Wóz strażacki stoczył się ze skarpy i niemal przejechał kobietę. Radny przyznał się, że siedział za kierownicą

Incydent miał miejsce w niedzielę, 28 czerwca. Ważący kilka ton wóz strażacki stoczył się z podjazdu remizy i pobliskiej skarpy. Przebił płot i wtoczył się na prywatną działkę.
Niemal przejechał kobietę
Niewiele brakło, a doszłoby do tragedii. Zdjęcia z miejsca zdarzenia pokazują, że obok miejsca, w którym stanął zabytkowy wóz, stał leżak, na którym odpoczywała kobieta. Na szczęście nic się jej nie stało.
Policja poinformowała portal row.info.pl, że w wozi doszło do awarii układu hamulcowego podczas zawracania na podjeździe remizy. To właśnie wtedy samochód zaczął się staczać. Za jego kierownicą siedział 49-letni mężczyzna. Pierwsze badanie alkomatem wykazało, że miał 0,11 mg alkoholu w wydychanym powietrzu, czyli był w stanie po użyciu alkoholu. Drugie badanie pokazało jednak 0,08 mg, czyli w ustawowej normie trzeźwości.
Radny przyznał, że siedział za kierownicą
Policja przygotowuje wniosek o jego ukaranie, ale decyzję w tej sprawie podejmie sąd. Jak informuje portal, kierowcy zatrzymano także prawo jazdy.
Po tym incydencie w internecie pojawiły się plotki, że za kierownicą zabytkowego wozu siedział radny Paweł Czycharowski, który od 2021 roku jest także prezesem OSP Cieszyn-Mnisztowo. 4 lipca, tydzień po tym wypadku, radny przyznał, że to prawda. To ja kierowałem pojazdem – napisał w oświadczeniu, które opublikowano na oficjalnym profilu tej OSP.
Czycharowski napisał, że do awarii doszło podczas przestawiania pojazdu. Przyznał, że to nie powinno mieć miejsca, ale stwierdził, że nie będzie komentował tego incydentu do czasu zakończenia postępowania przez policję. Przeprosił też mieszkańców i obiecał, że odbuduje zaufanie do siebie
źr. wPolsce24 za TVN24










