Wraca mroczna przeszłość Nowaka. Chciał fałszywych zwolnień? W tle śledztwa nazwisko lekarza, który ujawnił prawdę o warszawskiej placówce

Pegasus i prokuratorskie zarzuty wobec Nowaka
Prokuratura Okręgowa w Warszawie oskarżyła Sławomira Nowaka o podżeganie do poświadczenia nieprawdy w dokumentacji medycznej. Chodziło o bezczelne żądanie wystawienia dwóch zaświadczeń o stanie zdrowia. Lewe dokumenty miały posłużyć do usprawiedliwienia nieobecności polityka w pracy w ukraińskiej państwowej agencji drogowej Ukrawtodor. Absencje te dotyczyły czerwca i października 2018 roku.
Sprawa trafiła już do sądu, ale dotąd nie została rozstrzygnięta. Sąd zapoznaje się obecnie z aktami i czeka na wyznaczenie terminu pierwszej rozprawy. Służby państwowe objęły wówczas otoczenie byłego ministra kontrolą operacyjną. Wg "Rz", wykorzystany do tego system Pegasus zarejestrował rozmowy telefoniczne z tamtego okresu. Na nagraniach uwieczniono, jak Nowak rzekomo prosi lekarza z Wojskowego Instytutu Medycznego o niezbędne kwity.
Próba uciszenia dr. Jędrzejewskiego i nagonka ekipy Tuska
Co istotne, dr Emil Jędrzejewski nie usłyszał w tym wątku żadnych zarzutów karnych. Śledczy ustalili, że nigdy nie doszło do sporządzenia ani wystawienia kwestionowanych dokumentów. Informatorzy "Rz" potwierdzają tę wersję:
Nie było wystawionego zaświadczenia, w którym lekarz by poświadczył nieprawdę, dlatego zarzut karny nie wchodził w grę” – podkreśliło źródło cytowane przez dziennik Rzeczpospolita.
Sam ordynator stanowczo dementuje insynuacje, które miałyby uderzać w jego uczciwość zawodową.
Nigdy pan minister mnie nie namawiał do wystawienia żadnego zaświadczenia. Miałem kontakt z panem ministrem, ponieważ go dwukrotnie operowałem” – tłumaczył Jędrzejewski na łamach gazety.
Przypomnijmy, kiedy dr Jędrzejewski ujawnił skalę patologii w Szpitalu Południowym, mimo braku podstaw prawnych do ścigania medyka, establishment postanowił z premedytacją zaatakować człowieka, który odważył się mówić głośno o patologiach w systemie.
Premier Donald Tusk publicznie ocenił relację lekarza jako niewiarygodne wypowiedzi. Niektórzy politycy Koalicji Obywatelskiej zapowiedzieli podjęcie działań zmierzających do postawienia Jędrzejewskiego w stan oskarżenia. Kuriozalnym pretekstem ma być zbyt późne zgłoszenie nieprawidłowości, o których rzekomo wiedział od półtora roku.
Ujawnienie prawdy o Szpitalu Południowym i atak na posłańca
Dlaczego obóz rządzący tak bardzo obawia się jednego chirurga? Prawdziwy powód leży w głośnym wywiadzie udzielonym niedawno dla Kanału Zero. Równolegle z nimi red. P. Słowik opublikował kilka tekstów na portalu Zero, w których bezlitośnie demaskował przerażające kulisy funkcjonowania tej warszawskiej placówki.
W wywiadzie na Kanale Zero były ordynator placówki otwarcie zarzucił Dawidowi Kacprzykowi rażący brak kompetencji. Wprost stwierdził, że ten człowiek uczył się zawodu lekarza na ludziach w czerwonej strefie SOR. Dawid Kacprzyk, reprezentowany przez mec. Jacka Dubois, kategorycznie zaprzeczył twierdzeniom Jędrzejewskiego. Nazwał te zarzuty kłamstwami i zapowiedział skierowanie sprawy na drogę sądową.
To jednak nie koniec mrożących krew w żyłach ustaleń. Dr Emil Jędrzejewski publicznie oskarżył Kacprzyka o przyczynienie się do ostatecznej tragedii, jaką była śmierć pacjentów. Tak wstrząsająca relacja z serca systemu opieki zdrowotnej powinna natychmiast wywołać dymisje i błyskawiczne państwowe kontrole. Zamiast tego zrobiono wszystko, aby zniszczyć wizerunek niewygodnego posłańca. Prawda o stanie placówek zarządzanych w stolicy okazała się zbyt bolesna dla politycznych elit?
źr. wPolsce24 za RP.PL/Zero.pl









