie poważne kłopoty. Media ujawniły, że nie tylko przyjmował ogromne kwoty pieniędzy, drogie prezenty i usługi od znajomych milionerów, ale także nie zgłosił tego odpowiednim organom nadzorczym. Parlamentarna komisja prowadzi już śledztwo w jednej takiej sprawie, a jest wielce prawdopodobne, że wkrótce zacznie się kolejne.

Farage, który twierdzi, że te śledztwa są motywowane politycznie, postanowił dokonać demonstracji. Zdecydował, że odejdzie z Izby Gmin – a następnie weźmie udział w wyborach uzupełniających na miejsce, które sam zwolnił. 

Pojawił się niespodziewany rywal 

Plan Farage'a był prosty. Wygrywając ponownie wybory, chciał pokazać, że nadal ma poparcie społeczne i jego obecne kłopoty nie wpłynęły na jego popularność. Problem w tym, że ten plan był oczywisty także dla jego rywali, którzy nie mają zamiaru mu w tym pomóc. Wszystkie partie establishmentowe – Torysi, Laburzyści i Liberalni Demokraci – zadeklarowały już, że nie wystawią kandydatów w tych wyborach.

Taką decyzję podjęli też Zieloni i Restore – partia, która w przeszłości odłączyła się od Farage'a. Zgodnie twierdzą, że Farage chce tymi wyborami odwrócić uwagę od swoich finansów, a jego pomysł to kpina z demokracji.

To nie oznacza, że Farage nie będzie miał rywali. Udział w wyborach w jego okręgu Clacton zgłosiło już szereg kandydatów. Są to kandydaci niezależni, o praktycznie zerowej rozpoznawalności, albo przedstawiciele niszowych partii, bez szans na zwycięstwo. Jeden z tych kandydatów się jednak wyróżnia – i wzbudza obecnie zaskakujące poruszenie w Wielkiej Brytanii. To Count Binface. 

Kosmiczny kandydat z ciekawym programem 

Count Binface – w wolnym tłumaczeniu „hrabia z kubłem zamiast głowy” - przychodzi na spotkania wyborcze ubrany w czarny kombinezon kosmiczny, zwieńczony hełmem w kształcie kubła na śmieci. Przedstawia się jako międzygalaktyczny kosmiczny wojownik, lider rasy Recyclonów z planety Sigma IX. Twierdzi także, że żyje od ponad 5900 lat.

Media społecznościowe

Jego program wyborczy jest jeszcze dziwniejszy od jego życiorysu. W przeszłości proponował między innymi zatrudnienie 20,001 dodatkowych policjantów – w tym samym czasie Torysi proponowali zatrudnienie dodatkowych 20 tys. Proponował także nacjonalizację modeli kolejek, zorganizowanie referendum o organizacji referendum o powrocie do UE, nacjonalizację piosenkarki Adele, przeniesienie suszarki do rąk w pubie w Uxbridge w bardziej sensowne miejsce.

 Miał też bardziej sensowne propozycje, jak likwidacja Izby Lordów czy zakazanie sprzedaży broni represyjnym reżymom. Proponował też zakazanie jedzenia w kinie przekąsek, które hałasują, a także używania w przestrzeni publicznej telefonów w trybie głośnomówiącym – w tym wypadku karą miałoby być to, że osoba, która się tego dopuściła, musiałaby przez rok oglądać codziennie musical Cats.

To nie jest jego pierwsze rodeo 

Te propozycje składał podczas licznych wyborów, w których startował w przyszłości. Po raz pierwszy wystartował w 2017 roku, rzucając wyzwanie Teresie May. Wtedy używał innego stroju i imienia Lord Buckethead, które pożyczył z amerykańskiego niskobudżetowego filmu, ale jego autor upomniał się o prawa wyborcze. Następnie wystartował w wyborach parlamentarnych w 2019 roku, startując z tego samego okręgu, co Boris Johnson, a dwa lata później był jednym z kandydatów w wyborach burmistrza Londynu.

Po raz drugi próbował zdobyć to stanowisko w 2024. W tym samym roku wystartował znów w wyborach parlamentarnych, tym razem próbując pozbawić stołka Rishiego Sunaka. W obecnych wyborach nie ujawnił jeszcze swojego programu, ale w rozmowie z BBC stwierdził, że wyborców przekona do niego szczególnie to, że nie jest Nigelem Farage.

Oczywiście Binface w rzeczywistości nie jest kosmitą. Za tą postacią stoi 46-letni Jonathan Davis Harvey. To absolwent Oxfordu i specjalista od klasycznej literatury. W „cywilu” pracuje jako autor scenariuszy dla programów satyrycznych i jest bardzo ceniony w branży. Jak sam twierdzi, stworzył tę postać i zaczął startować w wyborach, aby skłonić Brytyjczyków do większej aktywności politycznej.

Startują dla żartu 

Harvey to typowy kandydat satyryczny, jak nazywa się nie tylko kandydatów, którzy startują w wyborach dla żartu, ale też takich, którzy robią to w ramach protestu lub by zwrócić uwagę na jakiś problem. Najsłynniejszym takim kandydatem jest Amerykanin Vermin Supreme (ang. najwyższy szkodnik). Startował już w wyborach jako Republikanin, Demokrata i Libertarianin, a wśród jego propozycji było wprowadzenie obowiązku mycia zębów czy inwestycje w badania nad podróżami w czasie, by cofnąć się w czasie i zabić Hitlera jako dziecko. Publicznie zawsze występuje nosząc na głowie gumowy kalosz.

W Wielkiej Brytanii tacy kandydaci są szczególnie popularni, nie tylko przez miłość Brytyjczyków do absurdalnego humoru. Głównym powodem jest to, że by wystartować w wyborach do parlamentu, wystarczy tam zapłacić 500 funtów i zebrać zaledwie 10 podpisów.

Brytyjczycy mają nawet własną satyryczną partię, której kandydaci startują w wyborach od lat osiemdziesiątych. Official Monster Raving Loony Party – w wolnym tłumaczeniu „oficjalna partia potwornych, bredzących wariatów” - nie zdobyła jeszcze ani jednego stołka w parlamencie, ale kilka jej postulatów, jak pozwolenie pubom na bycie otwartym za dnia czy likwidacja licencji na posiadanie psów – weszły w życie. W tych wyborach też już zapowiedziała swój start, ale nie ujawniła jeszcze swojego kandydata. 

Ma szansę na rekordowy wynik 

W normalnych warunkach tacy kandydaci dostają bardzo mało głosów i plasują się na dalekich miejscach. Wielu komentatorów uważa jednak, że w tych wyborach Binface ma szansę na świetny wynik. Zwracają uwagę, że działania Farage'a oburzyły nawet część jego zwolenników, a wobec innych „poważnych” kandydatów wielu wyborców może oddać na niego głos w ramach protestu. To, że jego start budzi ogromne zainteresowanie mediów, a wielu publicystów otwarcie nawołuje do głosowania na niego, też raczej mu nie zaszkodzi.

Jeśli Farage przegra z takim kandydatem, to ośmieszy go to tak bardzo, że w praktyce t wybory będą końcem jego kariery. Mało kto spodziewa się takiego scenariusza, chociaż satyrycznym kandydatom zdarzało się w przeszłości wygrywać. W Wielkiej Brytanii najsłynniejszym przykładem był Stuart Drummond, który wystartował w 2002 roku w wyborach burmistrza Hartlepool jako „Małpa H'Angus”, maskotka lokalnego klubu piłkarskiego. Nie tylko wygrał, ale okazał się na tyle dobrym burmistrzem, że w następnych wyborach wybrano go ponownie. David Wolfson, prokurator generalny w gabinecie cieni, zauważył jednak, że zwycięstwo Binface'a wywołałoby kryzys konstytucyjny, gdyż regulamin Izby Gmin zabrania noszenia kapelusza podczas oficjalnych wypowiedzi.

Publicystyka

Trzaskowski boi się niewygodnych pytań? Hucpa na Campusie Polska i paniczna ucieczka koordynatora na wizji!

opublikowano:
Anna Popek i Damian Stanisławski zapytali przedstawiciela Campusu, a ten wyłączył telefon
Anna Popek i Damian Stanisławski zapytali przedstawiciela Campusu, a ten wyłączył telefon (fot. wPolsce24)
Pozory otwartości, „uśmiechnięta Polska” i rzekomy dialog ponad podziałami – tak w teorii ma wyglądać Campus Polska Przyszłości, flagowy projekt Rafała Trzaskowskiego. W praktyce jednak po raz kolejny opadły maski, obnażając cenzorskie zapędy organizatorów i paniczny strach przed wolnymi mediami. Telewizja wPolsce24 nie otrzymała akredytacji na wydarzenie, a zachowanie przedstawiciela imprezy na antenie na żywo przejdzie do historii jako symbol arogancji i tchórzostwa.
Publicystyka

Ordynarne kłamstwo wiceszefa MON podane przez Kancelarię Premiera! Tak robią Polakom wodę z mózgu

opublikowano:
Kłamstwo ministra Tomczyka ma bardzo krótkie nogi . Już wiadomo dlaczego nazywany jets Kłamczykiem, zdjęcie z granicy
Kłamstwo ministra Tomczyka ma bardzo krótkie nogi (fot. Fratria/Andrzej Skwarczynski, x.com)
Wiceszef Ministerstwa Obrony Narodowej Cezary Tomczyk postanowił po raz kolejny dokonać radykalnego przepisania faktów i zaserwować opinii publicznej ordynarną manipulację. W opublikowanym w mediach społecznościowych wpisie polityk Koalicji Obywatelskiej stwierdził, że w 2023 roku długość zabezpieczonej wschodniej granicy Polski wynosiła... okrągłe 0 km, a dopiero rzekomo pod obecnymi rządami (w ramach programu „Tarcza Wschód”)osiągnęła ponad 200 km.
Publicystyka

Niemieckie media przerażone zachowaniem naszych rodaków! Znaleźli winnego

opublikowano:
Berlin
(fot. ac)
„Wstrząsające sceny w Polsce”: grzmią niemieckie redakcje, rozpisując się o rzekomej fali niechęci Polaków wobec Ukraińców. Za zachodnią granicą po raz kolejny wybrano wygodną, jednostronną narrację, robiąc z polskiego społeczeństwa „nacjonalistów”. Jednocześnie, Niemcy nie piszą o skali bezprecedensowej pomocy i asymetrii w relacjach. Milczą też o polityce historycznej Kijowa, która od lat nie tylko rani naszą wrażliwość i doprowadza do gloryfikacji ludobójstwa na Polakach.
Publicystyka

68 tys. zł miesięcznie! Tusk pobiera trzy emerytury i pensję. Polacy patrzą na to z niedowierzaniem

opublikowano:
Premier Donald Tusk podczas publicznego wystąpienia przy mikrofonach. Fotografia ilustruje artykuł dotyczący jego emerytur, wynagrodzenia premiera oraz pozostałych dochodów wykazanych w oświadczeniu majątkowym
Premier Tusk zgarnia trzy emerytury. Polak nie ma jednej godziwej, ale ma za to drożyznę (fot. PAP/Andrzej Jackowski)
Gdy przeciętny emeryt w Polsce z trudem wiąże koniec z końcem, zastanawiając się, czy starczy mu na leki i ogrzewanie, z najnowszego oświadczenia majątkowego premiera Donalda Tuska wyłania się obraz z zupełnie innej bajki. To nie jest polityczny suchar – to twarde liczby, które wywołują u wielu Polaków jedno, gorzkie westchnienie: "I tak można żyć".
Publicystyka

Czarzasty nie świętuje 15 sierpnia? Znamy „prawdziwą” datę lewicy

opublikowano:
Włodzimierz Czarzasty dziś nie świętuje, czeka na październik
Włodzimierz Czarzasty w Sejmie/Fot. Fratria
Gdy 15 sierpnia cała Polska wpatruje się w niebo przecinane przez F-35 i salutuje tradycji Bitwy Warszawskiej, w pewnych gabinetach panuje wymowna, niemal nabożna cisza. Pytanie, dlaczego marszałek Włodzimierz Czarzasty czy prominentni towarzysze z lewej strony sceny nie rwą się do pierwszego szeregu na defiladzie z okazji „Bitwy Warszawskie”, ma w sobie coś z pytania o to, dlaczego karp nie organizuje wigilijnej kolacji.
Publicystyka

Zmęczony Tusk dukał o filarach, Nawrocki porwał Polaków. Zderzenie dwóch światów w Gdyni i Warszawie

opublikowano:
Premier Donald Tusk podczas przemówienia w Gdyni
Premier Donald Tusk podczas przemówienia w Gdyni (fot. PAP/Andrzej Jackowski)
Święto Wojska Polskiego to moment, w którym Polacy oczekują od swoich przywódców dumy, charyzmy i strategicznej powagi. Zamiast męża stanu na nadbrzeżu w Gdyni stanął jednak polityk wyraźnie zmęczony, pozbawiony energii i sprawiający wrażenie, jakby obecność na uroczystościach z okazji rocznicy Bitwy Warszawskiej była dla niego jedynie przykrym, protokolarnym obowiązkiem. Wystąpienie Donalda Tuska rozczarowało pustosłowiem, a kontrast z pełnym animuszu i patriotycznego ducha głosem prezydenta Karola Nawrockiego obnażył bezradność obecnego szefa rządu.