Ukraińskie zboże znów pojedzie przez Polskę? W Kijowie padła deklaracja. Rolnicy patrzą na ręce rządowi

Presja na polską granicę. Kijów szuka alternatywnych dróg eksportu
Skutki rosyjskich ataków na infrastrukturę portową w rejonie Odessy znów przenoszą ciężar problemów logistycznych wprost na granicę Unii Europejskiej. Po zablokowaniu morskiego szlaku handlowego strona ukraińska podjęła natychmiastowe kroki, by skierować strumień produktów rolnych na ląd.
Szef ukraińskiego MSZ Andrij Sybiha potwierdził, że Kijów prowadzi już intensywne rozmowy z państwami sąsiednimi – w tym z Polską, Rumunią, Słowacją i Węgrami. Celem jest rozbudowa przygranicznych węzłów transportowych i otrawcie korytarzy dla ukraińskiego ziarna.
Dla polskich gospodarzy i obrońców polskiej suwerenności żywnościowej te doniesienia brzmią jak zapowiedź kolejnej próby dla rodzimego rynku.
Tylko tranzyt czy powtórka z rozrywki? Potrzebne twarde gwarancje
Przedstawiciele ukraińskich władz starają się uspokajać i zapewniają, że chodzi wyłącznie o tranzyt towarów do państw trzecich, a nie o ich sprzedaż na terenie Polski.
Prowadzimy konsultacje dotyczące tego, jak rozbudować infrastrukturę i stworzyć warunki, aby pomóc Ukrainie transportować zboże na rynki państw trzecich. Chciałbym podkreślić, że mówimy o tranzycie przez te kraje – oświadczył szef ukraińskiej dyplomacji Andrij Sybiha.
Lekcja z ostatnich lat nakazuje jednak zachowanie daleko idącej ostrożności. Deklaracje dyplomatyczne to jedno, a praktyka graniczna i ryzyko niekontrolowanego "rozlewania się" tranzytowanego ziarna na lokalnym rynku to drugie.
Ponad wszelką wątpliwość, nasi rodzimi producenci rolni oczekują od polskiego rządu bezkompromisowych postaw: pełnej kontroli fitosanitarnej, plombowania transportów oraz twardych mechanizmów prawnych uniemożliwiających destabilizację cen w kraju.
Logistyka na zakręcie. Unijne „korytarze” pod lupą
Jednocześnie Kijów zamierza oprzeć transport na tzw. korytarzach solidarnościowych promowanych przez Brukselę. Przestawienie eksportu z drogi morskiej na kołową i kolejową napotyka jednak na poważne bariery:
-
Przepustowość: Według szacunków ukraińskiego ministra rolnictwa Tarasa Wysockiego, trasy lądowe są w stanie przejąć zaledwie około 50–55% dotychczasowego wolumenu portowego.
-
Koszty: Transport lądowy jest droższy o blisko 50 dolarów na tonie, co generuje presję na obniżanie marż i szukanie "najbliższych" rynków zbytu.
-
Problemy hydrologiczne: Susza i niski poziom wód w Dunaju wyeliminowały część transportu rzecznego, wzmagając nacisk na połączenia kolejowe przebiegające przez Polskę.
Interes narodowy na pierwszym miejscu
Kluczowa informacja jest taka, iż eksport ukraińskich produktów rolnych przez terytorium Polski nie może odbywać się kosztem polskich gospodarstw rolnych.
Wsparcie strategiczne dla sąsiada w obliczu rosyjskiej agresji jest istotne, ale priorytetem władz w Warszawie musi pozostać ochrona rodzimego rynku żywnościowego i zapewnienie, że polska granica pozostanie w pełni uszczelniona przed nieuczciwą konkurencją.
Ostateczny kształt porozumień zależeć będzie od determinacji polskich negocjatorów w stawianiu twardych warunków.
źr. wPolsce24











