Za mocno weszły media społecznościowe? Dziwaczny wpis posłanki po wypadku synka

To dramatyczna sytuacja. Każdy rodzic rozumie przerażenie, jakie towarzyszy informacji o wypadku, w którym wzięło udział dziecko. Tylko, że wpis posłanki Bodnar kończy się w iście kuriozalny sposób.
„W jednej minucie ucinasz sobie pogawędkę z Romanem Giertychem, w kolejnej naparzasz 200 km do szpitala, do przerażonego, unieruchomionego dziecka.”
I właśnie to zdanie wywołało lawinę komentarzy.
Dla wielu internautów wygląda to tak, jakby nawet w momencie rodzinnego dramatu polityk nie mogła się powstrzymać się od wrzucenia nazwiska Giertycha, który właśnie ma znów w mediach swoje pięć minut sławy. Jakby wypadek stał się tłem do osobistego, politycznego wpisu.
Krytycy wskazują, że w takiej chwili normalny człowiek najpierw jedzie do szpitala, a dopiero później – jeśli w ogóle – informuje świat. A już na pewno nie dorzuca przy okazji, z kim przed chwilą „ucinał pogawędkę”. Izabela Bodnar ma prawo martwić się o swoje dziecko. Ma prawo informować o wypadku. Ale sposób, w jaki to zrobiła – z Giertychem w tle – pokazuje, jak bardzo polityka weszła już nawet w najbardziej prywatne i dramatyczne momenty życia. I jak trudno niektórym politykom na chwilę wyłączyć tryb „budowania narracji”.
Wszystkim bliskim posłanki Bodnar, poszkodowanym w wypadku, życzymy jak najszybszego powrotu do pełni sił i zdrowia.
źr. wPolsce24 za X











