Wstrząsające doniesienia z Łodzi. Autobus miejski utknął między rogatkami, w środku płacz przerażonych dzieci

Jak donosi "Fakt", do mrożącego krew w żyłach zdarzenia doszło w czwartek, 10 września, około godziny 15:00 na ulicy Edwarda w Łodzi (szlak kolejowy Łódź Widzew – Łódź Marysin). Mimo prawidłowo nadawanego czerwonego światła sygnalizacji świetlnej, autobus komunikacji miejskiej wjechał na przejazd. Wtedy opadające szlabany uderzyły w pojazd, zatrzaskując go na torowisku.
W sieci błyskawicznie pojawiło się wstrząsające nagranie ze środka pojazdu. Słychać na nim panikę pasażerów i dramatyczny płacz przerażonych dzieci, które nie wiedziały, czy za chwilę w bok autobusu nie uderzy rozpędzony skład pociągu. Z informacji przekazanych przez rzecznika PKP PLK SA Rafała Wilgusiaka wynika, że katastrofy uniknięto dzięki czujności maszynisty nadjeżdżającego pociągu, który zdołał w porę zareagować i wyhamować skład, a autobus ostatecznie zjechał z torów.
Czarna seria na torach. Kiedy skończy się pobłażliwość?
Zdarzenie w Łodzi to nie odosobniony incydent, lecz kolejny w ostatnich dniach, porażający dowód na całkowitą zapaść dyscypliny i lekceważenie podstawowych zasad bezpieczeństwa na drogach. Wystarczy przypomnieć dwa dramatyczne wypadki, które wstrząsnęły Polską w ostatnim czasie:
-
Tragedia w Sokolnikach Suchych (Mazowsze): Zaledwie dobę wcześniej, w środę 9 września, na przejeździe kolejowym doszło do potwornej katastrofy. Ciężarówka zignorowała sygnalizację i wjechała wprost pod rozpędzony pociąg PKP Intercity „Koziołek” (Lublin – Szczecin). W wyniku uderzenia wykoleiła się lokomotywa i wagony, zginęła pasażerka pociągu, a maszynista oraz kierowca w stanie ciężkim walczą o życie w szpitalu.
-
Wjazd ciężarówki pod pociąg w Gdańsku - Do zdarzenia doszło na przejeździe kolejowym w pobliżu stacji Gdańsk-Lipce. Ciężarówka wjechała w pociąg Intercity relacji Zielona Góra-Gdynia, z 250 pasażerami na pokładzie.
W odpowiedzi na ignorowanie przepisów przez kierowców Związek Zawodowy Maszynistów ogłosił ogólnokrajową akcję protestacyjną, w ramach której pociągi zwalniają przed przejazdami do 20 km/h, głośno domagając się bezwzględnych działań.
Czas na surowe konsekwencje
Sytuacja z Łodzi budzi szczególne oburzenie, ponieważ za kierownicą siedział kierowca transportu publicznego – człowiek, któremu powierzono życie kilkudziesięciu niewinnych osób, w tym dzieci. Tego typu zachowania to nie „chwila nieuwagi”, lecz sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym.
Społeczeństwo ma prawo oczekiwać państwa prawa, które bezwzględnie egzekwuje porządek: natychmiastowego odbierania uprawnień zawodowych, drakońskich kar finansowych i surowej odpowiedzialności karnej dla każdego, kto ryzykując ludzkim życiem, wjeżdża pod opadające rogatki. Ile jeszcze tragedii musi się wydarzyć, by skończyło się przymykanie oczu na drogową anarchię?
źr. wPolsce24 za "Fakt"









