Ujawnili, ile dokładnie dostały lewicowe organizacje w Polsce od Bidena. Kwoty wsparcia z USAID szokują!

Szokującą kwotę ujawniła w artykule portalu Onet.pl Róża Rzeplińska, prezes Stowarzyszenia 61 i szefowa serwisu MamPrawoWiedzieć.pl. 200 milionów złotych to szacunkowa suma dotacji, które nie trafiły do polskich organizacji pozarządowych po tym, jak Donald Trump wstrzymał działanie agencji USAID (teraz trwa ostatnia faza jej likwidacji).
Jak nieoficjalnie wiadomo, pieniądze dostawały wyłącznie organizacje o profilu lewicowym. Część z nich aktywnie włączało się w politykę, działając przeciwko rządowi Prawa i Sprawiedliwości. O tym, jaki był profil obdarowywanych przez administrację Joe Bidena stowarzyszeń i fundacji świadczą zamieszczone przez Onet wypowiedzi aktywistów. Otóż obecne władze USA miały zaproponować części z nich kontynuacje wsparcia, pod warunkiem, że zrezygnują z lewicowej agendy i przestaną wdrażać zasady DEI (Diversity, Equity and Inclusion, pol. różnorodność, równość i włączanie).
"Łamanie kręgosłupów"
"Niektórzy wkrótce dostali jednak nową propozycję od amerykańskiej administracji. Rząd USA zaoferował im, że może wznowić finansowanie, tyle że pod warunkiem — za cenę wyrzeczenia się przez nich zasad DEI w swojej działalności" - czytamy na Onecie. Rząd USA ma wymagać od polskich organizacji, by te złożyły oświadczenie, że "nie prowadzi żadnych programów wspierających różnorodność, równość i włączanie, które naruszałyby federalne prawo antydyskryminacyjne".
— To jest łamanie kręgosłupów — uważa Joanna Talewicz, prezes Fundacji W Stronę Dialogu i Centrum Społeczności Romskiej. Onet zastrzega, że jej organizacja nie dostała „lojalki” do podpisania. — Ja bym tego nie podpisała. Przy czym rozumiem, że niektóre organizacje są w bardzo trudnej sytuacji — dodaje.
Organizacja pozarządowa nie może działać bez pieniędzy od rządu
Wśród aktywistów, z którymi rozmawiał portal, panuje przekonanie, że bez amerykańskich pieniędzy polskie organizacje pozarządowe nie będą mogły działać.
- Ja nie chcę nic mówić, ale jeśli "polskie organizacje pozarządowe", nie są w stanie funkcjonować bez pieniędzy rządowych ze Stanów Zjednoczonych, to w jaki niby sposób są one "pozarządowe"? – zastanawiał się jeden z użytkowników portalu X.
Ideologicznie sprofilowane
Ujawnienie kwoty z USAID dla polskich NGO’sów skomentował także redaktor naczelny pisma „Nowy Obywatel” Remigiusz Okraska.
- Z tekstu z wiarygodnego źródła, bo z Onetu, wynika, że z USAID przed decyzją Trumpa trafiało do Polski corocznie ok. 200 milionów złotych dla organizacji pozarządowych. Oczywiście tylko tych ideowo słusznych i pokornych wobec liberalnej oligarchii – napisał na X.
Okraska, którego przedsięwzięcie nie może liczyć na USAID ani tym bardziej wsparcie polskiego państwa, bo „Nowy Obywatel” jest krytyczny wobec Platformy i neoliberałów, porównał kwotę podaną przez Rzeplińską z wysokością dotacji dla partii politycznej.
- W Polsce, aby mieć prawo do budżetowej dotacji w wysokości niespełna 26 mln złotych, trzeba wygrać wybory, otrzymać ponad 35% ogółu głosów i przekonać do głosowania na siebie 7 640 000 osób. Tymczasem niemal 10 razy tyle forsy trafia tutaj do ideologicznie sprofilowanych i powiązanych środowiskowo inicjatyw, zazwyczaj silnie upolitycznionych. Tylko z jednego źródła. Nie licząc kolejnych grubych milionów od Sorosa, Unii, z "funduszy norweskich" itp. – napisał.
- Jeśli ktoś chciałby się na serio zająć "obcymi ingerencjami" w polską demokrację, to jest na to jeden prosty sposób: koniec z zabawami za zagraniczną wielką forsę – spuentował swój wpis Remigiusz Okraska.
źr. wPolsce24 za Onet.pl