Pociąg wiózł paliwo dla Ukrainy. Pod Warszawą wypadł z torów!

Według wstępnych informacji przekazanych przez wiceszefa MSWiA Wiesława Szczepańskiego, najbardziej prawdopodobną przyczyną wykolejenia była awaria sieci trakcyjnej spowodowana niskimi temperaturami.
– Zakładamy na tym etapie, że zdarzenie miało związek z mrozem – poinformował minister, zaznaczając jednocześnie, że sprawą zajmie się Państwowa Komisja Badania Wypadków Kolejowych.
Na miejscu od nocy pracuje około 60 strażaków i 19 pojazdów ratowniczych. Strażacy zabezpieczyli teren, odłączyli zasilanie trakcji i sprawdzają stan cystern, zwłaszcza w miejscach styku z podłożem, gdzie mogło dojść do uszkodzenia płaszczy zbiorników. Jak podkreślają służby, na ten moment nie ma zagrożenia dla środowiska.
Choć oficjalna wersja mówi o awarii spowodowanej warunkami atmosferycznymi, nie sposób uciec od pytań, które pojawiają się w tle tej sprawy. Wykolejony skład przewoził olej opałowy do Chełma – miejsca, z którego transporty paliwowe trafiają dalej na Ukrainę. W realiach trwającej wojny i nasilających się działań hybrydowych, każdy incydent dotyczący infrastruktury krytycznej i wrażliwych transportów budzi naturalne zainteresowanie oraz spekulacje.
Oficjalnie mróz, nieoficjalnie pytania
Na tym etapie nie ma żadnych dowodów wskazujących na sabotaż, a służby podkreślają, że najważniejsze są ustalenia ekspertów komisji kolejowej. Jednocześnie warto przypomnieć, że kolej i transport paliw należą do newralgicznych elementów bezpieczeństwa państwa – a ich ochrona w warunkach zimowych i geopolitycznych napięć nabiera szczególnego znaczenia.
Czy był to wyłącznie nieszczęśliwy zbieg okoliczności spowodowany mrozem, czy coś więcej – pokaże dopiero szczegółowe śledztwo. Jedno jest pewne: sprawa wykolejenia pociągu pod Piasecznem nie zakończy się na jednym komunikacie i będzie uważnie obserwowana zarówno przez służby, jak i opinię publiczną.
źr. wPolsce24 za PAP











